HANKA DOWARTOŚCIOWANKA

Ogłoszony został nowy konkurs – na opowiadanie o miłości. Wydawałoby się, że dla autorki romasideł – bułka z masłem. Tymczasem ja kompletnie nie mam pomysłu!!!
W zamian – bo pisać coś trzeba – zamieszczam dziś w niecodzienniku refleksję na temat mojego imienia.

W WALENTYNKI O KWIATACH

Walentynki to podobno święto miłości. Dla mnie to głównie kicz.
Przekornie – zamieszczam tu dziś opowiadanie o miłości. Odnalazłam je w swojej szufladzie. Napisane przed laty, gdy byłam egzaltowaną nastolatką, też było kiczowate. Musiałam powyrzucać z niego barokowe zdania pełne dziewczęcych ochów, achów i łez. Z czterech stron formatu A4 zapisanych maczkiem po wyciśnięciu zostało niewiele. Mam nadzieję, że w sam raz. Zamiast walentynkowych serduszek zamieszczam więc kilka kwiatków.

BYĆ ALBO NIE BYĆ KROPKI

Dowiedziałam się niedawno, że w zapisie dialogów wplecionych w narrację istnieje rozróżnienie, kiedy po wypowiedzi nie stawia się kropki, a kiedy należy ją postawić. Ponadto zyskałam wiedzę, jak zrobić tzw. twardą spację.
Moja działalność polega więc od kilku dni na nanoszeniu stosownych poprawek. A jest ich, zwłaszcza co do tej spacji, mnóstwo. Najpierw poprawiłam teksty konkursowych opowiadań, a potem wzięłam się za „Maski” i „Balladę”. Przeleciałam oba teksty w całości i wciąż jeszcze sprawdzam.
A i tak nie potrafię sformatować tekstu, żeby np. zamienić go na pdf. Tylko czy rzeczywiście muszę? Pisarce domowej ta umiejętność nie jest niezbędna, a gdy mnie zechce ktoś wydać, sam to zrobi… 😉
I tym optymistycznym akcentem dziś kończę. Oraz zamieszczam tu wreszcie opowiadanie „Fiut”.

DWA OPOWIADANIA (A MOŻE NAWET TRZY?…)

Zamieszczam tu dwa opowiadania konkursowe, najpierw to, które zyskało mniejszą aprobatę, a potem będzie to nagrodzone.

Korci mnie, by zamieścić jeszcze trzecie. To efekt hasła „Opowiadanie na wyzwanie”, które zaproponował jeden z członków tej fejsbukowej grupy pisarskiej. Propozycja była taka, by nawiązać do jednego z opowiadań konkursowych. Najogólniej – jego bohaterem był facet, który rwie panienki i nawet w dzień wigilijny zdradza żonę.
Wraz z kilkoma innymi osobami podjęłam wyzwanie. Wcieliłam się w rolę jednej z tych „lasek”.
To może być nawet ciekawe, takie zderzenie wartości rodzinnych („White Christmas”) i opiekuńczo-społecznych („Jest Wigilia”) – z kompletnym ich zaprzeczeniem. Opowiadanie nosi tytuł „Fiut”! 😉

ALEŻ SIĘ CIESZĘ!

Wczoraj ogłoszone zostały wyniki konkursu. Przez pięć godzin niemal kamieniem przesiedziałam przy komputerze, bo informacje serwowano stopniowo, napięcie rosło i rosło… Niby podchodziłam do tego ze spokojem i bez większych nadziei, a jednak i ja doświadczałam wielkich emocji.
Najpierw podano wyniki głosowania czytelników z tej grupy (należało przydzielać punkty w takich kategoriach jak np. fascynujący bohater, zmysłowe opisy, dobre dialogi czy język i styl). Wyniki – czyli średnia punktów – podawane były zawsze dla dwudziestki najwyżej ocenionych opowiadań. W większości tych kategorii lepiej lub gorzej obydwa moje opowiadania zostały docenione. W podsumowaniu tej punktacji, czyli na liście najlepszych w tej dwudziestce, moja „Jest Wigilia” znalazła się na czwartym miejscu! A „White Christmas” na miejscu szesnastym. Więc już się cieszyłam, ale najlepsze było potem. Podano werdykt jury.
Najpierw ogłoszono dziesięciu równorzędnie wyróżnionych autorów. Nie było mnie wśród nich. Trudno, pomyślałam.
Tymczasem to jeszcze nie był finał. Finaliści to dziesiątka autorów – superlaureatów. I ja zostałam suprelaureatką! Za opowiadanie „Jest Wigilia”. Jak napisałam tam na facebooku w komentarzach, czułam radość pomieszaną z zaskoczeniem i wdzięcznością.

jest wig
To nie koniec. Wszystkie opowiadania konkursowe zostaną wydane w postaci e-booków, ponadto ci, którzy skomentowali wszystkie opowiadania (więc i ja) otrzymają w nagrodę książkę Głównej Jurorki – Moderatorki.
O moich opowiadaniach wkrótce napiszę coś więcej i niedługo je tu zamieszczę.
Bardzo to był radosny dzień… 🙂