DWA STASIUKI

stasiuki Wypożyczyłam z biblioteki dwie kolejne książki Stasiuka, „Taksim” i „Wschód”. Janek najpierw dorwał się do „Wschodu”, potem miał obawy, że po takiej lekturze „Taksim” będzie mu się mniej podobał, ale też pochłonął go migiem.
Na mnie „Wschód” wciąż czeka, czytam „Taksim”. Powolutku, by starczyło na dłużej. Dziwna, gęsta powieść ni to drogi, ni to sensacyjna, cała jestem na tym pograniczu polsko-słowackim, z zahaczeniami o Węgry, Ukrainę, Rumunię… To galopuję wraz z narratorem w wątku, którego nie powstydziłby się najlepszy twórca kryminałów, to się wkurzam, że znowu się urwało, to się kręcę wraz z bohaterami po wesołym miasteczku, karmię kota, piję podrabianą whisky, pomału znów się zanurzam w te powolne, leniwe, dekadenckie klimaty, jednocześnie ze zniecierpliwieniem przebierając nogami, co dalej, co…

Pierwsze książki Stasiuka pożyczałam przed laty od kolegi z pracy – tak mogę powiedzieć – księdza będącego tu wówczas proboszczem – a jednocześnie wykładowcą (języka polskiego? literatury? nawet nie wiem) w seminarium. Miał bogatą bibliotekę, w niej moc polskich nowości. Pożyczałam, czytałam, zachwycałam się i zazdrościłam. Oldze Tokarczuk, Magdalenie Tulli, nawet Gretkowskiej, choć zdaniem księdza (o jednej z jej książek – i nie bez racji) – „pogubiła się”.

Najbardziej zazdrościłam Stasiukowi.
Nie podobały mi się tylko debiutanckie „Mury Hebronu”, zniesmaczyły do żywego epatowaniem okropnościami i nie zamierzam już do nich zajrzeć, więc nie zmienię zdania.
Reszta to mój niemalejący zachwyt. Pamiętam, jak podczas lektury „Przez rzekę” czy „Białego kruka” odczytywałam sobie niektóre zdania po kilkakroć, tak mi się podobały. Po latach jest podobnie albo i bardziej.
Stasiuk bez wątpienia został muśnięty anielskimi skrzydłami.

No właśnie – i tu mam kłopot. Zapewne nie tylko ja. Stasiuków jest dwóch. Tego drugiego widziałam parę razy w sytuacjach publicznych, których, widać jak nie znosi, w końcu nie po to uciekał z warszawki. Np. podczas benefisu w trójce. Momentami jakby się spotkało paru kolesiów spod budki z piwem. Aż ktoś zażartował, że te książki to pewnie nie jego autorstwa, że mu je pisze Monika Sz., jego życiowa partnerka, szefowa „Czarnego”.

Tak. Wiem. W ludziach przeważnie są dwie natury. W wielkich pisarzach tym bardziej: artysty na skrzydłach i człowieka na ziemi, ze wszystkimi tego minusami. Wystarczy wspomnieć choćby Hłaskę.

Ale co ja się będę mądrzyć. Lepiej wrócę do „Taksimu”, bo wciąż nie wiem: uratują tę Evę czy nie?

Reklamy

2 komentarze do “DWA STASIUKI

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.