WIOSNA NAD NYSĄ 2016 – FOTOREPORTAŻ SENTYMENTALNY

topik_topik2

Gubińskie „święto młodości i radości” samo młodzieniaszkiem już nie jest – „Wiosna nad Nysą” skończyła w tym roku 55 lat. Piękny jubileusz.

Napstrykałam sporo zdjęć, zamieszczam je wraz z komentarzami dotyczącymi czasów mojej „młodości i radości”, gdy i ja uczestniczyłam w tej imprezie.

WnN początek Korowód – jeden z głównych punktów imprezy. W tym roku uczestnicy po starcie z ulicy Kunickiego przeszli przez Park Mickiewicza (na zdjęciu) na ulicę Dąbrowskiego, przemarsz odbywał się następnie ulicami Słowackiego (moją!), Trzeciego Maja i Roosevelta.

2Łużyczanki Zespół śpiewaczy Gubińskie Łużyczanki. W przedłużyczankowym gubińskim Chórze Seniora śpiewała moja mama Pelunia.

3SPZG Panowie ze Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Gubińskiej. Pasjonaci. Ich dziełem jest Izba Muzealna i biuletyn „Gubin i Okolice”. Paparazzo robiący im zdjęcie to mój były kolega z klasy w podstawówce. Pamiętam, że wtedy był krótkofalowcem i kiedyś spóźnienie na lekcję usprawiedliwiał tym, że właśnie zgłosili mu się Amerykanie z Okinawy. W tle na zdjęciu – wieża gubińskiej fary, dawniej zwanej przez nas katedrą.

przedszkole Przedszkole, do którego chodziłam. Jak widać, świętuje jubileusz. Z ulicy Słowackiego na Kunickiego, gdzie ono się mieści, miałam rzut beretem.

SP1 SP1, czyli moja podstawówka Jedynka. Na Racławicką też miałam blisko. W tle zdjęcia – gubińska baszta (można tam wejść i oglądać panoramę Gubina, ale to nie dla mnie, bo mam lęk wysokości) oraz ocalały po wojnie poniemiecki budynek, w którym mieścił się Wiejski Dom Towarowy (czemu wiejski, skoro Gubin to miasto?). W pięknych wnętrzach”wudetu” można było kupić różności. Dziś na ostatnim piętrze ma siedzibę SPZG i mieści się Gubińska Izba Muzealna. Poniżej: wnętrze Izby, szef SPZG, ja z biuletynem „Gubin i Okolice”, mój brat Andrzej.

Z biuletynem

LO Zespół Szkół Ogólnokształcących im. Bolesława Chrobrego, czyli dawne (moje) Liceum Ogólnokształcące im. Marcina Kasprzaka. Do liceum nie miałam już tak blisko jak do podstawówki i na Piastowską przez cztery lata musiałam się trochę nachodzić, ale nie uważam tych lat za stracone.

Biblioteka Biblioteka. Jak widać, wraz z pracownikami maszerowały ich pieski. Do biblioteki też miałam bliziutko, bo kiedyś mieściła się na Słowackiego – dziś działa w Gubińskim Domu Kultury. Siedzibą DK jest ratusz. (Kiedyś Miejski Dom Kultury znajdował się na ulicy Wilhelma Piecka, obecnie Różanej). Tę fotografię dedykuję Mireczce, która kiedyś pracowała w mojej ukochanej bibliotece i pamięta mnie z tamtych czasów.

Harcerze Harcerze. Bliscy memu sercu. W podstawówce byłam zuchem i harcerką (a nawet zastępową).

PUM PUM. Dawniej PGKiM. Jeszcze dawniej MPGK, czyli Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej. Mój tato tam pracował.

Iwaniccy Barwny i wesoły finał korowodu, firma meblowa „Iwaniccy”, obecnie bodaj największy i najprężniejszy zakład pracy w Gubinie (jej właściciel został niedawno lubuskim biznesmenem roku). Po dawnych wielkich zakładach obuwniczych i odzieżowych pozostała tylko pamięć lub straszące puste mury. 

Z Jędrusiem Jedno z ukochanych miejsc mojego dzieciństwa – Park Mickiewicza z zabytkową fontanną, na jej tle ja i mój brat. W głębi – nasza ulica.

WnN kramy Gubin Festyn na całego – stragany wokół fary i ratusza, na nich wszelkie mydło i powidło. Kiedyś festyn odbywał się na Placu Wdzięczności przy ul. Kunickiego (dziś Plac Bolesława Chrobrego) i kramy tam porozkładane to była naprawdę wielka atrakcja, do dziś pamiętam smak tamtej kiełbasy śląskiej z bułką i różowej oranżady.

Łużyczanka W tym budynku, tuż przy moście na Nysie Łużyckiej, znajdowała się kawiarnia o nazwie – jakżeby inaczej! – Łużyczanka, w czasach mojej młodości jedyna kawiarnia w mieście. Po Łużyczance (po młodości też) już dawno nie ma śladu.

Most Most graniczny już nie jest graniczny, tylko łączący dwa brzegi jednego euromiasta. W czasach mej młodości zwał się „mostem przyjaźni polsko-niemieckiej” – kiedy otwarto przejście pomiędzy Polską a NRD, com ja się tam nalatała na zakupy i tanzabendy!

W 2004 roku, wraz z tłumem ludzi i przy dźwiękach hymnu UE, wchodziłam przez ten most do Europy.

WnN w Guben  Frühling an der Neiße – Guben. Od wielu lat Wiosna nad Nysą odbywa się po obu stronach rzeki. W Guben również świętowały tłumy ludzi. Diabelski młyn i kramy na zdjęciu – w pobliżu jednej z licznych dawniej gubeńskich knajp, gdzie się chodziło na przepyszne kurczaki i piwo.

Euromiasto Euromiasto i Europejczyk Jan.

Fara w Gubinie Fara. Dziś uprzątnięta, częściowo odrestaurowana (wnętrze można zwiedzać), przez długie lata powojenne ruina, koło której strach było przechodzić, a mijałam ją codziennie w drodze do i z ogólniaka. Ciekawostka – w tych murach kiedyś, już w latach 80. ubiegłego wieku mieszkał puchacz! Interesujący artykuł o nim znajduje się w najnowszym biuletynie „Gubin i Okolice” (nr 33).

Ratusz Ratusz (i tłum czekający na koncert Margaret). Dziś siedziba Gubińskiego Domu Kultury, a w moich latach licealnych też ruina. Cichaczem chodziliśmy tam czasem na papieroska, a kiedyś, pamiętam, chłopcy pili tam wódkę z czerwoną kartką.

Wyspa Wyspa Teatralna w widłach Nysy i Lubszy. Obelisk upamiętnia istnienie tam ongi teatru z widownią na 700 miejsc. Teatr nienaruszony przetrwał wojnę, lecz został rozebrany, bo cegły były potrzebne na odbudowę Warszawy. W czasach licealnych na wyspę chodziliśmy na wagary, a bywało, że i na randki.

Corona Corona Schröter, wielka niemiecka aktorka i śpiewaczka (mieszkała również w Warszawie, znała język polski), przyjaciółka Goethego i Schillera. Dom, w którym się urodziła, znajdował się na starówce, po obecnej polskiej stronie miasta, w pobliżu mostu. Dziś nie ma po nim śladu, jak po większości starej zabudowy (Gubin w 90 procentach został zniszczony w wyniku działań wojennych).

Tramwaje Po obecnym euromieście przed wojną jeździły tramwaje. Ślad po ich istnieniu, w postaci resztki tramwajowych szyn w pobliżu ratusza, pamiętam z dzieciństwa. Marzyłam wtedy naiwnie, że kiedyś będą one znów wozić ludzi w moim mieście…  Marzenia się nie spełniły, ale co szkodzi wspomnieć o nich w ramach gubińskich sentymentów. 🙂

A w ogóle to większość tych zdjęć powinnam zestawić z przedwojennymi odpowiednikami sfotografowanych miejsc. Ale kto ciekawy, może takie zestawienia zobaczyć na fejsbukowej stronie Gubin/Guben, jakiego nie znamy:
https://www.facebook.com/GubinGuben-jakiego-nie-znamy-761224653982196/?fref=ts
Tam widać, jakie to było kiedyś wielkie, piękne miasto. Dziś niewiele pozostało z dawnej świetności, jakkolwiek sporo się robi, by przywrócić choć część utraconego blasku. Jednym z najnowszych pomysłów jest odbudowanie „Willi Wolfa” – o tym też można poczytać w 33 numerze „Gubina i Okolic”:
http://www.spzg-gubin.pl/

O Wiośnie nad Nysą i moim ongiś w niej udziale jako hipiski napisałam też w niecodzienniku – „To idzie młodość, młodość…” Zapraszam: https://kobietadomowa.wordpress.com/codziennie-choc-jedno-zdanie/to-idzie-mlodosc-mlodosc-mlodosc-i-spiewa/

 

Reklamy

2 komentarze do “WIOSNA NAD NYSĄ 2016 – FOTOREPORTAŻ SENTYMENTALNY

  1. Witaj Haneczko. Bardzo dziękuję za przemiłe wspomnienia, dedykację. Haniu, pamietam nawet z kim „wpadałas” do mnie po nowe książki do czytania. Pozdrawiam gorąco.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.