LABA DIENA, LABAS RYTAS, LABAS VAKARAS

DSCN0321 Blog znowu przeleżał się odłogiem. W tym czasie, jak już wspominałam wcześniej, nie istniały dla mnie komputer i internet. Teraz, choć już ponowiłam kontakt z nimi, wciąż nocami śnią mi się litewskie wody przeczyste.
Nasza wyprawa, aczkolwiek w trakcie nieco modyfikowana, udała się znakomicie, a spływ – zmodyfikowany najbardziej, z powodu tzw. konieczności wyższych i w związku z tym ograniczony do sześciu osób – był jednym z najudańszych naszych spływów litewskich. Niech mi te słowa wybaczą ci, którzy nie mogli pojechać i żal im serca rozrywał, ale cóż – tak właśnie było.

Tytułowa laba diena to po litewsku dzień dobry, dopiero teraz się dowiedzieliśmy, że jest jeszcze dobre rano (rytas) i wieczór (vakaras). Aż wstyd, po tylu latach pływania na Litwie… Lepiej późno niż wcale. 🙂 Poznaliśmy też trochę innych słów litewskich, a to dzięki litewskiemu Żmudzinowi, litewskiemu Rosjaninowi i litewskiemu Litwinowi, których spotkaliśmy w naszym ukochanym miejscu nad jeziorem Żejmenys. Ach, dużo by pisać…

Było, minęło. Teraz pora rozpocząć odliczanie do następnego spływu. 🙂

Reklamy