CZYTANIE LUBNIEWICKIE A.D. 2015

lalka 002 W pierwszej chwili odpowiedziałam tylko na prośbę o udostępnienie egzemplarzy „Lalki”.
W drugiej chwili zajarzyłam, że to może chodzi o narodowe czytanie.
W trzeciej – zgłosiłam, że chętnie wezmę w tym udział, ale nie jako czytająca, gdyż okres wystąpień publicznych zamknęłam już jakiś czas temu.
Kolejny etap zaś był taki, że owszem, coś przeczytam. Ale tylko w gimnazjum!

A gdy przyszło co do czego, tak się rozochociłam, że, na gorąco wynajdując stosowne fragmenty „Lalki”, przeczytałam je w aż trzech miejscach.
W Ośrodku Doradztwa Rolniczego czytałam o tym, jak rozsądny Stach Wokulski próbował ostudzić Stacha zakochanego ostrzeżeniem, by wybierać tylko samice swojego gatunku.
W kolejnym fragmencie – tym razem czytanym zapracowanej fryzjerce i jej klientkom – tenże Stach klaruje Belci, że to nie próżniacza arystokracja stworzyła potęgę Francji, a lud roboczy i artyści.
Na koniec zaś czytałam spędzonym do auli gimbusom o studentach niepłacących komornego za stancję i straszących baronową Krzeszowską zdechłym śledziem oraz o tym, jak w sądzie Maleski brylował oratorsko, a Patkiewicz ruszał uchem bądź udawał trupa.

Czytaczy lubniewickich było kilkoro. Troje stacjonarnych oraz czytaczki wędrowne.
Stacjonarni to burmistrz i wiceburmistrz/yni, którzy w urzędzie miejsko-gminnym zainaugurowali czytanie lubniewickie, udatnie prezentując dialog między Belą i Wokulskim na temat rodowych sreber i zastawy Łęckich. Plus narratorka – pani Ola.
Reszta czytanych fragmentów należała już do nas, czytaczek wędrownych. Panie pięknie się zestawiły, zadbawszy o stroje z epoki lub przynajmniej ich akcenty, tylko ja jak zgrzyt w tej „gimnazjalnej” bluzce. 😉 czytanie
Nasza marszruta, też na gorąco modyfikowana, prócz miejsc, które już wymieniłam, obejmowała także poczekalnię w praktyce lekarza rodzinnego, rynek i bank.

Gimnazjum było na finał. Studenckie historie wprawdzie bardziej śmieszyły panie nauczycielki i mnie niż zgromadzonych w auli gimbusów (czy choć jeden z nich wie, co to jest komorne?). Ale nic to. Nie ma się co obrażać, toć i ja do „Lalki” musiałam dorosnąć.
Gorzej, że gdy spytałam, czy ktoś coś wie na temat akcji narodowego czytania, zgłosiła się tylko jedna dziewczynka.

Lecz nie upadajmy na duchu. Może za rok zgłoszą się dwie? Albo dwadzieścia?
Ciekawe, czy są już jakieś dane na temat, jak ta akcja przekłada się na rozczytanie narodu. Ciekawe, jak to się potoczy w moim miasteczku.
Czy pożytek z wczorajszego dnia będzie większy niż jednorazowa przyjemność jednorazowych czytaczy prezentujących książkę jednostkowej publiczności.
I ilu przedstawicieli narodu zajrzy teraz do „Lalki”. O jednym wiem – to mój mąż. Zajrzał wczoraj i nawet obwieścił chęć powrotu do całości, choć na razie tej deklaracji w czyn nie przekuwa.
Ale cierpliwości, narodowe czytanie się rozwija, nabiera rumieńców.
Podobno kropla drąży skałę.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.