PAŹDZIERNICZENIE

Karkonosze 020 Październiczeć to inaczej pierniczeć, czyli powolutku stawać się starym piernikiem. Ale niedramatycznie. Pogodnie i łagodnie.
„Spokojnie. To jeszcze nie listopad”, jak powiedział dziś w trójce autor tego terminu, Andrzej Poniedzielski.

Październiczenie jest kolorowe. Jeszcze pełne życia. Zachwycają przebarwiające się liście, cieszą dojrzewające w winniczce grona i nalewki na parapecie, dom pachnie zebranymi wczoraj grzybami, w lesie było znów tak pięknie… A że człowiekowi czasem coś strzeli w gnatach jak tej spróchniałej gałązce pod stopą – cóż, to jeden z uroków tego stanu.

Wzorem ubiegłego roku – przez parę dni popaździerniczymy znów w górach. Radośnie, ale bez ekstremów. Jak przystało na jesienniejących ewergrinów. 😉
Trzeba sobie dostarczyć trochę endorfin, nim dopadnie nas listopadowienie.

Reklamy

6 komentarzy do “PAŹDZIERNICZENIE

  1. Ileż obcych słów! I wszystkie warczą. 😉 Też mam ochotę na góry więc kto wie. P.S. Strasznie jednak piernikowe te proponowane przez Ciebie jesienne radości .Takie wręcz grudniowe.

  2. Nie znałam tego słowa. Ale nie są mi obce uroki październikowych gór. I z całego serca zazdroszczę! Toć to studencka rozrywka, no, może trochę bardziej wrześniowa w tamtych czasach, ale przecież nie będziemy się spierać o szczegóły 🙂 Ewergrinom wszak nie przystoi 🙂

    • Ewergriny już wróciły, zadowolone z udanej wyprawy.
      Oraz będą się spierać o szczegóły. 😉 Ewergriny albowiem rozrywały się w czasach studenckich na rajdach uczelnianych w październiku, a bywało, że i później. W każdym razie ewergriny zielonogórskie tak miały. Oj, chyba muszę zrobić o tym osobny wpis.

      A uroki październikowych gór – przeurocze. 🙂

      • W październiku to inne ewergriny w czasach studenckich miewały Hanuś już po pięć kolokwiów z każdego przedmiotu :(. Zatem rzeczywiście zostawał wrzesień, który, jeśli się udawało bywał polsko-złoty ale czasem śnieg na Giewoncie to była norma. Szkoda,że nie dałaś wcześnie znać,że wybieracie się Sudety. Teraz już zima.

      • Małgoś, słoneczko, przecież DAWAŁAM ZNAĆ! Na cały fejsbuk ogłaszałam, że popaździerniczymy w górach.
        Nawet o Sosnówce coś tam udostępniłam (ale nie odnaleźliśmy tej łąki z kawałkami muru berlińskiego, zresztą nie za bardzo chciało nam się szukać, może innym razem).
        Pytania zaś Twojego (co to potem wyparowało 😉 ) już nie przeczytałam, gdyż byliśmy już w drodze, a ja jestem internetowa wyłącznie stacjonarnie.
        Ale istnieją przecież telefony…

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.