NIE WAŻ SIĘ!

bez Jolanta Czarkwiani (jakżeż piękne nazwisko! zapamiętajcie, bo wkrótce może być znane) to moja koleżanka z grupy JmTpT. 18 marca ukaże się jej debiutancka powieść „Nie waż się”. Wydana przez wydawnictwo „Czarne” (dokładnie – Black Publishing), więc to nie żadna hetka-pętelka!
Powieść przeczytałam jednym tchem. Główny (choć niejedyny) jej wątek dotyczy jednej z chorób współczesnego świata. Zgodnie z zasadami sztuki nie powinnam może zdradzać, o jaką „jednostkę chorobową” chodzi, lecz zdradzę. To anoreksja.
Ja na szczęście znam tę chorobę wyłącznie z mediów i cieszę się, że nie dotknęła ani mnie, ani nikogo z moich bliskich. Nie sądziłam więc, że powieść aż tak bardzo mnie poruszy. Chwyci za gardło, wielokrotnie zaskoczy, a oczom zafunduje na przemian to rozbawienie, to słoną wodę.
W obowiązującym dziś „etosie” młodości i szczęścia spychamy gdzieś głęboko myśl o tym, co smutne, trudne, ostateczne. Nie lubimy czytać o chorobach, boimy się śmierci. „Nie waż się” dotyka tych spraw, jednocześnie oswajając nasze lęki. Niech się więc czytelnik nie obawia, że powieść zdołuje go smutkiem, znudzi naukowym wywodem czy zniesmaczy dydaktycznym smrodkiem. Nic z tych rzeczy!
Owszem, portret jednej z bohaterek, Agaty, może zjeżyć czytającemu włos na głowie, a powieść – i chwała jej za to – nie posiada łatwego happy endu. Lecz czyta się ją z uśmiechem, a czasem i ze śmiechem, choć bywa, że to śmiech przez łzy. Czyta z przyjemnością. Bardzo ważne przesłanie kryje się pod lekką, często żartobliwą czy wręcz jajcarską formą. A jeśli ktoś lubi także wątki damsko-męskie czy dotyczące przyjaźni albo tajemnicy sprzed lat, też znajdzie to w „Nie waż się”.
I jeszcze coś na deser. Przecinki. Porozkładane wygodnie na swoich miejscach, prężą się, przeciągają, uśmiechają do mnie. Dla wielu może to nieistotny szczegół, dla mnie, zboczonego zawodowo interpunkcyjnego ortodoksa – smakowite ciastko z kremem.

Kiść bzu, zdjęciem której ozdabiam ten tekst, jest moja własna, przydomowa. Kocham bzy. A Brygida, bohaterka i narratorka powieści, ich nienawidzi.
Dlaczego? Przekonajcie się sami. Czytelniczko! A nawet Czytelniku (bo i panom może się ta powieść spodobać) – nie waż się nie przeczytać „Nie waż się”. 🙂

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.