GUBIŃSKA POZNANIANKA, POZNAŃSKA GUBINIANKA

biuletyn 001

Moja mama Pelunia była poznanianką (dokładnie: Wielkopolanką urodzoną w Gaju Wielkim), na początku lat 50. ubiegłego wieku osiadłą w Gubinie. W Poznaniu spędziła trzydzieści lat, w Gubinie mieszkała już do końca swego długiego życia. Wrosła w to nadgraniczne miasteczko i stała się gubinianką, ale w jej sercu i np. w poznańskich powiedzonkach na zawsze pozostał też Poznań. Po śmierci Peluni napisałam wspomnienia o niej.
Tyle tytułem wstępu, teraz będzie rozwinięcie.

Na FB jedna z moich ulubionych stron, Gubin/Guben, jakiego nie znamy, zamieściła kiedyś informację, że zdjęcia dawnego Gubina pochodzą głównie ze zbiorów Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Gubińskiej, wydającej biuletyn (kwartalnik) „Gubin i Okolice”. Zamieściła też apel tegoż SPZG o nadsyłanie zdjęć dawnych mieszkańców Gubina (jest pomysł, by wydać specjalny album).
Po długim zwlekaniu (jak to ja, wszystko odkładam na zaś) wysłałam wreszcie, bodaj w marcu br., kilka zeskanowanych fotografii, z opisem kto, kiedy etc. Jakież było moje zaskoczenie, gdy bardzo szybko otrzymałam odpowiedź od samego redaktora naczelnego „Gubina i Okolic” Stefana P., ba, okazało się, że choć on jest gubinianinem napływowym, to doskonale kojarzy miejsca mojego dzieciństwa i młodości. Chodził bowiem w konkury do swojej obecnej żony, a znanej mi siostry moich kolegów z sąsiedniej ulicy. Mało tego! Zna mojego brata i pamiętał naszego ojca, bo jego teść i Bilinek byli znajomymi. Od pana Stefana dowiedziałam się też, że wersja „Bilinek”, której, wydawało mi się, używaliśmy tylko w rodzinie – popularna była także wśród znajomych.

Wzruszona i nakręcona takim pozytywnym odzewem, ośmieliłam się zapytać, czy biuletyn byłby zainteresowany moimi wspomnieniami o mamie, tj. ich gubińską częścią. Odpowiedź znów brzmiała, że tak, chętnie. Dalej już poszło jak z płatka. Przygotowałam odpowiednie fragmenty, tytułując je „Poznańska gubinianka, czyli trochę wspomnień o mojej mamie Peluni”. Państwu P. bardzo się spodobały, dostałam informację, że już w najbliższych numerach biuletynu to pójdzie, pierwsza część w numerze czerwcowym.
Cieszyłam się po cichutku i czekałam.

2 czerwca otrzymałam od Naczelnego „Gubina i Okolic” elektroniczną wersję biuletynu. Mój tekst zaczyna się na stronie 40. Moja radość jest czterdziestokrotna! I zaraz pochwaliłam się na fejsie. Sporo fejsbukowych znajomych mi pogratulowało, co też jest bardzo miłe dla autorki. Najbardziej jednak jestem ciekawa, jak moje wspomnienia przyjmą czytelnicy, do których trafiła internetowa przesyłka (lista mailingowa jest bardzo długa), a zwłaszcza ci, którzy wezmą do rąk papierową wersję biuletynu.

Ja ją już mam! Zamieszczam ten wpis krótko po powrocie z Gubina, z Wiosny nad Nysą. Odwiedziłam siedzibę SPZG i od samego szefa, na finał bardzo miłego spotkania, otrzymałam kilka egzemplarzy „Gubina i Okolic”.

Podaję też link do wersji elektronicznej: http://www.spzg-gubin.pl/?cat=23

Gubiniacy dawni i nowi, ci wciąż miejscowi i ci – jak ja – już od dawna pozagubińscy – zapraszam Was do lektury. 🙂

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.