CZY TO JAWA, CZY SEN?

Chodzą mi po głowie – mojemu pokoleniu tak kiedyś znane, choćby z harcerstwa – słowa starej piosenki kościuszkowców. Nie w związku ze sprawami wojennymi, wojskowymi czy harcerskimi, a wyłącznie z powodu tych dwóch antonimicznych rzeczowników – „jawa” i „sen”.

Od kilku dni intensywnie się promuję na FB. To znaczy promuję antologię „Nikomu się nie śniło”, której jestem współautorką.
Dziewiętnastu autorów, dziewiętnaście opowiadań. Mniej lub bardziej „sennych”, ale bynajmniej nie usypiających!

Sen, spanie – to mniej więcej połowa naszego życia. Podobno tylko bardzo niewielu ludzi nie ma snów, większość śni, choć wielu swoich snów nie pamięta. To, co się śni, może być przyjemne, niepojęte, radosne, straszne. W miarę uchwytne i kompletnie nierealne.
Sen może być ”żelazny, twardy, nieprzespany”, jak w Trenie VII Kochanowskiego. Wieczny.
Rodzajem snu – takiego ze światełkiem w tunelu, z którego się wraca – jest śmierć kliniczna.
Śpiączkę, czyli komę, też można by nazwać „snem żelaznym i twardym”, lecz takim, z którego nawet po bardzo długim czasie można się wybudzić. To znaczy – zostać wybudzonym. Tak jak to się stało ze strażakiem Grzegorzem Królem, wybudzonym ze śpiączki przez fundację „Światło”. Żeby mu choć częściowo pomóc w rehabilitacji, my, autorzy antologii – pisałam już o tym – zrezygnowaliśmy z honorariów.

Sen to wielka, wciąż nie do końca w sposób naukowy wyjaśniona tajemnica. Próbujemy się otrzeć o nią w naszej antologii.
„Nikomu się nie śniło” – czyli „w ogóle nie przyszło do głowy, było nie do przewidzenia”. Różne historie śnią się czy nawet się nie śniły bohaterom naszych opowiadań… Zarówno w sferze nieziemskich snów, jak i najzwyklejszej jawy.

Czy to jawa, czy sen?
Od kiedy pamiętam, miałam kłopoty ze spaniem. Stanu prawdziwego, głębokiego „wyspania się za wszystkie czasy” doświadczam niezmiernie rzadko. Za to dużo śnię. Bo budzę się kilkakrotnie w ciągu nocy i zasypiając ponownie, mam kolejny sen.
Kiedyś obudził mnie mój własny śmiech – śniło mi się, że czytam jakiś przezabawny tekst, oczywiście po przebudzeniu kompletnie go nie pamiętałam. Zdarzyło mi się też płakać we śnie. Miło, gdy sen jest przyjemny, gorzej, gdy męczący. Lecz wolę nie wiedzieć, co znaczy, nie staram się go analizować. Trzymam się z daleka od metafizyki.
W ciągu dnia też stąpam na mocnych nogach, przyziemnie i niefantasmagorycznie.

Takie też jest moje opowiadanie. Moc jawy i tylko trochę snu.

Co ci przypomina, co ci przypomina
widok znajomy ten?
Widok znajomy ten przypomina mi czasy i miejsca z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Czasy mojej młodości. Taki właśnie „widok” odnaleźć można w moim opowiadaniu.
Choć ono nie jest o mnie!

PS – Ciąg dalszy promowania się nastąpi. 🙂

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.