LUBNIEWKA

lubniewka1 Nasza piękna pobliska rzeczka. Kręta, płytka, a w okresach suszy – jak teraz – bardzo płytka. Wydawałoby się, niespływowa. Dzika i tajemnicza. Chyba nie można być bliżej natury – podobno ptaki wodne są tam na wyciągnięcie ręki, tak zaskoczone obecnością człowieka, że nawet zapominają się spłoszyć. lubniewka2

Pewne odcinki tej rzeczki znamy z wypraw rowerowych. Całości nie widzieliśmy nigdy. lubniewka3
Janek miał się wczoraj wybrać na spływ Lubniewką, ale ostatecznie wybrał niedzielny rosołek. A Bożenka z Dżozim zrobili Lubniewkę już po raz trzeci! Aż usycham z zazdrości. Ale nie jestem takim wyczynowcem jak Bożenia. Nigdy nie płynęłam kajakiem jedynką, najwygodniej mi z Jankiem jako kapitanem, a tam się niestety dwójkami płynąć nie da. W dodatku „płynąć” często zamienia się na „wyjść z kajaka, przeciągać go, przenosić, przedzierać się”. Naprawdę hardkor, ale jakże pociągający…

Ja tak wychwalam te atrakcje naszych okolic, a może lepiej byłoby ich nie reklamować, nie narażać na niebezpieczeństwo zamiany dziczy w komercję?
Tu coś o Nadine, niby nie całkiem a’ propos, a jednak. Nadine, zwana przez nas Nadiną (jej mamę Evelyn nazywamy Eweliną) to córka naszych berlińskich przyjaciół. Już jako mała dziewczynka zaczęła przyjeżdżać do Lubniewic na konie, najpierw z rodzicami, potem sama, przez długie lata. Wrosła w Lubniewice, nauczyła się polskiego, miała tu nawet konia o imieniu – uwaga! dla cudzoziemca trudnym do wymówienia! – Błyszcz.
Kiedyś, gdy gościliśmy w Berlinie, Nadi, wówczas może dziesięcio, dwunastoletnia, bardzo się oburzyła na artykuł w „Berliner Zeitung”. Zawierał propozycję weekendowej wycieczki do Polski, na Ziemię Lubuską, w bardzo nasze strony (mowa była m.in. o oddalonym o 3 km od Lubniewic pałacu w Gliśnie). Artykuł zawierał zdjęcia, szczegółowo podawano możliwości dojazdu, koleją do granicy i jak potem poruszać się dalej… I Nadina na to wszystko – stuprocentowa Niemka! – powiedziała: „Po co o tym piszą? Teraz ci głupi Niemcy będą przyjeżdżać do m o i c h Lubniewic!”.

Przyjazdy Niemców (i w ogóle turystów) do Lubniewic, całe nowe osiedle zwane „Berlinkiem”, to może temat na osobny wpis. Wracam do tematu Lubniewki. Takie dziś czasy, że i natura jest towarem, turystycznym zwłaszcza. Coraz mniej dzika, coraz bardziej komercyjna. Nawet w rezerwacie „Janie” widzieliśmy kiedyś samochód przejeżdżający ścieżką, po której wolno co najwyżej jechać rowerem. Ale mam nadzieję, że Lubniewka ocaleje. 🙂

(fotografie – z galerii na stronie http://www.lubniewice.pl)

 

P.S. Przed chwilą Bożenka, która na fejsie prezentuje już wczorajszą wyprawę na licznych fotkach, zamieściła mi komentarz: „Haniu, kajaki od Lecha są prima – szerokie, idą jak czołg. Przy wyższym stanie wody popłyniemy wszyscy razem. Ja w to wierzę!”

JA TEŻ! 😀

Reklamy

6 komentarzy do “LUBNIEWKA

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.