KOCHAM SPŁYWY KAJAKOWE

w blekicie To jest coś niesamowitego. Płynąć. Przemieszczać się na wodzie. Odbijać się jak w lustrze w spokojnej tafli jeziora lub ciąć wiosłem jego wzburzoną falę. Albo dać się nieść leniwie prądowi rzeki. Widzieć w głębi przeczystej rosnące tam rośliny i piaszczyste dno. Zrobić malutki ruch ręką i dotknąć wody. Być tak blisko natury, że chyba nie można bliżej. Być jej częścią…

Jako dziecko i nastolatka pływałam parę razy kajakiem po jeziorze w Kosarzynie. Byłam jedynie pasażerem, nie pamiętam już, kto mnie „woził”, pewnie tata, a potem jakiś kolega.
Kajak ówczesny to oczywiście dykciak z drewnianymi wiosłami. Na spływach studenckich i postudenckich były już składaki, „Jantar” i „Neptun” – na drewniane rusztowanie naciągało się brezentowy wierzch, a na przeszkodach należało bardzo uważać, by nie uszkodzić części dolnej; w razie czego kleić, naklejać łatki… Wiosła, choć już skręcone, wciąż jeszcze drewniane.
Potem nastąpiła era kajaków-plastików i lekkich, aluminiowo-plastikowych wioseł. Trwa do dziś.

Dwutygodniowe spływy kajakowe zaliczyłam w starożytnych czasach na kilku rzekach: Obrze, Drawie, Gwdzie, chyba jeszcze jakiejś. Potem, gdy już mieliśmy dzieci, nie pływałam.
Janek kilkakrotnie w charakterze komandora prowadził spływy z młodzieżą, na które zabierał też naszych synów. Ja w tym czasie miałam wczasy domowe. 😉 Wprawdzie zorganizowaliśmy trzykrotnie małe, dwu-trzydniowe spływiki z naszymi przyjaciółmi (Obra, Pliszka), bardzo udane zresztą, lecz tylko tyle i bez ochoty na formy dłuższe.

Tak sobie płynął rok za rokiem, aż któregoś razu… Tu musi najpierw nastąpić dygresja, choć też spływowa.
Wacek zwany Wacuszką, nasz kolega ze studiów, spływał od pacholęcia i przez całe życie zaliczał różne etapy organizowania spływów i uczestniczenia w nich. Etap ostatni zaczął się w roku 2001. Grupa znajomych się skrzyknęła pozainstytucjonalnie, że tak powiem (jeśli nie liczyć konieczności korzystania z usług firmy wypożyczającej kajaki). Zaczęli pływać najpierw po wodach polskich, następnie po litewskich. Wacek jest komandorem honorowym na tych spływach, a ich głównym organizatorem – Darek.

Wacuszka wielokrotnie namawiał nas, żebyśmy się podłączyli. A my wciąż nie i nie. Naprawdę byłam przekonana, że era spływowa już dawno za mną – myć się przez dwa tygodnie w zimnej wodzie, codziennie rozbijać i zwijać namiot, być kąsaną przez komary i gzy – o, nie, dziękuję. Lecz pewnego wieczoru na tarasie, wczesnym latem 2008 roku, po kolejnym namawianiowym telefonie Wacka, spłynął na nas głos z góry. Zwłaszcza na mnie – i w jednej sekundzie odmienił moje stanowisko.
Wprawdzie byłam przekonana, że odważę się na próbę co najwyżej jednotygodniową. Żeby więc nie robić ekipie kłopotów, postanowiliśmy podłączyć się do niej w charakterze spływowiczów niezależnych. Pojechać na Litwę własnym samochodem, z własnym – tj. pożyczonym od znajomego – kajakiem (poradziecki składak „Tajmień tri”) i gdy już będziemy mieli dość tej dziczy i komarów, zakończyć przygodę.

TAK SIĘ NIE STAŁO! Zostaliśmy do końca. Zauroczeni, zaczadzeni, zalitwieni – spływem, wodą, naturą, towarzystwem, ogniskami – zaraz po powrocie do domu zaczęliśmy przygotowania do spływu litewskiego za rok…
Od tamtej pory, z jednym wyjątkiem (w 2013) – pływaliśmy na Litwie każdego lata. Spływ litewski 2Wdrożyliśmy się w spływowy harmonogram roku (spotkanie przedspływowe – spływ zasadniczy – spotkanie pospływowe, kalendarz) i w kajakarsko-spływowe rytuały. Zaliczyliśmy do tej pory sześć spływów litewskich. Zwykle jest to ta sama trasa (jak w naszym debiutanckim spływie), niekiedy modernizowana, bo każdego roku jest niby tak samo, a przecież inaczej. Spływ lite kiauna
W roku obecnym początek spływu zaplanowany został na 18 lipca. Szczegóły ustalimy na spotkaniu przedspływowym w maju.
Już tęsknię…

Relacje z tych spływów i spotkań zamieszczałam w dzienniku domowym zawsze po – z wyjątkiem roku ubiegłego, gdy notatki robiłam na bieżąco. Był też czas zamieszczania na forum klubu kajakarskiego „Pliszka” dzienników spływowych autorstwa najpierw Eli, potem Janka, rozlicznych zdjęć – niestety od paru lat na forum nic się nie dzieje, reaktywacja wciąż chyba tylko w zamiarze… 😦

W niecodzienniku zamieściłam już relację z naszego pierwszego spływu litewskiego. Zamierzam również wklepać tu moje ubiegłoroczne zapiski, ale to trochę potrwa.
Na razie zapraszam: niecodziennik, „Spływ 2008”. https://kobietadomowa.wordpress.com/codziennie-choc-jedno-zdanie/splyw-2008/ Miłej lektury. 🙂

 

Spływ zejmiana ja

Reklamy

12 komentarzy do “KOCHAM SPŁYWY KAJAKOWE

  1. Wspomnienie. 2000 – Drwęca, w grupie młodych (17 – 30) kajakarzy są b. młodzi synowie Hani i Jana. Siedzimy w przyrestauracyjnym ogródku na rynku w Brodnicy, czekając na obiadek. Młodszy dzwoni do Mamy z kajutki telefonicznej, wyraźnie słyszymy: – wszystko w porządku, mamusiu. Chwila namysłu, i: – spalił mi się jeden trampek, coś zjadłem i dwa dni rzygałem, J. nie spał w naszym namiocie, pogryzły mnie osy…

  2. Zaglądam do Twoich zapisków i chociaż nie mam nic wspólnego z wodą,poza ewentualnym korzystaniem z basenu,no i jednorazową przygodą z jachtem na Mazurach,to znajduję tę przyjemność w czytaniu,to chyba oznacza,że nieważne o czym,ale jak i kto.Pewnie nie jestem uprawniona do wydawania opinii,wiec wybacz,ale pogratulować chyba mogę,więc gratuluję pasji:)

  3. Oj, tak zgadzam się z Emilią, że nie ważne o czym,ważne kto i jak. Choć ja akurat uwielbiam kajaki i mogłabym tak płynąć przez miesiąc delektując się naturą i spokojem. Ech, pozazdrościłam Ci tych spływów Haniu.

    Pozdrawiam.
    Kasia

  4. Byłam na trzech, wszystkie Brdą. Fakt, dawno, ponad dwadzieścia lat temu. Pierwszy przepłakałam, bo nie umiałam rozbić namiotu…Nie mam teraz piękniejszych wspomnień. Szukam spływów 10-14 dniowych, ale jakoś nie mogę znaleźć. A chętnie pojechałabym na sprawdzenie swoich sił no i na wspominki 🙂

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.