GLüHWüRMCHEN

Gluehwuermchen_verbessern_LED-Lichtausbeute-Bei_Natur_abgeschaut-Story-349470_630x356px_2_6F6faidwl8seM Siedzieliśmy wczoraj przy ognisku nadariańskim. Kameralnie, tylko w duecie. Smaczności z grilla popijaliśmy czerwonym winem, w przededniu podobnych ognisk nadżejmiańskich, wspominając obficie minione.
Nie tylko ogniska zresztą. Na przykład – dzień, gdy po raz pierwszy przyjechałam do Lubniewic i od razu wiedziałam: tu będzie nasze miejsce.
Już mieliśmy się zbierać do odwrotu, gdy go spostrzegłam. A potem zobaczyliśmy całą ich trójkę.
Świetliki!
Glühwürmchen. Żarzące się robaczki, fosforyzujące iskiereczki.
Ich niemiecką nazwę usłyszeliśmy pierwszy raz Czytaj dalej

Reklamy

MY BRZĘCZYMY NAD WODĄ…

Isaac-Levitan-Fog-over-water Isaac Levitan – „Fog over water”

My brzęczymy nad wodą,
nad wodą, która uśnie;
woda to głupstwo srebrne,
komar – mała zagadka.
I tak będziemy brzęczeć
do końca, do ostatka,
aż umrzemy nad wodą,
umrzemy, zabzykamy…
Wtedy woda się wzniesie
(o, wodo podniesiona!),
wczorajszy księżyc wzejdzie,
duży, humorystyczny.

„Koncert fortepianowy” (fragment)

Wiersz i zdjęcie ukradłam z fejsbukowej strony mojego znajomego, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.
Tak, bo na fejsie wszystko może się zdarzyć, Kiedy w młodości licealnej i egzaltowanej marzyłam, by poznać Kostka, nie przypuszczałam, że kiedyś będzie to możliwe.

Jestem więc koleżanką Konstantego Ildefonsa i prawie co dzień czytam jego wiersze, którym towarzyszą reprodukcje pięknych obrazów. Podziwiam autora/autorów strony – zawsze znajdują coś aktualnego, a malarstwo zharmonizowane jest z poezją w sposób niemal idealny.

Dziś zamieszczono Czytaj dalej

WSCHÓD

litwa3 W spadku po komunie wszyscy mamy w sobie wschód. Jedni więcej, drudzy mniej, ale nawet ci z mojego pokolenia, którym się wydaje, że nic a nic, też go mają choć ociupinkę.
Bo jakżeby inaczej, skoro wyrośliśmy tu, w kraju nad Wisłą, w takich a nie innych realiach geopolitycznych. W absurdach i indoktrynacjach, z których nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy. Z obecnością tuż obok jednostek Armii Radzieckiej. Z sąsiedztwem radarów na Górze Śmierci w Gubinie i smakiem konfietów. Z zielonogórskim festiwalem, na koncerty którego bardzo lubiłam chodzić, bo kochałam sercoszczipatielne piosenki i żałowałam, że mimo wielu lat szkolnej nauki tak słabo znam rosyjski.
Mentalnie więc wschód jest i we mnie. Choć nie aż tyle go co w Stasiuku. Jednak po naszej stronie Wisły, nad Odrą i Nysą bardziej wiało zachodem.
Geograficznie – wschodu we mnie jeszcze mniej. Czytaj dalej

DZIĘKUJEMY, ALE NIE

ar

Dziękuję, wydajemy WYŁąCZNIE książki dla dzieci. Życzę powodzenia
Wydawnictwo X
(1 lipca 2015)

Szanowna Pani,
Dziękujemy, ale nie zdecydujemy się na publikację Pani tekstu.
Z poważaniem,
Wydawnictwo Y
(6 lipca 2015)

Szanowna Pani,
Uprzejmie informuję, iż nasz zespół recenzyjny zapoznał się z przesłaną przez Panią propozycją wydawniczą. Niestety, nie jesteśmy zainteresowani jej wydaniem, niemniej bardzo dziękujemy za przesłanie jej do naszego Wydawnictwa.
Gorąco pozdrawiam i życzę dalszej, owocnej pracy twórczej,
Wydawnictwo Z
(8 lipca 2015)

arianka zmelio Tak wygląda obecnie moja ukochana, przedwczoraj zmeliorowana rzeczka. Czarnoszlamowobrzega niczym rów rozpaczy. Gdybym była poetką, a nie Hanią toporkiem, mogłabym napisać, że taki też jest stan mej duszy w wyniku Czytaj dalej

URODZINY

32Tyle naraz świata ze wszystkich stron świata:
moreny, mureny i morza, i zorze,
i ogień, i ogon, i orzeł, i orzech - 
jak ja to ustawię, gdzie ja to położę?/Szymborska/

Gdy byłam dziewczynką w podstawówce, czytane przez moją mamę pismo „Kobieta i Życie” zamieściło informację: „Brigitte Bardot, słynna francuska aktorka filmowa, skończyła 30 lat”.
„Jaka stara”, pomyślałam sobie.
W mojej rodzinie obchodzono imieniny, o urodzinach ledwie pamiętaliśmy. Gdy ja skończyłam 30 lat i mąż złożył mi życzenia, prawie się obraziłam. Co mi tu będzie wiek przypominał!

Od tego czasu minęło… Strach pomyśleć, ile i jak szybko. Czytaj dalej

ZA MAŁO PAMIĘCI

z telefonem Mam jak mój telefon. Za mało pamięci. Machnę ze dwie fotki i od razu komunikat, że pamięć prawie pełna i że usuń pliki.
Pousuwałam. Przy okazji też z „Wiadomości” sto tysięcy przedawnionych, odebranych i wysłanych. Z dobrą godzinę przy tym siedziałam, na szczęście w miłych okolicznościach tarasowych, tym milszych, że nasza sosna czarna już rzuca spory cień. Bo wreszcie jest lato!

Powysyłać „Peluni” do wydawców albo mi się nie chciało, albo chciało, lecz zapominało. Więc Czytaj dalej