PODRÓŻ ŻYCIA

             JA W Chorwacji byliśmy najpierw – dwukrotnie – z synami i z przyjaciółmi (oni też z dziećmi). W trasie trochę zwiedzaliśmy, np. Cesky Krumlov czy Postojnską Jamę w Słowenii (te jaskinie – coś niesamowitego!). To były wspaniałe wakacje nad Adriatykiem – na campingu w Banjole na Istrii. Pod piniami, krok od morza i pobliskich wysp.

Mówi się, że Chorwacja jest jak raj. Kto tam był, ten wie, kto nie był, polecam. „Gdy Bóg dzielił pomiędzy ludzi Ziemię, Chorwat spał, a gdy się obudził, okazało się, że wszystkie tereny zostały już rozdane. Bóg zlitował się jednak nad nim i ofiarował kawałek Ziemi, który wcześniej wybrał dla siebie – kawałek Raju na Ziemi”. Po tym raju więc też trochę pojeździliśmy – Limski Kanal, Pula, Rovinj, Jeziora Plitwickie.

Od tamtej pory marzyłam, by tam wrócić. I dotrzeć znacznie dalej niż Istria, aż do Dubrownika. Planowałam, robiłam przymiarki, ale mijały lata i wciąż były jakieś przeszkody; a to finanse, a to Janek rzucał mi kłody pod nogi, a to jeszcze coś (Janek, choć nie jest Rakiem, jeszcze bardziej niż ja nie lubi się ruszać z domu i odskorupiać się muszę w dwójnasób, za siebie i za niego).

Wreszcie się udało. Ponieważ wyprawa miała miejsce w r. 2012, 35 lat po naszym ślubie, nazwaliśmy ją z czasem „Podróżą życia (na 35-lecie pożycia)”. Wyruszyliśmy we wrześniu, wróciliśmy w październiku, w porze gdy u nas już zaczynała się jesień, a w „posezonowej” Chorwacji wciąż było ciepło. Zamiar przedstawiał się tak- i wykonaliśmy go – by jechać na nosa, bez żadnych rezerwacji czy tp. Spodoba nam się gdzieś, to zostaniemy tam dłużej. Jedyne przygotowanie trasy polegało na jej wytyczeniu z pomocą Internetu, tak, by przejechać bez opłat za drogi i autostrady – w końcu jednak (i na szczęście) powiódł nas pożyczony od znajomych GPS. Zaczęliśmy od Polski – Kazimierz Dolny i Bieszczady. Następnie przez Słowację, Węgry, Bośnię i Hercegowinę – do Dubrownika. Powrót przez Słowenię, Austrię i Czechy.

Janek potem mówił, że był przekonany, iż zaliczymy co najwyżej Bieszczady i zapał mi się skończy, i wrócimy. Ale mi się nie skończył, a Janek był bardzo dzielny i kochany. Zrobiliśmy 4600 km. W podróży, połączonej na koniec ze spotkaniem pospływowym i wizytą u syna, byliśmy w sumie aż 28 dni. I naprawdę była naszą Podróżą Życia. Choć mam nadzieję, że jeszcze niejedna podróż przed nami…

Dziennik podróży do Chorwacji, nadziany zdjęciami „niczym dobra kasza skwarkami”, prezentuję w niecodzienniku – „PODRÓŻ ŻYCIA”. Zapraszam 🙂

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.