UMARŁE WIRUJĄ LIŚCIE…

bóbr 004

Jesień

Umarłe wirują liście
pobladłe wirują ćmy
a w porze łzawej i mglistej
cisza śpi

Pod nogi spadają smutki
uwiędłe promyki z drzew
jesienne zbłąkane nutki
smętny śpiew

Gdzie by tu uśmiech odnaleźć?
w gasnących drzewach? we mgle?
w odlotach ptaków czy dalej
w dobrym śnie?

Gdzie by tu siebie odszukać?
Jak tu w słońcu pozostać
gdy jesień do okna puka
jak rozpacz?

Wpleciona w cienie i w liście
w szarą zmierzchu godzinę
z miłością i nienawiścią
znów ginę…

Za sprawą „Jesieni” w klasie maturalnej zyskałam nieoczekiwaną, acz przelotną popularność, i właściwie mogę to uznać za mój publiczny debiut poetycki. 😉

Ten wiersz napisałam w jakiejś smutnej jesiennej chwili, gdy byłam w trzeciej klasie liceum. Dokładnie 12 października. Widocznie jesień była wówczas mało słoneczna, zresztą wiersz jest nie tyle opisem październikowej aury, ile rejestracją ówczesnego stanu mojej duszy.
Już dawno wyrosłam z tamtych młodopolskich, jesiennych nastrojów, dziś co najwyżej się wzruszam na wspomnienie ówczesnych egzaltacji.

Okoliczności mojego debiutu wspominam w niecodzienniku („Jak debiutowałam”). https://kobietadomowa.wordpress.com/codziennie-choc-jedno-zdanie/jak-debiutowalam/

Zapraszam do współ-się-wzruszania albo tylko do uśmiechu (uśmieszku?)

Reklamy

2 komentarze do “UMARŁE WIRUJĄ LIŚCIE…

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.