Z POKORĄ

pomylka_8 Cholera jasna! Gdzieś tu niedawno, przeglądając swoje wpisy, zauważyłam, że napisałam „zżynać”, bo mi się popiórkowało ze „zżąć” – a powinno być „zrzynać”.
I nie pamiętam, gdzie to było! Upraszam Sz. Czytelników, jeśli na to trafią, by mi to natychmiast wytknęli w komentarzu.

Dobrze mi tak. Ledwo się pochwaliłam, jakie to ze mnie ministerstwo przecinków (a w domyśle: i ortografii), a tu masz. Błąd ortograficzny z gatunku rażących.

Posypuję głowę popiołem.

No, może wystarczy popiołkiem. 😉

Reklamy

MINISTERSTWO PRZECINKÓW

znaki-przestankowe_72885

Moje zboczenie zaczęło się wiele lat temu. Najpierw niewinne, potem coraz intensywniejsze, szczególnie od czasu kiedy po raz pierwszy sprawdzałam prace maturalne. Zaczęłam w tygodniu, a na finał poświęciłam sprawdzaniu całą sobotę i niedzielę. Gdy wieczorem próbowałam odpocząć, dla relaksu pooglądać coś w telewizji, i tak nie słyszałam, co mówią i na obraz widziany na ekranie wciąż nakładały mi się zdania złożone i wielokrotnie złożone, wyłapywane i zakreślane czerwonymi kółkami błędy, zaznaczane na marginesach „ort”, „styl”, „jęz”, „log”, a nade wszystko „int” – przecinki, przecinki, przecinki… A potem mi się śniły.

Od tamtej pory mam skrzywienie i nie tylko dotyczy ono słowa pisanego długopisem czy piórem. Drukowanego też. Nie jestem w stanie przeczytać żadnego tekstu bez sprawdzania, czy ma właściwą interpunkcję. Bo moje zboczenie Czytaj dalej

SPECJALIŚCI OD WZRUSZEŃ

bialo-czerwone Zaczęło się to w Czerwieńsku, na początku mojej pracy – i potem przez całe życie belferskie zajmowałam się akademiami, apelami, recytacjami, teatrzykami…
Najbardziej z tych początków pamiętam akademię, na którą przygotowałam z uczniami program z okazji rocznicy 1918 roku. Za komuny święto 11 Listopada było zakazane, ale wtedy jakoś się poluzowało w polityce i można było, zamiast obchodów kolejnej rocznicy Rewolucji Październikowej, uczcić odzyskanie przez Polskę niepodległości.
Miałam sporo kłopotów Czytaj dalej

BLONDWŁOSA CARMEN W ROBOCZYM FARTUCHU

teatr wielki poznan Byłam wczoraj w Poznaniu na wycieczce kulturalnej. W programie – malarstwo (głównie polskie, XIX i XX-wieczne, reszta w pośpiechu) w Muzeum Narodowym, drobny spacer po mieście i na finał Teatr Wielki im. Moniuszki z operą „Carmen”. Bardzo to był udany wyjazd, podziękowania należą się naszemu ośrodkowi kultury. 🙂

witkacy Nie miałam pojęcia, chociem Hanka poznanianka (ale profanka), że poznańskie muzeum ma takie zbiory. Ile tam tych Witkacych, Makowskich, Malczewskich, Wyczółkowskich, Gierymskich, Boznańskich… i tak by można długo wymieniać, a i dorzucić jeszcze trochę Bacciarellich czy Monetów (słynna „Plaża w Pourville”, ukradziona i odzyskana!). Monet_Claude,_The_Beach_at_Pourville,_1882
Więc mam niedosyt, bo zwiedzanie trwało zbyt krótko, zresztą i pół dnia by nie wystarczyło.

Niedosytu natomiast nie mam, jeśli idzie o „Carmen”, wręcz przeciwnie – jechałam do Poznania bez żadnej wiedzy o tej akurat inscenizacji i spotkało mnie kilka zaskoczeń. Czytaj dalej

OPISANIE POPOŁUDNIA NAD ARIANKĄ

12179579_1040476922650516_1200556283_n Poeta Kurzawa, czasem zaglądający na mój blog, napisał mi niedawno „i dowiaduję się skądinąd, że z tą Arianką to czyste kłamstwo, wymysł i humbug”. Żartem, rzecz jasna.
A jak jest w istocie?
Na jakiejś mapie w necie Janek widział tę nazwę, choć ona jest przez nas wymyślona i żadnego umocowania geograficznego czy administracyjnego nie posiada. Pisząc „przez nas”, czynię nadużycie, bo dokładnie to było tak, że nazwę wymyślił kiedyś Czytaj dalej

A JA ŁĄCZĘ

warzywa Dzikie zwierzęta nigdy nie łączą ze sobą różnych pokarmów.
Wiewiórka na przykład przez całe życie je tylko orzechy. I nie ma kłopotów trawiennych. I śmiga. A ludzie łączą.

Zdrowa dieta powinna polegać na niełączeniu. Chodzi o niełączenie węglowodanów i białka. Do prawidłowego trawienia węglowodany potrzebują środowiska zasadowego, a białko środowiska kwaśnego. Więc taka na przykład kanapka z serem – bardzo niedobre połączenie. Bo jak nasz układ trawienny ma wytworzyć środowisko kwaśne i zasadowe jednocześnie? Toż wpadnie biedny we frustrację i chaos – i w jelitach się nam zrobi sfermentowany syf.

Są tacy, którym układ w chaos nie wpada. Czytaj dalej

NAGIETKI

nagietki 002

 a nas cieszy pole różowe
kiedy wschodzi zboże
nagietek który przekwita w październiku
pszczoły dokładnie złote
leszczyna co wydaje jednocześnie kwiaty i orzechy
/Jan Twardowski/

Gdy wracałam z ogrodu z wiązanką rabatkowych chryzantem, zobaczyłam je w zacisznym miejscu przy tarasie, pod krzewem winorośli.

Nagietki. Przez całe lato się nakwitły, napracowały, narozsiewały tysiącem przyszłorocznych żyć i w październiku poszły spać pod okryciem zrudziałych winogronowych liści. Snem, zdawałoby się, wiecznym. A tu nagle tyle słońca! Tyle błękitu na niebie, tyle ciepłych tchnień. Jeszcze nie pora na umieranie. Ogarnęły się, poubierały w bladozielone szatki, wychynęły spomiędzy suchych liści, Czytaj dalej