STRASZNE MIASTO, 26-28. 10. 2015.

rynek wrocl Poniedziałkowo-wtorkowa wizyta w stolicy Dolnego Śląska podsumowała naszą kilkudniową wycieczkę niczym wisienka na torcie.
Wrocław – piękne miasto i marzenie, które chyba bałam się spełnić…

Kiedy byłam licealistką, podczas wakacji nad jeziorem Borek w Kosarzynie wraz z koleżankami poznałyśmy chłopaków z Wrocławia. Sympatycznych, zakręconych, wielkomiejskich. Ta znajomość spowodowała, że na Wrocław zaczęłyśmy mówić „Straszne Miasto”. Mimo nacechowanego ujemnie przymiotnika, nic złego nie było w tym określeniu! Przeciwnie – ci chłopcy, grający na gitarach, pływający kajakami, znający modne tańce i noszący „szwedy”, imponowali nam, dziewczynom z małego miasta, wprawdzie też starającym się być na czasie, lecz co innego prowincja, a co innego taki Wrocław i powiew wielkiego świata. „Straszne”wymawiałyśmy z nabożeństwem, znaczyło dla nas: fascynujące.

Troszkę było tych związków z Wrocławiem i wizyt w nim. Na przykład po dwóch latach studiów chciałam się tam przenieść i już nawet miałam sprawę obstukaną z ówczesną panią dziekan, ale mi się odwidziało i wróciłam do Zielonej Góry. Może już wówczas czułam, że wielkie miasto jest dla mnie za wielkie? Jak po latach nasz syn, który też pojechał na nauki do Strasznego Miasta i z niego uciekł…

A przecież Wrocław jest wspaniały i pociągający, zachowując dawne, stare piękno, wciąż się zmienia i w pewien sposób młodnieje. Fascynuje. Nawet nas – oczywiście tylko w charakterze turystów, po wielkomiejskich atrakcjach z radością wracających do swojej nadariańskiej dolinki.

Dzięki Joli i Markowi, naszym wrocławskim przyjaciołom, którzy nas gościli i zaproponowali urozmaicony program zwiedzania, obwożąc nas i oprowadzając po mieście, były to dwa intensywne i ciekawe dni.
Nie sposób w fotorelacji uwzględnić wszystkich atrakcji, zresztą w większości powszechnie znanych, mimo to spróbuję choć w części.

 

Janek klodki Janek może i by dowiesił naszą kłódkę, ale tam już wisi tyle ton miłości, że most jest poważnie zagrożony.tyle milosci 

Ostrów Tum. Ostrów Tumski – klasyka.

wydz. hum. Tu już prawie studentką byłam, ale się rozmyśliłam.

dziedziniec ossolineum Na dziedzińcu Ossolineum

krasnal Krasnal wrocławski – też już klasyka

hala Pozuję przed Halą Stulecia

fontanny Fontanny nam grały „Marsza Radeckiego” i inne znane hity

barka „Gondolierzy znad Odry barkami wożą piach”

muzeum narod. Jesienne Muzeum Narodowe

A na koniec – samoloty koło Politechniki Wrocławskiej i Janek, eksszybownik i miłośnik awiacji, obok MIGa – 21 oraz na tle An-tkasamolot i Jan

ANtek

 

TO BYŁY PIĘKNE DNI… 🙂

Reklamy

2 komentarze do “STRASZNE MIASTO, 26-28. 10. 2015.

  1. pieknie, pieknie. to my cieszylismy sie wasza gubinska goscinnoscia i serdeczna przyjaznia i kochalismy proste miedzyludzkie struktury. kazdy byl przyjacielem. wrogow wtedy nie bylo. wspaniali gubinianie i paru walnietych z dolnego slaska. niektorzy z nas do dzisiaj wspominaja ten okres, jako najpiekniejszy Okres w naszym zyciu.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.