STAROŚWIECKA JAK PRZECINEK

22-n /Hendrick/Hendrik Martensz. Sorgh, Portret mężczyzny piszącego przy stole/

Tu leży staroświecka jak przecinek
autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek
raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup
nie należał do żadnej z literackich grup.
Ale też nic lepszego nie ma na mogile
oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy.
Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy
i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę. /Wisława Szymborska, Nagrobek/

„Kobieta w latach”, jaką jestem, oraz wiadomy ortodoks interpunkcyjny, „zgapiłam” określenie z wiersza poetki. Gdy do opowiadania w „Nowych Myślach” należało dołączyć biogram, napisałam w nim o sobie: „staroświecka jak przecinek” pisarka domowa znad Arianki.

Michał Rusinek, sekretarz Noblistki, czyta właśnie w Trójce wspomnienia o niej, o ostatnich latach jej życia i swoim sekretarzowaniu („Nic nadzwyczajnego”). I czego ja się dowiaduję? Czytaj dalej

KSIĘGA ZŁOTYCH MYŚLI

stara_maszyna_do_szycia_firmy_singer_90539 Kończę czytać „Ostatnie rozdanie”. Gdy zaczynałam lekturę, głównie się wzruszałam, teraz, ku końcowi, głównie mi smutno. Miała rację jedna z moich znajomych, komentując, że to taka smutna książka.

I taka mądra. Tyle w niej spostrzeżeń, refleksji, prawd dotyczących losu człowieka i jego potyczek ze światem i z samym sobą. Czytaj dalej

WEATHER REPORT

pogoda Koniec kwietnia, a na dworze zimnisko, wietrzysko i opady przelotne, nierzadko śniegu z deszczem, a nawet gradu.
W związku z planowanym wyjazdem w góry od kilkunastu dni nerwowo śledzę prognozy pogody. W tych długoterminowych istna huśtawka. A to 15 stopni, a to 8, a to deszcz przelotny, a to obfity. To burze (przy jedenastu stopniach?), to częściowo słonecznie.
I bądź tu mądry. Pogodę ponoć Czytaj dalej

CZYTACZE DO GAZETY, PISARZE DO PIÓR

starsza-kobieta-czyta-gazetę-50032929 Z okazji Światowego Dnia Książki (23 kwietnia – czterechsetna rocznica śmierci Szekspira) „Gazeta Wyborcza” zamieściła dodatek – „Gazetę Pisarzy”. Czytam go właśnie, bardzo ukontentowana. Miło poczytać Stasiuka, Myśliwskiego, Umberto Eco…

Ten ostatni w liście do wnuka radzi mu, by nie polegał jedynie na komputerze i wiedzy internetowej, ale by bardziej zadbał o ten komputer, który ma w głowie. Przy okazji Eco wymienia Czytaj dalej

ZGINĄŁ MI KSIĄŻĘ

baobaby O poszukiwaniach rzeczonego (i nie tylko o tym) napisałam dziś przed obiadem. Po obiedzie poszłam do ogrodu, ryć w malinach. Trzeba gonić mocno już ukorzenione chwaściory, choć pokrzywy to  (na szczęście?) nie baobaby, a mój ogród to (niestety?) nie asteroida B-612.
Jeśli lubicie „Małego Księcia”, zapraszam tu: https://kobietadomowa.wordpress.com/codziennie-choc-jedno-zdanie/gdzie-jestes-maly-ksiaze/

Z działki okołopisarskiej ponadto dwa njusy:

1. „Nowe Myśli” parę dni temu zamieściły moje opowiadanie „Prawą nogą”. Może pyszałek ze mnie – ale coraz bardziej mi się to opowiadanie podoba.  
Ponadto znalazłam się w stopce w/w NM – w dziale korekty. Incydentalnej! 😉 Czytaj dalej

„BO ŻÓŁTY KOLOR NAJŁADNIEJSZY”

001

„No więc ona mówiła, że wyszła tego dnia z bukietem żółtych kwiatów właśnie po to, bym ją wreszcie odnalazł, i gdyby tak się nie stało, otrułaby się, bo jej życie było pozbawione sensu.”
Kolor żółty jest w „Mistrzu i Małgorzacie” znakiem, symbolem szaleństwa i miłosnego porażenia, bo chociaż Mistrzowi kwiaty niesione przez Małgorzatę wydały się ohydne, czar rzucony przez nią, a była wszak wiedźmą, zadziałał w pierwszej sekundzie.

„Mistrz i Małgorzata” to mój Numer Dwa (Numerem Jeden jest „Lalka”). Wielokrotnie tę powieść czytałam, za każdym razem odnajdując nowe treści, wciąż do niej wracam. Na przykład do tej sceny, gdy miłość spada na bohaterów jak grom. I tylko jedno miałam Bułhakowowi za złe. Czytaj dalej

„ZNAK” DAŁ MI ZNAK

czarny aniol Bardzo się cieszę, że dożyłam czasów internetowych i mogę w ten sposób kupować książki, a gdy w dodatku załapię się na promocję, moja radość jest tym większa. Parę dni temu „Znak” dał mi znak, tj. natrafiłam na promocję dzięki czyjemuś udostępnieniu na FB. I mam nowe książki, właśnie otrzymałam przesyłkę. Za cenę jednej książki w księgarni „fizycznej” mogłam nabyć aż trzy, pięknie wydane (dwie w grubych okładkach) – razem z kosztem przesyłki jedyne 37 zł z groszami. 😀

Czytać zatem będę o tym, jak Wojciech Mann nie został saksofonistą („Rock-Mann”) i w jaki sposób Janina Ochojska niesie pomoc ofiarom światowych konfliktów i katastrof („Świat według Janki”). Lecz to zamówienie zrobiłam głównie ze względu na książkę, jaką chciałam mieć najbardziej: „Czarny Anioł” Angeliki Kuźniak i Eweliny Karpacz-Oboładze.

Angelika Kuźniak jest mistrzynią biografii. Nie komentuje. Pozwala mówić Czytaj dalej