JA W „TWOIM STYLU” – DZIENNIKARKA DOMOWA cz. II

tytul  Czasem kupowałam miesięcznik „Twój Styl”, częściej pożyczałam zaległe numery od koleżanki z pracy. Któregoś razu w numerze czerwcowym trafiłam na przypomnienie o upływającym wkrótce terminie ogłoszonego w styczniu konkursu dla czytelniczek – konkursu na dzienniki Polek zatytułowanego „Miesiąc z życia kobiety”. Od wielu lat piszę dziennik domowy i niejeden miesiąc z życia kobiety w nim mam, podkusiło mnie zatem, by trochę tych zapisków wybrać, przepisać na komputerze i wysłać na konkurs.
Byłam wtedy świeżo upieczoną „absolwentką” kursu komputerowego w mojej szkole. Tu ciekawostka: w ramach świeżo nawiązanej współpracy szkół polskich i szwedzkich kurs prowadził Kjell, jak najbardziej szwedzki Szwed.
Umiałam zatem stukać w klawiaturę i w szkolnej pracowni komputerowej postanowiłam dokonać dzieła.
Do zamiaru nie przyznałam się nawet własnemu mężowi, jedyną osobą wtajemniczoną była moja przyjaciółka Bożenka, wraz z którą w komputerowni wieczorami zajmowałyśmy się swoimi pracami: ona przygotowywaniem czegoś do szkoły, a ja, pod pretekstem, że też – przepisywaniem pamiętniczka.
Wybrałam zapiski z ledwo minionych kwietnia i maja, akurat był to czas obfitujący w istotne zdarzenia, i to nie tylko z mojego życia. Przymierzałam się znów do zmiany zawodu, tym razem na agentkę ubezpieczeniową (!), podróżowaliśmy trochę rodzinnie, odwiedzając krewnych i znajomych, w moim miasteczku zorganizowano ogólnopolskie zawody BRD, a nawet przejeżdżał przez nie (i chwilkę tu odpoczywał) ówczesny prezydent naszego kraju. O tym i jeszcze o paru innych sprawach pisałam w swoim dzienniku i to, bez żadnego wygładzania stylu czy tp. – przepisałam, wydrukowałam i wysłałam. Nawet nie wiedziałam, nie mając tego styczniowego numeru TS z regulaminem konkursu, że trzeba pracę opatrzyć godłem, a pewnie i jakieś dwie osobne koperty zastosować, aż dziw, że mi to w ogóle przyjęli.

Minęło pół roku, o sprawie całkiem zapomniałam.
Pod koniec roku, a może na początku następnego otrzymałam od Twojego Stylu przesyłkę – piękny kalendarz z polskimi aktorkami „wmontowanymi” w słynne obrazy mistrzów polskiego malarstwa. Pomyślałam, że to za udział w konkursie i już wtedy ujawniłam tę historię mężowi.
Od stycznia zaczęły się w TS ukazywać te konkursowe dzienniki Polek. Zarówno styczniowy, jak i lutowy – bardzo wyrafinowane, wielkoświatowe bym rzekła, gdzie mi tam do nich, z moimi dylematami nauczycielki z prowincji, jak sądziłam.
Aż tu w marcu dzwoni do mnie ta znajoma od pożyczania mi TS i gratuluje! Wyróżniono i moją pracę! Od razu domyśliła się po treści mojego autorstwa, choć nigdzie tam nie podano mojego nazwiska, a jedynie wymyślone przez redakcję godło – „Hanna”. Pracę zatytułowano „Beznadziejny przypadek”, który to tytuł bardzo mi przypadł do gustu (był cytatem użytych przeze mnie słów).
Ucieszyłam się bardzo, poprosiłam koleżankę, by mi ten numer TS nazajutrz przywiozła do pracy – i calutką noc nie spałam. Ze zmartwienia! Bałam się, że może znajomi, rozpoznawszy się w tych zapiskach, będą zniesmaczeni, że może kogoś niechcący obraziłam… Te obawy popsuły mi całą radość, na szczęście następnego dnia, ujrzawszy swój tekst w miesięczniku, uspokoiłam się. Nie było tak źle.

IMG_0002   część A potem to już miałam jawną radochę. Co rusz ktoś mnie pytał, czy ta Hanna to ja, znajomi dzwonili, gratulowali, bardzo to było przyjemne. Że już nie wspomnę o gratyfikacji pieniężnej za wierszówkę, czy jak oni to tam wycenili – naprawdę sporej.

Na fali sukcesu i popularności rozzuchwaliłam się do tego stopnia, że zamarzyło mi się być… felietonistką Twojego Stylu. Wystosowałam w tej sprawie list do ówczesnej redaktor naczelnej, arcydzieło sztuki epistolarnej bez mała. Przecież musiałam się zareklamować – jako ta kobieta światła i lekkiego pióra, z prowincji, a nie całkiem prowincjonalna. A co! Jak spadać, to z wysokiego konia.
Oczywiście spadłam. Nie doczekałam się żadnej odpowiedzi. Nie dla mnie wysokie progi lakierowanych pism. Trudno.
Na otarcie łez pozostało mi sympatyczne wspomnienie i tekst „Krajobraz bez topoli”, który napisałam specjalnie w celu dołączenia go do listu jako próbki moich możliwości.

Ten tekst (list również) właśnie odnalazłam, pisany ręcznie (bo to już były wakacje i szkolną pracownię komputerową zamknięto) –
muszę go wklikać do kompa i zamieścić na blogu.

Reklamy

2 komentarze do “JA W „TWOIM STYLU” – DZIENNIKARKA DOMOWA cz. II

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.