POŻEGNANIA

pozegnania „Redaktor Nogaś rekomenduje książki i je rozdaje”, napisałam kiedyś na blogu (tu:https://kobietadomowa.wordpress.com/2014/06/30/jak-pomylilam-szczygla-ze-stasiukiem/).
O redaktorze pisałam nawet dwa razy, bo jeszcze zamieściłam tu moje listy do niego. Nie miłosne, bynajmniej! Listy w sprawie książek, które polecał (tu:https://kobietadomowa.wordpress.com/codziennie-choc-jedno-zdanie/listy-do-n/).
Dzięki jednemu z listów dostałam od redaktora „Papuszę” Angeliki Kuźniak.

Redaktor Michał Nogaś nie rozda już żadnych książek. Przynajmniej w Trójce. Czytaj dalej

CZAS ZIMOWY

220px-end_cest-svg Nie lubię zmian czasu, szczególnie tej jesiennej. Wszyscy się cieszą, że pośpią o godzinę dłużej, a ja obudziwszy się dziś rano, ucieszyłam się tylko z tego, że na zegarku widniała godzina szósta zamiast wczorajszej siódmej, bo już się bałam, że zobaczę piątą.
Godzina w tę czy w tę, zaledwie jedna – wielu ludziom nie czyni to różnicy, ale dla osób tak kiepsko sypiającym jak ja to nie jest bułka z masłem. Bywa, że dopiero na wiosnę, gdy zegarki przesuwa się do przodu, mam poczucie, że wreszcie budzę się o „normalnej” godzinie. A przecież to właśnie czas zimowy jest tym naturalnym, odwiecznym. Pokićkało się!
Swoją drogą, chyba trochę demonizuję te problemy ze snem. Wielkim ludziom (z Polaków np. Skłodowska- Curie czy Ludwik Zamenhof) wystarczały w zupełności trzy godziny snu na dobę. No cóż, nie jestem wielkim człowiekiem.

Jako pierwsi przy czasie równo sto lat temu pomajstrowali Niemcy, Czytaj dalej

W ŻÓŁTYCH PŁOMIENIACH LIŚCI

brzoza Jak co roku, w żółtych płomieniach liści brzoza dopala się śliczne. Dziś jest właśnie taki dzień. Październikowy, złotojesienny, żółtopłomienny, nostalgiczny. Rozsentymentalnia i przywołuje wspomnienia.

CZERWIEC, ROK 1970

Piątek, 26 czerwca.
Festiwal opolski. „Przeboje sezonu”. Moi najukochańsi Skaldowie śpiewają „Od wschodu do zachodu słońca”, „Nie ma szatana”, razem z Łucją Prus prześlicznie „W żółtych płomieniach liści” i akompaniują Teresie Tutinas – „Gorzko mi”. Są cudowni. Festiwal oglądam Czytaj dalej

WYSYP

9 Wybraliśmy się dziś rano do lasu, bo w Trójce mówili, że jest wysyp grzybów, a na pytanie „gdzie?” odpowiedzieli, że wszędzie.
Może i wszędzie, ale nie u nas. Tylko las jak zawsze piękny, pachnący jesienią i smutkiem, pełen tajemniczych odgłosów… Czytaj dalej

W TRZECH PUNKTACH

jes

1. Moja grupa WS2 powysyłała swoje opowiadania do obróbki redaktorskiej. Przydzielony nam przez wydawnictwo redaktor zajmuje się głównie fantastyką i w ogóle jest ze świata o lata świetlne oddalonego od mojego. Ciekawe, co powie na bajeczki starszej pani – opowiastkę, w której wydarzenia dzieją się w czasie, gdy redaktora chyba jeszcze nie było na świecie. Czytaj dalej

SZKLARSKA PORĘBA’ 2016

jesien W piątek, gdy przyjechaliśmy do Szklarskiej, było jeszcze słonecznie, niestety od soboty aż do końca naszego pobytu mżyło łamane przez kropiło łamane przez padało. Ale jak tu, będąc w górach, nie pójść w góry – choćby na małą traskę?
Powędrowaliśmy więc w tej mżawce/kropieniu/padaniu do wodospadu Kamieńczyka. Żaden wyczyn, ale Czytaj dalej

CZARNY BALONIK

ja-w-gPłacze dziewczynka, balon uciekł jej,
Ludzie mówią nie płacz, a balonik hen!

Płacze dziewczyna, chłopca trzeba jej,
Ludzie mówią nie płacz, a balonik hen!

Płacze kobieta, mąż porzucił mnie,
Ludzie mówią nie płacz, a balonik hen!

Płacze staruszka, mamo, dosyć łez.
A balonik wrócił i niebieski jest!

(Bułat Okudżawa, przekład Agnieszka Osiecka)

Nie mam – na szczęście! – przepłakanego życia. Może zresztą błękitny balonik to nie tylko nagroda za przepłakane życie, może i ja się go doczekam. A na razie z czarnym balonikiem w dłoni brałam wczoraj udział w czarnym proteście. Czytaj dalej

PANIE STARSZE JUŻ WCZEŚNIEJ WSTAWSZY PIŁY KAWĘ

kawiarka

„W Polszcze, w domu porządnym, z dawnego zwyczaju,
Jest do robienia kawy osobna niewiasta,
Nazywa się kawiarka; ta sprowadza z miasta
Lub z wicin bierze ziarna w najlepszym gatunku,
I zna tajne sposoby gotowania trunku,
Który ma czarność węgla, przejrzystość bursztynu,
Zapach moki i gęstość miodowego płynu.
Wiadomo, czym dla kawy jest dobra śmietana;
Na wsi nie trudno o nię: bo kawiarka z rana,
Przystawiwszy imbryki, odwiedza mleczarnie
I sama lekko świeży nabiału kwiat garnie
Do każdej filiżanki w osobny garnuszek,
Aby każdą z nich ubrać w osobny kożuszek.

Panie starsze już wcześniej wstawszy, piły kawę”…

(Mickiewicz, „Pan Tadeusz”)

Pani starsza, czyli ja, pije kawę do śniadania – wstawszy wcześniej albo później (zwykle wcześniej, bo paniom starszym już nie potrzeba tyle snu). Jest to kawa z tzw. kafeautomatu, czyli przelewowego.
Druga kawa jest w południe. Bywa często, że i trzecia Czytaj dalej