BALLADA PRZEDWIELKANOCNA

SAM_4448

Stoi facet na moście
z szynką pięciokilową,
o balustradę oparł się
i smutno kiwa głową,
jesień idzie i zima,
a facet szynkę trzyma.

Ech, facecie, facecie,
ty przed nami nie udasz,
na nic tu eciepecie,
jesteś guślarz lub dudarz,
znamy twe gry zabojcze,
ty romantyczny ojcze!

Bo patrzcie: Nasz obiektyw
scenę notuje taką:
ten most, woda, sztachety
i ta szynka pod pachą,

szynka, prezent od teścia,
pięć kilo i dwadzieścia.

Nagle, rany koguta!
Ach, co ty robisz, co ty?
Guślarz w żółtych półbutach
szynkę wrzuca do wody,

nawet rybitwy kwilą:
szynka przeszło pięć kilo.

Cóż za głupi patałach
tych przysłów tworzy kosze!
U rzeźnika wisiała,
a zatonęła, proszę;

zatonęła, po krzyku.
Guślarz stoi i płacze.
A księżyc na młodziku
i puchają puchacze;
no bo ktoś musi puchać.

A z szynką co? Na denko
poszła rzeczki wspomnianej,
prawie serce jej pękło
od tej nagłej przemiany:
cztery raki i muszla,
ach, ten przeklęty guślarz!

Nie można żyć na fuksa
lari fari lakuksa.
I teraz, nocą, zawsze,
kiedy wietrzyk dmie w puzon,
szynka wypływa na brzeg
i śpiewa jak Caruso:

„Jestem taka samotna
i mokra, proszę pań!
Ach, ać moja podwodna,
ach! dziańdzia moja glań*”.

Lecz każdy się naśm-i-wa
z tych szynki łez, a wicher
na pełnię noc nagrywa
jakby na gramopłytę.

Co do mnie, ani w ząb
nie pojmuję tej kpiny,
że: guślarz, wody głąb
i pięć kilo wędliny.

Dla mnie szynka to doping,
myślę o niej z oskomą,
a ten, czemu utopił,
do dzisiaj nie wiadomo.
——
*Straszne, stuprocentowo bluźniercze przekleństwo szewców, zanotowane przez Witkacego. K.I.G.
Konstanty Ildefons Gałczyński, „Straszna ballada wielkanocna o zatopionej szynce”

Z poletka literackiego (ballada to wszak gatunek literacki) meldunek jest taki:
1. Naczelny jednak zlikwidował NGL. Tym sposobem świat fejsbukowy już nie przeczyta moich tekstów, których kilka tam zaistniało. Oraz moje o tym blogowe przechwałki uzna za czcze, bo dowodu niet. No trudno. Ale co się nabyłam współpracownicą incydentalną, to moje. 😉
2. W grupie Wykup słowo 2 nastąpiło ożywienie. Już to ci, już to owi obejmą projekt patronatem, a w maju rozpocznie się wykup słów. No i pogonią nas do pisania opowiadań pod hasłem „Nikomu się nie śniło”. Już się boję.
Ponadto zaczęto prezentować uczestników projektu i ich teksty. Moje opowiadanie (wybrałam „Pięćdziesiąt plus”) ma się ukazać za kilka dni. Czy ja się jednak nie za bardzo rozmijam z tą grupą? Nie tylko wiekowo… Podpisałam już jakieś umowy, więc odwrotu nie ma, zresztą nie jestem niepoważną dziewczynką i skoro powiedziałam A, trzeba będzie powiedzieć B. Ale najchętniej zrejterowałabym…
3. No właśnie. Jestem „staroświecka jak przecinek”. Dowodem – moje najnowsze opowiadanie, „Spod rzęs”. https://kobietadomowa.wordpress.com/opowiadania-2/spod-rzes/
Też bez bumu, jak poprzednie. Zaczęłam pisać je w sanatorium, ale porzuciłam, bo było słabe, dopiero teraz trochę je podszlifowałam i pociągnęłam do końca.
Tak tylko umiem. Tak pisałam, mając siedemnaście lat, tak piszę dziś i lepiej już chyba nie będę.

Zaś co do szynki wielkanocnej i innych miąs (w tym roku wszystko piekę sama, żadnej sklepowej chemii!) oraz galarety, zwanej galartem bądź studzieniną (zależy kto z jakich stron ma korzenie), to owszem, robią się, robią. 😀 I okna się myją, i dywaniki piorą, i różne takie. Jak to przed świętami. Codziennie coś. Przecież
„Nie można żyć na fuksa
lari fari lakuksa”!

Reklamy

2 komentarze do “BALLADA PRZEDWIELKANOCNA

  1. 1) Wiem, czemu guślarz szynkę utopił! Bo dzieci jego przeszły na wegetarianizm! 😀 Moja też pływa w Tamizie i zawodzi, a razem z nią moi chłopcy, dopieszczani mięsnie w rozsądnych granicach mięsożerności, a na święta muszący się podporządkować „cyklistom i wegetarianom”, którzy zjeżdżają z Niemiec w gości. Ja wertuję księgi kucharskie, poszukując pasztetów z kalafiora i zapiekanek ze szparagami. A szynka tonie… we łzach 😉
    2) Haniu, nie rozmijasz się, tylko rozwijasz! Nawet jeśli nielekko Ci będzie, to dużo przeżyjesz, dużo się nauczysz. Czas masz. Reszta się znajdzie – energia, pomysły, nawet zajebiste, zobaczysz! Rozkręcisz się! 😉
    3) Przenieś teksty z NGL do NM…
    4) „Spod rzęs”, „Pięćdziesiąt plus” – tak piszesz i basta. Daj sobie spokój z tym „lepiej”. Piszesz lepiej niż większość z nas, próbujących pisać. Sama dobrze wiesz, bo korygujesz wiele tekstów. Piszesz po swojemu. Spodobałaś się młodym laskom z Wykup Słowo, zaprosiły Cię do projektu, więc się ciesz, zamiast smęcić.
    5) Ja okna umyłam! Sztuk trzy… Wiem, wiem, że mi zazdrościsz 😉 Ale duuuże, bardzo duże! Ale coś nie mam w tym roku fuksa, bo zmywarka rzęzi i guzik się haczy od elektroluksa 😦

    • 1) Kiedyś zrobiłam pasztet z cukinii, bardzo dobry był. Zamiast ksiąg wertuj net, tam przepisów na wege jest mnóstwo.
      2) Już ja widzę moje zajebiste pomysły oraz energię. Napiszę pod przymusem i tyle. Zresztą jam z tych, co potrzebują bata.
      4) Dziękuję za dobre słowo. I basta!
      5) Haczący guzik od elektroluksa to jest niebezpieczne narzędzie, ach! dziamdzia Twoja glań, uważaj! 😉 ❤

      P.S. 3) Co to jest NM?

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.