WIRTUALNIEJEMY

10154989_700400750065685_6851315608917206178_n Okopujesz się, ironizujesz, nie chcesz iść w owczym pędzie, bronisz się. Aż i ty wpadasz. I od tej chwili nie ma zmiłuj.

Nie było cię człowieku na fejsie – nie istniałeś. Jesteś – z każdym dniem zaczynasz istnieć ponad miarę.
W końcu kroku nie możesz zrobić, żeby nie opadła cię sfora znajomych. Chcą twojej uwagi, rady, pomocy. Służysz im z całego serca. Nasiąkasz ich radościami. I ich toksynami. Okradają cię z ciebie, kradną cię twojej rodzinie, zabierają ci czas, w którym mógłbyś, człowieku, zrobić coś pożyteczniejszego, napisać coś, coś przeczytać albo ugotować…
Żeby nie zwariować, zaczynasz się bronić. Zakładasz lipne konta. Wyłączasz czat. Lecz na niewiele to się zdaje. Zaakceptowałeś kiedyś reguły gry i fejsbuk ci nie odpuści. Znajomemu B napiszesz dwa słowa pod jego postem, znajomemu C wstawisz emotkę, znajomemu D tylko lajk – a już E, F, G, H… i ilu ich tam jeszcze, otrzymują powiadomienia: „A lubi twój komentarz, A skomentował/a twój status/zdjęcie/, A wspomniał/a o tobie”…
Więc choć nawet czasem masz ochotę, przestajesz komentować i lajkować. Żeby nie zostawiać śladu, żeby cię nie namierzyli, żeby co najwyżej na priv…
I po coś, człowieku, wchodził na ten portal, na tę platformę międzyludzkiej komunikacji? Żeby się teraz kryć?

Powyższe JESZCZE mnie nie dotyczy. Lub NIE CAŁKIEM dotyczy. Jeszcze cieszy mnie każdy lajk i kom pod moimi wpisami. Jeszcze lubię komentować lub emoticonować posty znajomych.
Nie jestem osobą popularną, niewiele mogę, nie za dużo osób ma potrzebę zwierzać mi się, angażować moją uwagę, mój czas. Łatwiej mi się bronić. Mieć poczucie, że jeszcze nad tym panuję.
Lecz i ja wirtualnieję. Czasem zaglądam, ale się nie ujawniam. Sprawdzam, kto tam, co tam. Niby mnie nie ma, a jestem. Czaję się. Czyż to nie głupie? Nie dziecinne? Potem odrabiam niektóre zaległości, zostawiam ślad… Tu uśmieszek, tam ze dwa zdania, tam smutna minka, naklejka, język.

Z początku to człowieka odrzuca, śmieszy, potem staje się oczywistą oczywistością…
Z przyjaciółką, której dom widzę przez okno i która przez okno widzi mój dom, piszemy do siebie na czacie, zamiast spotkać się na kawie czy chociażby pogadać przez telefon.
Czy istniał jakiś inny świat przed epoką fejsbuka? Świat, w którym pisało się fizyczne listy, wysyłało je w kopertach ze znaczkiem i tydzień czekało na odpowiedź?
Teraz jest wszystko szybko, natychmiast, ale czy lepiej? Zamiast listów, foty i wpisy na fejsbuku. Pod nimi rzadko prawdziwa dyskusja. Częściej – ze trzy słowa na krzyż, jeszcze częściej emotka: uśmieszek, wywalony język, serduszko. Najczęściej lajk, kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt lajków.

Wirtualnieję. Infantylnieję. Doszło do tego, że nawet w zeszytowym dzienniku domowym do notatek dodaję czasem jedną z tych durnych emotek, gdy mam obawę, że moja intencja mogłaby się wydać nieoczywista. Czyż to nie durne? A jak kiedyś radzili sobie pisarze? Skąd czytelnik wiedział, w którym miejscu ma zapłakać, w którym się roześmiać?

Jak dobrze, że mam te spływy, te wyjazdy na dłużej. Że nad litewskimi wodami mało jest możliwości podładowania komórkowej baterii, więc włączam telefon tylko na krótko, rano i wieczorem, by sprawdzić, czy nie ma jakichś sms-ów. Że internet i fejsbuk wtedy dla mnie nie istnieją.
Jak dobrze, że to już niedługo. Za niecałe dwa miesiące.
Może uda mi się nie zwirtualnieć ze szczętem.

A gdzie znalazłam tę fotę nad tekstem? no gdzie? na fejsie, rzecz jasna – i tu przydałaby się stosowna emotka, wyrażająca smutek lub choć mrugnięcie – ale chyba jej nie ma na worpressie… dobrze, że chociaż tu.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.