NAWET KOT NA DACHU MIAUCZY: KOCHANY JEST K.I.GAŁCZY*

*ŃSKI

Zapachniały zefiry,
brzękły potrójne liry,
pierzchnęła tłuszcza.
Serce alkoholowe
unieśli aniołowie
na złotych bluszczach.

99 Dziś jest 61 rocznica śmierci „faceta księżycowego”, Konstantego Ildefonsa.

Moje „życie z Gałczyńskim” wspominam w niecodzienniku – „Pełnia rozświetlona”.

Reklamy

GRUDZIEŃ

grudzPoczątek grudnia to jeszcze nie w pełni zima, ale już, jak w piosence ze słowami Osieckiej, ptaki chudną, a
chudym ptakom głosu brak.
W krótkie popołudnia grudnia
w białej chmurze milczy ptak. (…)
Pod śniegiem świat pochylony,
siwieje mrozu brew.
To pora zmierzchów czerwonych,
to pora czarnych drzew.
Świat pod śniegiem, przynajmniej u nas, jeszcze się nie pochyla, lecz mrozu brew już się sroży, zimny wiatr od wschodu duje jak wredota i Arianka zaczyna pokrywać się lodem.
Nie lubię pory czarnych drzew. Marznę. Męczy mnie brak słońca, którego od wielu dni nie ma u nas ani ociupinki.
Liczę dni do świąt. Potem już dzień zacznie się wydłużać.
Jakoś tę zimę przetrwamy. 😉

Może pisarsko?
W mojej grupie fejsbukowej ogłoszono właśnie nowy konkurs – tym razem na kryminał. Może to być thriller, czarna komedia, horror, byleby się trzymać reguł gatunku. A czy ja, pisarka domowa, w ogóle potrafiłabym sobie poradzić z czymś tak dla mnie egzotycznym? Dla wielu moich współgrupowiczów King na przykład jest mistrzem i bogiem, a ja, czytając „Rękę Mistrza” omal nie zdechłam z nudów. Jeżeli do tego typu literatury – nie przeczę, że w swojej klasie mistrzowskiej – trzeba mieć specjalne predyspozycje, zarówno jako czytelnik, jak i autor – to chyba odpadam w przedbiegach.
Na razie cieszę się tylko z tego, że nie ogłoszono konkursu na fantasy, bo tu już całkiem nie miałabym podskoku.
Na historię kryminalną wprawdzie też nie mam ani grama pomysłu, ale…
Przecież w gruncie rzeczy to ma być zabawa. Przede wszystkim zabawa.
Spróbuję pozaprzątać sobie tym głowę. Może to dobry pomysł na przetrwanie pory czarnych drzew.