RZECZĄ JASNĄ JEST

swiatla Wczoraj, podczas podróży na groby naszych bliskich, przypominaliśmy sobie ich powiedzonka. Ponieważ dzień 1 listopada przypadł w tym roku w niedzielę, przyszło mi do głowy jedno z haseł teściowej: „Pamiętaj, pieseczku, że niedziela święto” – z wierszyka, który często recytowała swoim dzieciom. To przypomnienie pociągnęło za sobą kolejne rymowanki, które kiedyś słyszeliśmy w wykonaniu rodziców.

Moi teściowie pochodzili z Kresów, po wojnie wskutek przesiedleń znaleźli się na Ziemi Lubuskiej. W dzieciństwie wychowywali się wśród Ukraińców, Białorusinów, znali ich przysłowia i powiedzenia.
Teść Kazimierz, gdy miał dobry humor, recytował taki wierszyk:
Po maleńku, po tichońku
hnał Szimończik samohońku.
To ahończyk podkladaje,
To u trubku zahladaje
– zaraz budiet potiahnut’.

Teściowa Janinka, jako osoba bardzo religijna, wyznawała zasadę, że w niedzielę nie wolno wykonywać żadnych prac, prócz oczywiście tych najkonieczniejszych. Przed złamaniem tej zasady przestrzegała dzieci dydaktycznym, niczym z Jachowicza, wierszem:
Poleciał pieseczek
w niedzielę do boru,
powrócił niebawem,
ale bez humoru –
siekierkę mu wzięto,
ogonek obcięto,
pamiętaj, pieseczku,
że niedziela święto.

Dziś pewnie, z powodu słów o obciętym ogonku, uznano by tę historyjkę za niehumanitarną i niepedagogiczną.

Jeszcze większą makabreskę stanowił wierszyk, którego nauczył nas (a czasem nawet go podśpiewywał, choć śpiewać nie umiał) mój tato Józef, zwany przez nas Bilinkiem. Był warszawiakiem, lecz historyjka, notabene też o piesku, jest ogólnopolska:
Wlazł pies do kuchni
I porwał mięsa ćwierć,
A jeden kucharz głupi
Zarąbał go na śmierć.
A drugi kucharz,
Co litość w sercu miał,
Postawił mu nagrobek
I taki napis dał:
Wlazł pies do kuchni…

Moja mama Pelunia, poznanianka, wierszyków znała mnóstwo, szczególnie tych w gwarze wielkopolskiej, a jednym z jej ulubionych był wiersz „Wyćpioł mnie”. Wzdychała czasem „Co za los na mnie wlozł”, bo bardzo lubiła dopowiadać coś do rymu, na przykład na pytanie „czemu” zawsze słyszeliśmy: „Czymu ni ma dżymu”. Na wczorajszą okoliczność, gdy w pełnym słońcu spacerowaliśmy cmentarnymi alejkami i było nam wręcz za gorąco w jesiennych płaszczach i kurtkach, Pelunia z pewnością powiedziałaby:
Że gorąco, to gorąco,
Ale było też pachnąco,
Pachniał każdy kwiat, a jakże,
No i panna Mania także.

Wszystkim Świętym trafiła się pogoda jak marzenie. Zmarłym, odwiedzającym ich bliskim, tłumom przy grobach.
Cmentarze spowijała jasność i świetlistość. Może dlatego, że w przededniu święta widzieliśmy niesamowitą kometę, właściwie meteor – pierwszy raz w życiu trafił mi się taki ogromny i piękny.
Cmentarz w Świebodzinie tonął w słońcu, w złocie jesiennych liści i delikatnych pastelach chryzantem. Cmentarz gubiński, po którym spacerowaliśmy już wieczorem, rozświetlały tysiące zniczy. Tłum żyjących, wcale nie mniejszy niż za dnia, ociągał się z odejściem, odwlekał pożegnanie z tymi, którzy są już gdzieś TAM, a w naszych myślach i wspomnieniach wciąż TU. Krzyż przy głównej bramie cmentarza otaczało świetliste jezioro płonących lampek. Ludzie stojący wokół wpatrywali się w nie wyciszeni, zadumani, może z myślą, że śmierć, choć ciemna i smutna, wiedzie ku jasności…

„Rzeczą jasną jest” – to było jedno z ulubionych powiedzonek mojego taty.

Bolid nad Polską (czyli ten zaobserwowany przez nas odłamek komety) też był „rzeczą jasną” 🙂 601id_small

P.S.

Wczoraj na cmentarzu świebodzińskim Janek spotkał Pana, czyli swojego wychowawcę i nauczyciela matematyki z technikum. To też zdarzenie z krainy meteorów, czyli szczęśliwych zbiegów okoliczności – parę dni temu wkleiłam tu przecież wspomnienia Janka https://kobietadomowa.wordpress.com/codziennie-choc-jedno-zdanie/o-tym-jak-w-technikum-bylo-uwag-kilka/, a w nich sporo jest też i o Panu. Taki traf. 🙂

 

 

Reklamy

7 komentarzy do “RZECZĄ JASNĄ JEST

  1. Ajaj, cymesik! Mój tato, wolsztynianin, również serwował mnie i bratu moc utworów, w większości śpiewanych. Bywały też wierszyki, śmieszne przypowiastki, przysłowia. Co nieco pamiętam. Mama nie akceptowała sporej części tatowego repertuaru, co mnie wtedy (wczesne lata sześćdziesiąte) dziwiło. Takie ładne piosenki! Wśród nich zdarzały się i takie, z których dydaktyczny smrodek buchał z siłą wulkanu.
    Jedzie kuń, jedzie kuń,
    Kopytami bije.
    Ucikej, ucikej,
    Bo cię kuń zabije.
    A jak cię zabije,
    To cię pochowają,
    W zielonym gaiku,
    Gdzie ptaszki śpiewają. . .
    Albo:
    Na onej górze siedzi wilk,
    Robi buciki z nowych łyk.
    Jak ich obuł ciasno,
    To mu w nodze trzasło,
    A on w ryk.

    Z czasem zaczęła mnie fascynować taka:
    Marysiu, Marysiu, ksiądz jedzie.
    Do kogo, do kogo, do ciebie.
    A jaki – wikary.
    Nie chcę go, nie chcę go, bo stary.

    Wtedy miałem 10 lat i nie chodziłem już na na religię…

    • Ajaj, tośmy przestali chodzić na religię w tym samym czasie 😀 Tylko ja nie z powodu wczesnego zainteresowania płcią przeciwną. 😉 Choć wikary – czy czort wie, jakie on stanowisko piastował – był mojego buntu przyczyną. Nie jako molestant, na szczęście! Jako nerwus stosujący wobec dzieci przemoc fizyczną. Raz zastosował wobec mnie i już więcej nie poszłam.

      A wierszyki Twojego taty też cymes. 🙂

      • Przestałem chodzić do salki katechetycznej z powodu Tuwima. „Czary i czarty polskie” wchłaniałem przez tydzień, pewnie zbyt wcześnie. Byłem wtedy trzecioklasistą. Piękne drzeworyty ukazujące palenie brzydkich czarownic oraz soczyste opisy „przesłuchań” tychże śniły mi się po nocach…
        A wracając do psa, który wlazł do kuchni – winno być: A drugi kucharz, mądry, co litość… 🙂
        Tak śpiewał mój tato.

      • Dziś – 8 listopada’ 2017- z jakiegoś powodu wróciliśmy z Jankiem do tego wpisu i komentarzy – i jednak naniosłam poprawki w wierszykach. „Po cichutku” poprawiłam na „po maleńku”, „po drzewo” na „w niedzielę”, a „mądrego” jednak usunęłam, bo TAK brzmiały wersje w wykonaniu naszych rodziców i „prawda historyczna” niech będzie zachowana.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.