BLIZNA I WINA, CZYLI JAK PODEJŚĆ CZYTELNIKA

zaba z zebami 2 Na początek wkleję kilka komentarzy na temat „Winy i kary”:
*Wymogi konkursu spełnione jak najbardziej. Jest i wina i kara. Jest przestępca i ofiara. Co prawda z przymrużeniem oka, ale fajnym, ciepłym i bardzo sprawnie napisanym.
*Wiarygodnie pokazane dylematy dziecka. Oraz fakt, że każdy z nas ma pierwotne, mordercze instynkty, które u większości z nas w miarę dojrzewania i przystosowywania się do życia w społeczeństwie zostają stłumione.
*Myślałem, że to o człowieka chodzi, więc czułem napięcie, jak była w domu. Miałem wrażenie, że zaraz się zaczną pytania o dziecko sąsiadki, będzie to napięte wyczekiwanie, kiedy przyjdzie, zastanawianie się, co się z nią stało. Myślałem, że zabiła dziecko sąsiadki.
* Do połowy opka cały czas kombinowałem, że to jest o psychopatycznej dziewczynce, co to w naturalnym swoim odruchu jakąś drugą dziewczynkę…, ech…
* tak jak R. myślałem, że będzie psychopatyczne dziewczę, które utłukło koleżankę.
*Dobrze pokazana dziecięcia „moralność”. Chciałbym więcej tajemnicy i niepewności (chociaż początkowa podtajemnica „co ona zabiła” jest fajna).
*Podoba mi się to „morderstwo”, „pokuta” dziecka jest jeszcze lepsza.
*No cóż, morderstwo było, jak się patrzy, z premedytacją. I chyba jest to jedyne opowiadanie, które pokazuje wyrzuty sumienia mordercy i chęć odpokutowania za grzech. Świetny sposób przedstawienia mentalności dziecka, bardzo konsekwentny i przekonujący.

Przytaczam nie po to, by się chwalić. Choć właściwie… TAK! Chwalę się. Tym, że udało mi się podejść czytelnika. Może nie każdego, ale przynajmniej kilku.
Opowiadanie, noszące najpierw tytuł „Blizna”, napisałam latem na konkurs Wysokich Obcasów. Tema brzmiał: „Moja droga”. Życiowa, rzecz jasna.
Pomyślałam, że zastrzelę jury kawałeczkiem mojej drogi, wspomnieniem z dzieciństwa. Bo ta historia zdarzyła się naprawdę. Oczywiście do opowiadania nawrzucałam sporo innych składników i przypraw (większość też prawdziwa – o czym będzie w następnym wpisie), zakręciłam niczym ciastem w mikserze i ten wypiek wysłałam na konkurs.
Jurorów nie powaliłam, ale opowiadanie – już jako „Wina i kara” – przydało mi się w następnym konkursie. I tu dochodzę do sedna. Tekst ciut podrasowałam, robiąc zeń historię kryminalną. W „Bliźnie” dość szybko ujawniam ofiarę morderstwa, tu zaś staje się to znacznie później. I parę osób udało mi się nabrać. Na dowód jeszcze jeden cytat:
* Na początku poczułam dreszcze i mocniej zabiło mi serce – o to pewnie Autorowi chodziło, więc ma.

Otóż to! Właśnie o to mi chodziło. 😀

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.