WSCHÓD

litwa3 W spadku po komunie wszyscy mamy w sobie wschód. Jedni więcej, drudzy mniej, ale nawet ci z mojego pokolenia, którym się wydaje, że nic a nic, też go mają choć ociupinkę.
Bo jakżeby inaczej, skoro wyrośliśmy tu, w kraju nad Wisłą, w takich a nie innych realiach geopolitycznych. W absurdach i indoktrynacjach, z których nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy. Z obecnością tuż obok jednostek Armii Radzieckiej. Z sąsiedztwem radarów na Górze Śmierci w Gubinie i smakiem konfietów. Z zielonogórskim festiwalem, na koncerty którego bardzo lubiłam chodzić, bo kochałam sercoszczipatielne piosenki i żałowałam, że mimo wielu lat szkolnej nauki tak słabo znam rosyjski.
Mentalnie więc wschód jest i we mnie. Choć nie aż tyle go co w Stasiuku. Jednak po naszej stronie Wisły, nad Odrą i Nysą bardziej wiało zachodem.
Geograficznie – wschodu we mnie jeszcze mniej. Nie znam Polesia, na Suwalszczyźnie bywam przelotem, turystycznie, na Lubelszczyźnie takoż. Nawet w Warszawie byłam znikomą ilość razy w porównaniu z liczbą pobytów w Berlinie.

Nie ciągnie mnie na wschód. Przynajmniej nie na ten daleki, który Stasiuk opisuje tak zmysłowo, że widzę ten rozległy, bezkresny step, czuję te bydlęco-ludzko-kurzowe zapachy. Nie mam ochoty na podróż transsyberyjską ani tym bardziej do Mongolii. Nie chciałabym jeść potrawy przyrządzonej z mięsa, z którego chwilę przed obróbką kucharka zgoniła tłuste muchy i strzepnęła ich jajka, choć po ugotowaniu mięso okazało się bardzo smaczne. Nie chciałabym nie myć się przez dwa tygodnie, nie pragnę doświadczać ani tego skwaru podczas krótkiego lata, ani tych wielominusowych mrozów zimą.
Jestem zafascynowana tym, co pisze Stasiuk, lecz naśladować go w realu – nie chciałabym.

Za cały wschód wystarczają mi wyprawy na litewskie rzeki i jeziora, namiot przez dwa tygodnie, wściekłe gzy i komary,
mycie się w zimnej wodzie, a nierzadko „kąpiel w chusteczkach higienicznych”.litwa 2
I wieczory przy ognisku, z wędrującym z rąk do rąk kieliszkiem z „Lithuanią”, długie jasne wieczory, gdy z powodu różnicy czasu o dwudziestej drugiej jeszcze nie zapada ciemność. I noce pod gwiazdami, które tam wydają się bliższe i liczniejsze niż w Polsce.litwa 1
To jest mój wschód.
Tam mnie niedługo znów poniesie.litwa4

Reklamy

4 komentarze do “WSCHÓD

  1. Hanuś, serce me okrutnie krwawi, gdy widzę te zdjęcia … i za komarami nawet tęsknię. 😦 A przy okazji dołączam się do życzeń imieninowych, duchem jestem przy Was i kieliszeczek „Lithuanią” wypełniony wznoszę. 🙂

    • Kochana, my również wznosiliśmy Wasze zdrowie. Co do „Lithuanii” – tegoroczny hit to pigwówka i ew. malinówka lub śliwkówka, bo żurawinówka się popsuła.
      Kurki zaś jedliśmy tylko dzięki Eli i Darkowi – jednak zabrakło głównego Poszukiwacza.

      Dziękuję bardzo za życzenia. ❤

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.