JAN I HANNA

my

Najpopularniejszymi imionami nadawanymi dzieciom w minionym roku – przynajmniej w Warszawie – były Jan i Zofia.
W rankingu imion żeńskich następne po Zofii są Zuzanna, Julia i Hanna.
Imię mojego męża znajduje się więc na pierwszym miejscu, a moje zaraz poza podium, na czwartym – też nieźle.

Hanna była popularna przed laty. Jak już kiedyś pisałam, mama na fali tej popularności w ostatniej chwili zmieniła mi imię z Anny na Hannę.
Potem na długo wyszło z mody, brzmiało coraz bardziej staroświecko. Zastępowały je stopniowo inne, nowocześniejsze i światowsze, jeszcze całkiem niedawno, zwłaszcza w małych miejscowościach, różne Wioletki, Paule, Nikole i Dżejsiki. Ale się odrodziło i coraz częściej spotykam znowu małe Hanie.
Jan z kolei jest w naszej rodzinie łącznikiem pokoleń. Janem jest mój mąż, Janem był jego dziadek (mój zresztą też nosił to imię), Janiną jego mama, Janiną była też siostra mojej mamy, Janem jest nasz syn i zapowiedział, że jeśli będzie miał syna, to też Jana.

Jednak kiedy poznałam mojego przyszłego męża, to znaczy – dowiedziałam się, jak ma na imię interesujący mnie chłopak… „O matko – pomyślałam. – Jan? To już tylko Józef gorsze”.
Tak było.

Ale się zmieniło. Kiedy spodziewałam się pierwszego dziecka, wymyśliłam, że jeśli będzie to chłopiec, też mu damy na imię Jan. Jedna pani w szpitalu z łóżka obok bardzo się zdziwiła, żeby nie rzec, zaniepokoiła i zniesmaczyła (zresztą nie tylko ona):
– Jan??? Chce pani, żeby go w szkole przezywali głupim Jasiem?
Rzeczywiście, mnóstwo było kiedyś kawałów (i chyba jeszcze są) o „głupim Jasiu”. Ale nikt tak na naszego Jaśka nie mówił. Tyle że prócz niego w czasach jego podstawówki nie było żadnego drugiego chłopca o tym imieniu…

A dziś Jan znajduje się na pierwszym miejscu.
W ogóle – najpopularniejsze są obecnie te stare imiona. Wracam do rankingu:
Zofia
Zuzanna
Julia
Hanna
Alicja
Maria
Maja
Natalia
Aleksandra
Amelia
i
Jan
Antoni
Jakub
Aleksander
Franciszek
Adam
Filip
Stanisław
Szymon
Mikołaj

Artykuł na temat najpopularniejszych imion zawiera też informację, że mali warszawiacy, gdy dorosną, nie zawsze są zadowoleni z wyboru rodziców. I następuje systematyczny wzrost liczby wydanych decyzji o zmianie imion oraz nazwisk.
Czy tak będzie i z Janem, Zofią, Hanną?

Tekst opatrzyłam zdjęciem Hanny i Jana z ostatniego spływu. Bo może się okazać, a nawet coraz bardziej się okazuje, że to był rzeczywiście nasz ostatni…
Ale to już inny temat.

Reklamy

4 komentarze do “JAN I HANNA

  1. A w Gorzowie…
    „Dobra wiadomość jest taka, że USC zanotował 1526 aktów urodzenia nowych obywateli. Ale 197 dzieci urodziło się za granicą, a ich rodzice poprosili o wpis do polskich ksiąg. Ponad 40 procent pociech przyszło na świat w rodzinach, które nie są małżeństwami. I jak porównać do lat ubiegłych, gdzie ten procent był taki sam, można mówić o stałej tendencji.
    Do łask na dobre wróciły tradycyjne imiona, jakie rodzice nadają swoim pociechom. W ubiegłym roku dziewczynki to: Hanie, Julki, Lenki, Zośki, Zuzie, Maje i Amelki, a chłopcy to: Antki, Filipy, Jaśki, Kubusie, Alki, Wiktorki i Kacperki. Nie pojawiają się już egzotyki w stylu Vanessa, Jesica czy Brian. Jak tłumaczą urzędnicy, odeszła moda wraz z brazylijskimi serialami”.
    Zapodało Echo Gorzowa.
    Ty widziała?

  2. Tyle jest ładnych imion kończących się na -anna, czemu muszę ja akurat być Zuzanną. Męczyłam się jako mała Zuzia, bo dzieci znęcały się nade mną bezustannie z powodu imienia właśnie. Męczę się i dziś, bo mi się z wiekiem uzębienie rozsunęło i świszczę w trakcie przedstawiania się tą Zuzą, że strach. Choć zauważam, że obecnie wśród rówieśników moje imię jest lubiane. Generalnie jednak – dla mnie odwieczny problem, więc staram się nie rozmyślać za dużo. A Hani Ci zazdroszczę! I Janek też przecież śliczny! Ech, nie ma to jak polskie dźwięczne imiona, Tu coś stuknie (Janek… puk!), tam zaśpiewa (nanana… Hanna!), kiedy indziej wyfrunie z usteczek polskich jakiś Miłosz (ooszszszsz…). I tak jest ładnie. Ale Mieczysława na liście przebojów chyba nie dożyjemy, co? 😉

    • Dożyjemy! 🙂 Może nawet Przibysława (to z „Czarodziejskiej góry”).
      Dobrze, że Janek nie ma „z” w imieniu, bo też by świstał. Za to prosi, by przekazać, że mu świszcze w nazwisku – i to jak. 😉

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.