MORDERCZYNI ŻABY

ja i P Ja i Piotrek w Oliwie

Co ja ciągle z tą blizną?
Pewnie przeginam. Ale obiecałam powrót do tematu, więc skoro słowo się rzekło… Nawet odnalazłam kilka starych fotek w celu dokumentacyjnym i je tu zamieszczam. 😉

W opowiadaniu „Wina i kara” (vel „Blizna”) prawie wszystko zdarzyło się naprawdę.
Wymyślone dla potrzeb opowiadania elementy to:
– przymuszanie mnie do grania w piłkę nożną i stania na bramce
– ogród i maliny
– imieniny wujka
– historia niewyjechania nad morze, czytania gazety w parku, wszystkie dialogi i myśli bohaterki
– wyrzuty sumienia bohaterki i jej „pokuta”.

A reszta jest prawdziwa:
– wszystkie osoby w opowiadaniu, ich imiona też
– jako dziecko byłam z dziadkami w Oliwie u rodziny (chyba nawet dwukrotnie)

z dziad Dziadek, Piotrek i ja
– bawiliśmy się w „hej, hej, silny wietrze wiej”
– napoleonki jadłam wtedy po raz pierwszy
– pies mnie ugryzł podczas spaceru z dziadkiem
– jeździliśmy nad morze
– chodziliśmy do parku i do zoo
– nawet jakiś chłopak o imieniu Kubek tam był (ale obcy, raz tylko widziany – na potrzeby opowiadania zrobiłam z niego kolegę Piotrka)
– Anka w ogóle nie bawiła się z nami
– i wreszcie – tzn. przede wszystkim – zamordowanie żaby.

ja Morderczyni żaby

Ja, która na koncie mam co najwyżej ukatrupione muchy i komary – jako sześcioletnia (lub siedmioletnia, nie pamiętam już dobrze) dziewczynka, dopuściłam się tego haniebnego czynu.

Tyle że fakt popełnienia przeze mnie jedynej w życiu zbrodni odpowiednio obudowałam i podkolorowałam, żeby było bardziej literacko. Ba! Gdyby nie ograniczona ilość znaków, wepchnęłabym jeszcze do tekstu zapamiętane z ówczesnego zwiedzania aniołki z organów w katedrze oliwskiej i „Sąd ostateczny” Hansa Memlinga, widziany w kościele w Gdańsku (swoją drogą – kto sześcioletniemu dziecku pokazuje takie straszne rzeczy? śniły mi się potem po nocach; nie grające na trąbkach aniołki, rzecz jasna, tylko te straszne sceny strącania do piekła umarlaków z „Sądu”).

Zamordowanie żaby wyglądało niemal dokładnie tak jak w opowiadaniu, tylko że ja do tej żabki nie przemawiałam.
Do dziś nie wiem, dlaczego to zrobiłam…
Swego nikczemnego postępku nikomu dotąd nie zdradziłam. Lecz mimo że zdarzył się tak wiele lat temu, nigdy nie wyparłam go z pamięci. W tym sensie stanowi bliznę do dziś.

I stał się tematem opowiadania.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.