EEE TAM, MOŻE INNYM RAZEM

kwiatki 002

O konkursie wydawnictwa Novae Res „Literacki debiut roku” wiedziałam już od kilku miesięcy. Przymierzałam się z wysłaniem jednej z moich dwu powieści. Teoretycznie się przymierzałam, bez żadnych działań, bo wciąż mi się wydawało, że mam czas.
W końcu w ubiegłym tygodniu sprawdziłam, że termin tuż, tuż, a ja w lesie.
Sprawdziłam też w poczcie w „Wysłanych”, czy przypadkiem już kiedyś nie chciałam uszczęśliwiać tego wydawnictwa w poprzednich edycjach konkursu. Nie.
Rzuciłam okiem na regulamin. Trzeba nagrać tekst na płytę. Nie mam płyty, muszę kupić. Ale znów mi zeszło – bo ogród, bo ognisko, bo niedziela wreszcie, to gdzie kupię.
Wreszcie w poniedziałek, czyli wczoraj, zakupu dokonałam. Nawet trzech płyt, a co. Niech będą na zapas.
I znów oko do regulaminu.
I do załącznika, jaki trzeba dodać. Do wypełnienia są następujące rubryczki:
Imię i nazwisko, adres, e-mail, telefon. Okej. Proste jak budowa cepa.
Jakie są dalsze plany pisarskie Autora? Czy planuje napisać kolejne książki, jeśli tak, to jakie? Tu już gorzej. Autor planuje, jasne! I poza planowaniem nie robi ni kroku. W dodatku co to miałoby być? Kolejne książki dla kucharek. Przecież nie będę kłamać. Więc już na wstępie strzelę sobie w stopę.
Tytuł. Chciałam wysłać „Maski”, choć Zuza twierdzi, że „Ballada” jest lepsza. Ale „Balladzie” musiałabym wymyślać streszczenie, a do „Masek” już mam gotowe, kiedyś napisane, więc co się będę męczyć.
Gatunek powieści. Wiadomo, obyczajowa.
Grupa odbiorcza (do kogo książka jest skierowana)? – patrz wyżej.
Czym książka wyróżnia się spośród innych książek?
Właśnie, czym? Poprawną interpunkcją? 😉
Streszczenie (co najmniej 150 wyrazów). Ja mam nawet 366 wyrazów. Super.

Ale termin! Termin! Punkt 5 regulaminu głosi:
„Termin nadsyłania prac upływa 15 kwietnia 2015 roku. Zgłoszenie musi dotrzeć (podkreślone: dotrzeć) na adres wskazany w ust. 2 w powyższym terminie. Zgłoszenia, które wpłyną po tej dacie mogą (brak przecinka przed „mogą”!) zostać uwzględnione w konkursie za zgodą Komisji Opiniującej”.
Mam niecałe półtora dnia. Czy zdążę? Może gdyby wysłać płytę priorytetem? A jeśli i tak nie dotrze na czas? I komisja nie uwzględni? No i płyta wciąż nienagrana. A ja słaba w te klocki. Nanagrywam się, namęczę i zostanę z tą płytą jak głupia.
Więc: e tam. Co się będę stresować. Wdarcie się na salony literackim debiutem roku odkładam na zaś.

Janek jest mistrzem odkładania spraw na ostatnią chwilę, o co wiele razy miałam do niego pretensje Ale on przynajmniej, chociaż w nerwach, cel osiąga. A ja nie.
Zresztą – nie chce mi się szarpać trzynastego i w dodatku w poniedziałek, gdy wiadomo, że pierwszy dzień tygodnia jest zaledwie na rozkręcenie się i wielkim przedsięwzięciom nie sprzyja. A powieścią pewnie i tak jurorów nie powalę.

Trzynastka często przynosiła mi pecha.
Nie będę ryzykować.

Reklamy

2 komentarze do “EEE TAM, MOŻE INNYM RAZEM

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.