11 MARCA

Cyclamen flower.

W kalendarzu już od dawna próżno szukać pod tą datą imienin Peluni, ale mama twierdziła, że przed wojną imieniny Pelagii i Konstantego zawsze obchodzono 11 marca – i tylko ta data była dla nas jej świętem.

Marzec zapamiętam na zawsze jako miesiąc wczesnowiosennych kwiatów z okazji imienin mamy, taty (Józefa) oraz Dnia Kobiet.
Kupowałam rodzicom kwiaty doniczkowe! Dziś w Gubinie funkcjonują liczne kwiaciarnie, lecz w tamtych czasach kwiaty kupowało się u ogrodnika. Zwykle chodziłam po nie do ogrodnictwa państwa Przyworskich na ulicy Racławickiej. Ale nawet tam goździki, tulipany czy róże też nie od razu znalazły się w sprzedaży w postaci wiązanek. Dla mnie oczywistością było, że kwiaty – fiołki alpejskie, prymulki lub hiacynty – kupuje się w glinianych doniczkach i co najwyżej w ozdobnym wiklinowym koszyczku, przystrojonym wstążką i asparagusem.

Rysowałam też dla rodziców laurki i za oszczędności na książeczce SKO kupowałam im prezenty. Nie zawsze trafione. Na przykład kiedyś, jako dziewczę bodaj dziesięcioletnie, kupiłam mamie na imieniny taką „kolię”, plastikowe kwiatki na tandetnym łańcuszku. Zakupu w najlepszej wierze dokonałam „u Pacanowskiego”. Pan Pacanowski był, jak się wtedy mówiło, „prywaciarzem”, jego sklep w dobie uspołecznionego handlu należał do nielicznych wtedy gubińskich sklepów „niepaństwowych”. Czego tam nie mieli! Istne mydło i powidło, choć owszem, tylko tam w szarych czasach lat sześćdziesiątych, gdy byłam już znającą się na modzie nastolatką, nabywało się modne rzeczy: biustonosz bardotkę, buty rokendrolki czy czapkę degolówkę, nawet płyty z nagraniami zachodnich zespołów. Zawsze więc w malutkim sklepiku panował straszny tłok i z trudem udawało się docisnąć do lady.

Pacanowski 2  Sklep mieścił się na parterze w budynku na lewo od baszty (dziś już nieistniejącym). Zdjęcie pochodzi ze strony Gubin/Guben, jakiego nie znamy.

Ta kolia stanowiła jednak szczyt bezguścia – ale wtedy wydawała mi się piękna i długo nie mogłam zrozumieć, dlaczego mama, podziękowawszy mi za prezent (z trochę dziwnym wprawdzie uśmiechem), nigdy tej ozdoby nie nosiła.  😉

/na podst. „Peluni”/

Reklamy

4 komentarze do “11 MARCA

  1. A ja do dziś lubię odwiedzać takie sklepiki szwarc, mydło i powidło 😉 Czasem jeszcze można takie spotkać, te „prawdziwe” 🙂
    Ps. Dawno tu nie zaglądałam, przyznaję się bez bicia 🙂

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.