„BO ŻÓŁTY KOLOR NAJŁADNIEJSZY”

001

„No więc ona mówiła, że wyszła tego dnia z bukietem żółtych kwiatów właśnie po to, bym ją wreszcie odnalazł, i gdyby tak się nie stało, otrułaby się, bo jej życie było pozbawione sensu.”
Kolor żółty jest w „Mistrzu i Małgorzacie” znakiem, symbolem szaleństwa i miłosnego porażenia, bo chociaż Mistrzowi kwiaty niesione przez Małgorzatę wydały się ohydne, czar rzucony przez nią, a była wszak wiedźmą, zadziałał w pierwszej sekundzie.

„Mistrz i Małgorzata” to mój Numer Dwa (Numerem Jeden jest „Lalka”). Wielokrotnie tę powieść czytałam, za każdym razem odnajdując nowe treści, wciąż do niej wracam. Na przykład do tej sceny, gdy miłość spada na bohaterów jak grom. I tylko jedno miałam Bułhakowowi za złe. Że kazał swojemu bohaterowi kolor żółty uznać za obrzydliwy.

Bo ja kocham żółty kolor. Chyba od zawsze, a na pewno od dzieciństwa, po obejrzeniu filmu „Historia żółtej ciżemki”. Jako dziecko czytałam oczywiście także powieść Antoniny Domańskiej, ale film, oglądany zresztą wiele razy (ostatnio całkiem niedawno), robił na mnie większe wrażenie. No i ta scena, gdy Wawrzuś (śliczny smarkacz go grał, Marek Kondrat), pomocnik Wita Stwosza, chce tylko jednej nagrody: „Ciżemki, miłościwy królu – mówi. – Żółte. Bo żółty kolor najładniejszy”. I otrzymuje je – a gdy dzieło Wita jest już gotowe, malec płacze z rozpaczy, bo jedna z ciżemek wpadła mu za ołtarz…

forsycje

Tymczasem u Bułhakowa:
„Niosła obrzydliwe, niepokojąco żółte kwiaty. Diabli wiedzą, jak się te kwiaty nazywają, ale są to pierwsze kwiaty, jakie się wiosną pokazują w Moskwie. Te kwiaty rysowały się bardzo wyraziście na tle jej czarnego płaszcza. Niosła żółte kwiaty! To niedobry kolor! Skręciła z Twerskiej w zaułek i wtedy się obejrzała. No, Twerską chyba pan zna? Szły Twerską tysiące ludzi, ale zaręczam panu, że ona zobaczyła tylko mnie jednego i popatrzyła na mnie nie to, żeby z lękiem, ale jakoś tak boleśnie. Wstrząsnęła mną nie tyle jej uroda, ile niezwykła, niesłychana samotność malująca się w tych oczach. Posłuszny owemu żółtemu znakowi losu ja również skręciłem w zaułek i ruszyłem jej śladem. (…)
– Podobają się panu moje kwiaty?
Dokładnie pamiętam dźwięk jej głosu, taki dosyć niski, ale załamujący się niekiedy, i chociaż to głupie, wydało mi się, że żółte, brudne mury uliczki powtarzają echem jej słowa. Spiesznie przeszedłem na tę stronę, po której szła ona, podszedłem do niej i odpowiedziałem:
– Nie.
Popatrzyła na mnie zdziwiona, a ja nagle i najzupełniej nieoczekiwanie zrozumiałem, że przez całe życie kochałem tę właśnie kobietę! (…)
– Czy pan w ogóle nie lubi kwiatów?
Wydało mi się, że w jej głosie była jakaś wrogość. Szedłem obok niej, starałem się iść w nogę i, ku memu zdziwieniu, zgoła nie czułem zmieszania.
– Lubię kwiaty, ale nie takie – powiedziałem.
– A jakie?
– Lubię róże.
Natychmiast pożałowałem swoich słów, bo ona uśmiechnęła się przepraszająco i cisnęła swoje kwiaty do rynsztoka. Zmieszałem się nieco, ale jednak je podniosłem i podałem jej, ale ona z uśmiechem odsunęła kwiaty, więc musiałem nieść je sam.
Szliśmy tak w milczeniu przez czas pewien, dopóki nie wzięła kwiatów z moich rąk i nie rzuciła ich na jezdnię. Potem wsunęła w moją dłoń swoją dłoń w czarnej rękawiczce z szerokim mankietem i poszliśmy dalej razem. (…)
Miłość napadła na nas tak, jak napada w zaułku wyrastający spod ziemi morderca, i poraziła nas oboje od razu. Tak właśnie razi grom albo nóż bandyty!”

Tak. To jednak nie o kolor chodziło Mistrzowi. Żółte są przecież i róże. Co takiego niosła Małgorzata i cisnęła do rynsztoka, jakie to mogły być kwiaty? Wiele razy się nad tym głowiłam. Wczesne, wiosenne, pierwsze z zakwitających w Moskwie. Forsycje? Tulipany? Żonkile? W innym miejscu powieści Bułhakow nazwał je mimozami i to już całkiem mąciło mi domysły, bo przecież „mimozami jesień się zaczyna”, nie wiosna. Dopiero niedawno natknęłam się na takie przypuszczenie, że mógł to być bukiet kwitnących gałązek akacji srebrzystej. Tak jak w Polsce kwitnące nawłocie nazywane są potocznie mimozami, tak podobno w Rosji mimozą nazywa się tę akację.

Nie mam obok domu tej rosyjskiej, za to mam całe zaariańskie połacie polskich mimoz. Nawet jest problem z nimi, bo sieją się jak chwasty także po naszej stronie Arianki i z niektórych miejsc trzeba je wyrywać. Nie wyrywamy natomiast mniszków (nazywamy je, podobno mylnie, mleczami) kwitnących właśnie na nadariańskiej łączce, przecież w nich cała jej wiosenna uroda. Zresztą i trawniki przydomowe coraz bardziej mleczową łączkę zaczynają przypominać.

A niech sobie będą. Są żółte. Tak jak forsycje czy ten krzew pod płotem, którego nazwy nie znam, przekopany od dobrych ludzi, przez całe lato obsypany żółtym drobnym kwieciem. Żarnowce w pobliżu tarasu. Nawet tawuła, bo choć kwitnie na biało, ma żółciutkie listki. 002

Tulipany, żonkile, lilie, pierwiosnki, bratki, jeszcze jakieś, nieznane mi z nazwy. Trochę tych żółtości tu mam. Nawet sentymentalne wspomnienia forsycjowo-żarnowcowe z młodości, ale nie będę już przynudzać.
Forsycje i tulipany kwitną właśnie na całego i cieszą nasze oczy nawet w deszczowy dzień. Bo kolor żółty, wiadomo, najładniejszy. 🙂

Reklamy

6 komentarzy do “„BO ŻÓŁTY KOLOR NAJŁADNIEJSZY”

    • Może niedobry, ale ładny. No, niebieski, szaroniebieski, gołębioniebieski, jasnogranatowy – też ładne, nie będziemy się sprzeczać jak Pawlak z Kargulem. „Wy zza Buga też swoje przeszli”. 😉

    • Dziękuję. Przepraszam, że czekałaś, aż Twój komentarz zaistnieje – po prostu nie zaglądam tu non stop, a ten system tak działa, że muszę najpierw komentarze zatwierdzać. Choć właściwie nie rozumiem po co, skoro nigdy nie doświadczyłam żadnego spamu czy hejterstwa. Ale może i na zimne trzeba dmuchać. 😉
      Pozdrowienia, miłego, słonecznego dnia! ❤

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.