MINISTERSTWO PRZECINKÓW

znaki-przestankowe_72885

Moje zboczenie zaczęło się wiele lat temu. Najpierw niewinne, potem coraz intensywniejsze, szczególnie od czasu kiedy po raz pierwszy sprawdzałam prace maturalne. Zaczęłam w tygodniu, a na finał poświęciłam sprawdzaniu całą sobotę i niedzielę. Gdy wieczorem próbowałam odpocząć, dla relaksu pooglądać coś w telewizji, i tak nie słyszałam, co mówią i na obraz widziany na ekranie wciąż nakładały mi się zdania złożone i wielokrotnie złożone, wyłapywane i zakreślane czerwonymi kółkami błędy, zaznaczane na marginesach „ort”, „styl”, „jęz”, „log”, a nade wszystko „int” – przecinki, przecinki, przecinki… A potem mi się śniły.

Od tamtej pory mam skrzywienie i nie tylko dotyczy ono słowa pisanego długopisem czy piórem. Drukowanego też. Nie jestem w stanie przeczytać żadnego tekstu bez sprawdzania, czy ma właściwą interpunkcję. Bo moje zboczenie głównie jej dotyczy. Zamiast wczytywać się w treść, zamiast dać się porwać emocjom, ja wciąż jestem starą belferką tropiącą te malutkie kreseczki – lub ich brak – w czytanych zdaniach.

Są wydawnictwa pod tym względem bez zarzutu. Są i takie, które się z lekka rozmijają z zasadami interpunkcji czy nawet ortografii. Jedną z najsłabszych pod tym względem spośród czytanych przeze mnie książek były parę lat temu wspomnienia o Gabrieli Kownackiej, z litości nie podam nazwiska autora, ale aż wstyd, by pozycja tak pięknie wydana, w sztywnych okładkach, bogato zdobiona fotografiami, zawierała taką ilość błędów. Nawet ortograficznych! A przecież ktoś tam jako korektor jest wymieniony, ktoś za to wziął pieniądze. Jak można było przepuścić tyle kuch? Nawet chciałam napisać do autora i zaproponować mu pomoc przy ewentualnym wydaniu drugim, ale wtedy już całkiem wyszłabym na przemądrzałą starą pierduśnicę. Machnęłam ręką.

Jednak zboczenie mnie nie opuszcza. Nie na darmo Zuza nazwała mnie „ministerstwem przecinków”. Określenie jest żartobliwe i nawet trochę prześmiewcze, ale sympatyczne. Ja w każdym razie je lubię. No i podrasowałam interpunkcyjnie kilka tekstów moich znajomych, więc jest i pożyteczne.
Tu zastrzeżenie. Ja się nie nadymam! Nie jestem interpunkcyjną alfą i omegą, nie pławię się w przekonaniu, że na przecinkach znam się jak mało kto. Często sama mam wątpliwości, czy działać sztywno, zgodnie z zasadą, czy bardziej intuicyjnie, z wyczuleniem na frazę, jej brzmienie i sens.

Czemu o tym piszę? Po pierwsze, bo właśnie zostałam „przecinkową” współpracownicą Nowej Gazety Literackiej: http://nowagazetaliteracka.blog.pl/
Z zastrzeżeniem wszakże, że moja współpraca ma być incydentalna i niezobowiązująca! 🙂  Na razie poprawiłam dwa (krótkie) teksty.

A po drugie: przecinki to dobry temat na kolejny wpis. Maleńkie i niewinne, jakże dalekie od szaleństwa tego świata, w którym ludzie obwiniają i mordują ludzi.

Reklamy

4 komentarze do “MINISTERSTWO PRZECINKÓW

  1. Doświadczyłam nie raz Twojego, jak piszesz, zboczenia i to nie tylko w słowie pisanym.:) Przyjmuję z pokorą uwagi i staram się poprawiać wytykane błędy… do następnego razu. 😉 P.S. Dobra puenta.

  2. I weź tu człowieku koresponduj z polonistką!!! A w życiu. 🙂 Cholera, nie wiem, czy postawić przecinek, czy nie postawić. No dobrze, postawię;,,,,,,, 🙂

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.