CHWALĘ SIĘ

Nowa Gazeta Literacka zamieściła dziś moje opowiadanie „Prawą nogą”.
Kto z moich znajomych jest fejsbukowy, ten nań trafi, kto nie jest, może je już kiedyś przeczytał tu, w zakładce „Opowiadania”.
Ale co mi szkodzi w ramach chwalenia się zamieścić odpowiedni link?
http://nowagazetaliteracka.blog.pl/2016/01/25/prawa-noga/

Ilustracja w NGL jest tą samą, którą kiedyś znalazłam w necie i zamieściłam przy którymś z wpisów – tylko teraz z wyrażeniem zgody przez autorkę zdjęcia, czyli wszystko lege artis. 🙂

Reklamy

HARRACHOV, MY LOVE

har

Mam trzy ukochane miejscowości, Lubniewice – całoroczna, Kazimierz Dolny – letnia (bywało, że jesienna) i Harrachov – zimowa.

Do Harrachova jeździmy od wielu lat. Z początku każdej zimy, potem co dwa – trzy lata, tam uczyli się jeździć na nartach i desce nasi synowie, tam mamy swoje ulubione mety i knajpy.
To ostatnie, knajpy, Czytaj dalej

PRACOWAĆ TRZEBA JAK CHOLERA

x 002

Pracować trzeba jak cholera.
Czyśmy to jacy tacy?

Praca moja od pewnego czasu polega na poprawianiu, poprawianiu i poprawianiu. Pracuję niemal od świtu do nocy, z zapałem i rzetelnie,
by zarobić ździebełko
na bułeczkę i masełko.
Ale na ten temat kein Wort mehr, czyli cicho sza, bo się zobowiązałam do tajemnicy. Może kiedyś ujawnię, gdy mi już będzie wolno.

W związku z w/w zaangażowaniem zawiesiłam na razie lekturę „Czarodziejskiej góry”. Odwieszę w stosownym czasie.

Kolejny temat „okołoliteracki” jest taki, że redaktor naczelny Nowej Gazety Literackiej ogłosił na fejsie niezłomną – acz, jak się wyraził, z bólem serca – wolę Czytaj dalej

JAN I HANNA

my

Najpopularniejszymi imionami nadawanymi dzieciom w minionym roku – przynajmniej w Warszawie – były Jan i Zofia.
W rankingu imion żeńskich następne po Zofii są Zuzanna, Julia i Hanna.
Imię mojego męża znajduje się więc na pierwszym miejscu, a moje zaraz poza podium, na czwartym – też nieźle.

Hanna była popularna przed laty. Jak już kiedyś pisałam, Czytaj dalej

O, MÓJ BOŻE

skler Dobrze, że już nie karmię i rzadko jeżdżę autobusami. Ale co się nazapominam i nazostawiam, to moje. 😦

Dziś w porze południowej wypadło nam udać się do miasta powiatowego. Ustaliliśmy to zresztą już wczoraj, więc żaden pochop.
Gdy mąż już odpalił samochód, przyszło mi do głowy, że dobrze byłoby przy okazji odwiedzić salon telefonii komórkowej, co już dawno winnam była uczynić, ale wciąż zapominałam.
Wstrzymałam więc odjazd i zaczęłam poszukiwania stosownych dokumentów. Trochę to trwało, bo Czytaj dalej

JUŻ WIEM, GDZIE BYŁAM

SONY DSC

Przed wyjazdem do Cieplic pisałam o tym, że już tam byłam przed laty – na zimowisku harcerskim, jako studentka.

Podczas mojego niedawnego pobytu w cieplickim sanatorium przez wiele dni usiłowałam sobie przypomnieć, GDZIE dokładnie „bytowało” tamto zimowisko. Pamiętałam, że jakiś wielki obiekt, że chyba w pobliżu Parku Zdrojowego, bo chodziliśmy tam na dancingi do parkowego pałacu – ale nic więcej.
Gdy podczas zwiedzania uzdrowiska przewodnik zaprowadził nas do Pałacu Schaffgotschów, te schody, te długie korytarze coś jakby próbowały mi podpowiedzieć, ale jeszcze nie zajarzyłam. Czytaj dalej

KARKONOSKIE „BERGHOFY”

bukowiec Fotografia przedstawia budynek szpitala „Bukowiec” w Kowarach.
Jak widać, jest to nasz karkonoski odpowiednik alpejskiego sanatorium z „Czarodziejskiej góry”; moim zdaniem o wiele piękniejszy niż „Berghof”. Zbudowano go w pierwszym dwudziestoleciu XX w. jako sanatorium leczące choroby płuc, taką też funkcję – sanatorium przeciwgruźliczego – pełnił Bukowiec w latach pięćdziesiątych i późniejszych. Dziś jest to szpital z kilkoma oddziałami (po wypadku miałam w nim operowane oko), gruźlicy już chyba w nim nie leczą.
Przez długie lata leczył się tam – i mieszkał, pracował, tworzył, również tam zmarł (w 1972 roku, mając zaledwie 40 lat) i jest pochowany na starym cmentarzu w Kowarach – wybitny polski grafik Józef Gielniak. Czytaj dalej