ROZDANIE NIE OSTATNIE

ostatnie Jako młode dziewczę, od ósmej klasy do bodaj drugiego roku studiów, prowadziłam tzw. pamiętnik (choć poprawnie to się nazywa dziennik). Zapisałam kilkanaście zeszytów. Jeden tylko gdzieś mi się zawieruszył w akademiku (rąbnął mi go ktoś?), pozostałe mam do dziś. Zdarzyło się parokrotnie, że po latach zaglądałam do tej czy owej części, a nawet przeczytałam całość, a to się śmiejąc, jaka byłam kiedyś naiwna i egzaltowana, a to wzruszając. Zalągł mi się też w głowie, już dawno temu, taki pomysł, by pójść tropem moich znajomych – postaci z kart tych zeszytów i napisać o nich z dzisiejszej perspektywy. O każdym po kolei, tak jak pojawiał się w moich zapiskach, w możliwie krótkich żołnierskich słowach – co się z nim działo w późniejszych latach, co wiem o nim dziś. Czy jeszcze żyje, czy spotkałam go po zakończeniu moich zapisków, czy w ogóle będę jeszcze pamiętała, kim był ten czy ów.
Nie był to pomysł literacki! Jeśli w ogóle miałby coś wspólnego z pisarstwem, to chyba jedynie jako ćwiczenia w rozciąganiu mózgu. Tak sobie tylko chciałam, na prywatny użytek, zrobić coś w rodzaju résumé. Choć kto wie. Może by mi się to rozrosło, wymknęło spod kontroli, przyoblekło w jakiś literacki kształt?

Może nie będę nazbyt zarozumiała, gdy napiszę, że Czesław Myśliwski zrealizował podobny pomysł. Oczywiście kształt, jaki mu nadał, to jest WIELKA LITERATURA, a nie jakieś żołnierskie słowa pisarki domowej. Narrator „Ostatniego rozdania” podąża tropem nazwisk zapisanych w notesie, tak grubym i już rozlatującym się, że opasanym sparciałą ze starości gumą. Wiele osób, których dane figurują w notesie, narrator kojarzy już słabo lub wcale. Ale to jest tylko punkt wyjścia do fascynującej historii przemijania, gdy za nami już niemal wszystko, a przed nami ostatnie rozdanie. Filozoficzny, wielowymiarowy obraz zawikłania i przypadkowości ludzkich losów, „dzieło <<totalne>>, które chce objąć całość ludzkiego doświadczenia, dotknąć tajemnicy bytu”.

Czytam powolutku, smakuję każdą stronę, każde niemal zdanie. Mam nadzieję, że to mimo wszystko nie jest ostatnie rozdanie Myśliwskiego. Że nie ostatnie jego literackie słowo, choć pisarz pisze i publikuje tak rzadko. Że przed nim i przed czytelnikami jeszcze trochę tych rozdań.

Tak samo mam nadzieję, że i ja kiedyś napiszę swój „krótki żołnierski raport”.
Jeśli tylko przestanę wreszcie odkładać wszystko na zaś. 😉

Reklamy

2 komentarze do “ROZDANIE NIE OSTATNIE

    • Tak, Kasiu. Smakuję. Jestem nawet nie w połowie, a już od początku mi żal, że książka się skończy. Ale jest moją własnością, mogę do niej wracać…
      Szczególnie mnie wzruszają te klimaty, które i ja pamiętam z wczesnego dzieciństwa. np. dawnych zakładów szewskich czy krawieckich. Kto dziś buty robi czy ubrania szyje na miarę? chyba tylko londyńscy lordowie. 😉

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.