WILHELMSTRAßE / SŁOWACKIEGO

Wilhelmstrasse Na fejsbuku znajduje się strona „Gubin/Guben, jakiego nie znamy”. Trochę bym to zmodyfikowała:  znaliśmy, znaliśmy. 😉 Przynajmniej częściowo.
Strona niemal codziennie zamieszcza zdjęcia. Są to w ogromnej większości fotografie przedwojennego Guben, lecz zdarzają się i takie z czasów późniejszych, po roku 1945. Głównie przedstawiają morze ruin, jakim stało się to piękne miasto w wyniku działań wojennych.
Pewnie mało kto wierzył w trwałość granic na Odrze i Nysie. Sama pamiętam z dzieciństwa, jak się nas rodzina z Poznania zapytywała „A wy się nie boicie tam mieszkać? Czytaj dalej

Reklamy

LISTOPAD W LUTYM

d67670dc-86f3-11e4-8929-0025b511229e

Nocne wichury nie dają mi spać. Deszcze tak zacinają, jakby to był listopad, nie luty. Zima mija mi bezpłodnie, kompletnie niepisarsko, nawet na blogu marnie. Jedyna twórczość, jaka lęgnie się w mojej głowie, to wymyślanie jadłospisów na kolejne tygodnie. Żaden to zresztą wysiłek intelektualny, a twórczy tym bardziej, bo ta powtarzalność, powtarzalność… W niedzielę rosół i mięso, w poniedziałek Czytaj dalej

DZIŚ ZROBIĘ KREWETKI

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Taką kolację mam w planie. Krewetki. Z baaardzo dużą ilością masła (mają w nim pływać), czosnku i zielonej pietruszki.
Do tego białe wino.

SONY DSC

I będziemy sobie przy kominku wspominać minione 39 lat.

TRZYDZIEŚCI DZIEWIĘĆ.
Janeczku mój kochany, nie do wiary! 🙂 ❤ ❤

FINITO!!!!

harrachov2016 080

Skończyłam!!! 🙂 🙂 🙂

Teraz:
– będę czytać
– będę (może wreszcie) pisać
– będę ryć w ogrodzie
– będę chodzić na spacery

BĘDĘ. BĘDĘ. BĘDĘ.

A dziś – to zdjęcie z zimy, której prawie nie było, zdjęcie harrachowskie (bo tam zima  jednak była), ta głębia, te biele i błękity, ten chłód, ten spokój – niech spłyną na mnie i dadzą mi wytchnienie.

OSŁABIENIE PRZEDWIOSENNE

spacerek 016 Nic mi się nie chce.

Nie chce mi się czytać.
Nie chce mi się pisać.
Nie chce mi się położyć spać po obiedzie, choć jestem niewyspana, bo się boję, że jeśli usnę, co wtedy zrobię w nocy.
Nie chce mi się sprzątać.
Nie chce mi się prasować.
Nie chce mi się iść do ogrodu, choć – z powodu braku zimy i wczesnego przedwiośnia – już najwyższa pora na jakieś grabienia i cięcia.
Nie chce mi się iść na spacer…

Nie chce mi się chcieć.
Nic mi się nie chce.

Czy może się nie chcieć nic? Na logikę – nie. Ale tak to brzmi po polsku.
Logicznie zaś, choć nie po polsku:

CHCE MI SIĘ NIC

albo

NIE CHCE MI SIĘ WSZYSTKO. 😦

BY NIE POMARLI ZIMĄ JAK WRÓBLE…

12651250_1630543253875863_1130926614895624566_n /Morgan Weistling/

Dawno już nie pisałam, bo nie mam czasu ani nastroju.
” I dlatego niniejszym tę bolesną lukę (…) wypełniam”, jak pisał Gałczyński.
Dziś jest tłusty czwartek, uczczony już na fejsie przez moją ulubioną stronę „Konstanty Ildefons Gałczyński” stosownymi cytatami i zdjęciami. Ja jednak cofnę się do jej ciut wcześniejszych prezentacji.
Taki mam nastrój, że mi bardzo pasują wiersze o szarlatanach. Jedne z moich ukochanych zresztą.
Mój papierowy słownik języka polskiego definiuje szarlatana tylko jako Czytaj dalej