JA CHYBA ŚNIĘ

11255197_10202966881332263_4548970686029128599_n Tak napisałam dziś w nocy na fejsie, po ogłoszeniu wyników kolejnego konkursu w grupie JMTPT.
Konkurs już tak się odleżał, przedłużany był termin nadsyłania prac, potem parę razy zmieniany termin ogłoszenia wyników (a i tak to jeszcze nie finał prac jury) – że mi „wychłódło” i z coraz mniejszym zainteresowaniem śledziłam tę sprawę. Zresztą to już mój czwarty konkurs, więc i emocje coraz mniejsze, i coraz większy dystans.
Konkurs, przypomnę, miał tym razem hasło „Wszystko przez tę książkę”.
Pisałam już o tym, jak powstało moje opowiadanie: https://kobietadomowa.wordpress.com/2015/03/01/wszystko-przez-te-ksiazke/
Na razie zdradzam tylko – bo i tak to widać na zdjęciu – że nosi tytuł „Historia czterotomowa”.
Coś więcej o tym tekście w następnym poście (a w zakładce „Opowiadania” też go zamieszczę później, bo na razie jeszcze nie ma werdyktu jury profesjonalnego).

Na razie wracam do „chyba śnię”.
W rozstrzygnięciach konkursów podawane są najpierw wyniki głosowania czytelników, potem werdykt jury. Czytelnicy to my sami, członkowie tajnej grupy JMTPT, wzajemnie komentujący i oceniający nadesłane opowiadania. Komentarze są pod tekstami, oceny zaś ujawniane dopiero na koniec. Regulamin punktacji, parokrotnie w trakcie kolejnych konkursów zmieniany, w tym ostatnim nakazywał przyznawać punkty (w skali 1-6, jak oceny szkolne) w kategoriach: bohater, fabuła, emocje, styl i język.
W ocenie czytelników dotychczas znajdowałam się przeważnie w górnych granicach stanów średnich, czyli nie tak całkiem od macochy, ale też nie w TOP 10, a tym bardziej nie w TOP 3.
Kiedy wczorajszego wieczoru, a potem nocy poprzyznawano już ostatnie miejsca (wszystkich opowiadań było 33), spodziewałam się podobnego wyniku. Zresztą nawet nie śledziłam wydarzenia od początku, wróciwszy wieczorem z inauguracyjnego grilla na ziemi przyjaciół. Po dwóch piwkach – więc pełny luzik rajtuzik.
Gdy zaczęła cykać finałowa dziesiątka, dziewiątka, ósemka, siódemka, emocje zaczęły mi wzrastać. Przy piątce wręcz się wystraszyłam, że mnie gdzieś zgubili i w ogóle się w tym wykazie nie znajdę, przy trójce miałam już pewność, że tak się musiało stać. Przy dwójce jednak zaczęłam już odczuwać kluchę w gardle i przyspieszone bicie serca, a gdy ogłoszono miejsce pierwsze!…

Zaskoczenie i niedowierzanie jednak były naprawdę wielkie. Tak duże, że z początku nawet przytłumiły radość. Dobrze, że byłam po tych piwkach, bo mi osłabiły poziom pewnych funkcji organizmu.
Zawołałam męża, wyściskał mnie i otworzył mi trzecie. 😉

Dziś trochę boli mnie głowa. Ale to nic. Napływają gratulacje.

Nie wiem, jaki będzie werdykt jury, może zupełnie rozmijający się z tym czytelniczym. Ale to w tej chwili nie ma znaczenia.
No, cieszę się, cieszę, naprawdę! 😀

Reklamy

4 komentarze do “JA CHYBA ŚNIĘ

    • Kasiu, jeszcze raz Ci dziękuję.
      Z tym daniem czadu… To nie tyle ja dałam czadu, bo nie napisałam przecież bardziej czadowo niż w poprzednich konkursach. To Wy, czytelnicy, daliście mi punkty. Nadal jestem zaskoczona.
      Oczywiście bardzo się cieszę. 🙂

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.