PALERMO I TAORMINA

 Zuza jest na Sycylii, na warsztatach – w Palermo i Taorminie. Zgłębia tajniki sztuki fotograficznej i zanurza się w klimaty sycylijskich nocy.

Palermo i Taormina. Te nazwy coraz mocniej zaczęły pobrzękiwać mi w głowie Gałczyńskim, tylko nie mogłam sobie przypomnieć, skąd to. Ale już wiem – z „Poematu dla zdrajcy”, napisanym w 1951 roku, gdy Czesław Miłosz wybrał wolność na Zachodzie, występując o azyl polityczny w Paryżu.

Gdy jesienią 1980 roku Miłosz otrzymał literackiego Nobla, byłam młodą polonistką nauczającą w wieczorowym LO. Właśnie szłam na zajęcia, gdy radio podało tę wiadomość. Wypadało moim uczniom coś powiedzieć o nobliście – ale co, skoro do tej pory był na niego w PRL-u szlaban? Więc ja, młoda pani magister krótko po studiach polonistycznych, na chybcika odgrzebałam z pamięci tylko tyle, że katastrofista, i że należał przed wojną do wileńskiej grupy awangardowej „Żagary” (i tak dobrze, że mi te „Żagary” w głowie utkwiły). Więcej nic! Tak nas uczyli na tych studiach, nie douczając. O tym, że Gałczyński przed znalezieniem się w obozie Altengrabow przebywał w niewoli sowieckiej w Kozielsku, też nam nie mówiono… O Miłoszu powojennym, że dyplomata w Paryżu, że Zachód, że „Który skrzywdziłeś człowieka prostego” czy inne ”Campo di Fiori”, że potem wykładowca na Berkeley w Stanach – zero! Dopiero po informacji, że dostał Nobla, media zaczęły to pomału odsłaniać.

Niedługo potem, w grudniu tegoż 1980 roku leżałam w poznańskiej klinice. Zanosiło się na dłuższy pobyt, więc wzięłam do szpitala Dzieła Gałczyńskiego, całe pięć tomów, com je niedawno po znajomości u pani w księgarni w Czerwieńsku nabyła drogą kupna. I tak je sobie czytałam, przeglądałam, przypominałam oraz się upajałam.
Któryś z tomów leżał na mojej szpitalnej przyłóżkowej szafce, gdy podczas jednej z pierwszych wizyt lekarskich pan profesor, ordynator oddziału, zerknąwszy nań, spytał:
– A pani wie, o kim Gałczyński napisał „Poemat dla zdrajcy”?
Nie wiedziałam!!!
– O Miłoszu – oznajmił mi. Coś tam jeszcze dodał, już nie pamiętam słów. Ale nie miałam wątpliwości – w ocenie profesora, ginekologa, wszakże znającego się na poezji i polityce, to Gałczyński był zdrajcą i kolaborantem, który śmiał zarzucić zdradę wielkiemu Miłoszowi, na którym, proszę, oto poznała się właśnie Akademia Noblowska.

Cóż ja mogłam? Wyedukowana w PRL-u, dwudziestokilkuletnia wówczas i naiwna, a przede wszystkim wielbiąca Gałczyńskiego, cóż mogłam odpowiedzieć panu ordynatorowi, zapewne doskonale pamiętającemu stalinowskie czasy i tamtą aferę z Miłoszem? Dopiero co pojawiły się jaskółki przemiany ustrojowej, Lech Wałęsa przeskoczył przez płot i podpisano Porozumienia Sierpniowe, a ja wiedziałam tyle co z telewizji, która i tak dawała fałszywy przekaz i robiła nam wodę z mózgów.

Więc wciąż nie dowierzając, gdy on wyszedł z sali, ja zerk do przypisów. Faktycznie, jak byk tam stało, że to o Miłoszu! Dałabym sobie głowę uciąć, że wcześniej nigdzie się na tę informację nie natknęłam, najwyraźniej czasy pierwszej Solidarności rozpoczęły epokę odbrązowiania… Tak czy siak, byłam zawstydzona, że ja, polonistka, tego nie wiedziałam. Oraz rozdarta. Znałam przecież „Poemat dla zdrajcy”, wiele razy go czytałam. Nawet się zastanawiałam, do kogo ta mowa „A ty jesteś dezerter, a ty jesteś zdrajca”, czy to pod adresem konkretnej osoby, czy raczej taka ogólniejsza konstrukcja poetycka, przeciwstawiająca piękno ojczystych pejzaży i dziedzictwo Jana Kochanowskiego zachodnim cudom wiankom. Ale żeby do Miłosza? Noblisty? A za cóż ten mój ukochany Konstanty Ildefons miałby się go czepiać?

Gałczyński przed wojną mieszkał przez jakiś czas w Wilnie. Znał Miłosza. Obaj wzajemnie zazdrościli sobie talentu. Po wojnie tym bardziej. Podobno Miłosz bardzo brzydko się wyraził o nadużyciach alkoholowych Gałczyńskiego. Z zazdrości. Bo jednak – ja tak uważam, z całym szacunkiem dla wielkości poetyckiej Miłosza – niebiosa dały Konstantemu tego talentu więcej. Mniej monumentu, więcej łezki i groteski, liryki, liryki, tkliwej dynamiki, angelologii, złotych szerszeni… Ja to uwielbiam.

„Architektur świetliste drżenia
jak w myśl i światło rozrosła złota gałązka,
róże z Pestum — które znam tylko ze słyszenia
(opowiadała mi o nich Anna Żeromska);
i ten gwarny blask oklep na chmurze,
i ten laur, co go zefir rusza —
i Rawenna, i znowu róże
(takie same jak za Owidiusza);
i fontanny rzymskie, i ich woda,
Palermo i Taormina:
cały ten kram chętnie oddam
za jeden liść polskiego dzikiego wina.”

Tak pisał w „Poemacie”. A wiedział, o czym pisze. Przecież to on, nim po wojnie w 1946 roku powrócił do kraju, podróżował po Europie, był w Brukseli, w Holandii, w Paryżu. To on zachwycał się pięknem tych miast, wystarczy wspomnieć choćby „Niedzielę w Brukseli”, ba, nawet smutny „pusty plac przed Notre-Dame” w „Notatkach z nieudanych rekolekcji paryskich”. Doskonale wiedział, co musi porzucić, podejmując decyzję o powrocie.

Ale czy te słowa „cały ten kram chętnie oddam za jeden liść polskiego dzikiego wina” napisał szczerze? Czy może też z zazdrości? Że Miłosz wybrał wszystko to, z czego on zrezygnował? Czy jedynie po to, by sprostać politycznym oczekiwaniom tamtych czasów i „zarobić ździebełko na bułeczki i masełko”?
Bo że polskie dzikie wino, oplatające leśniczówkę Pranie, któremu poświęcił tyle strof, ukochał prawdziwie i zachwycał się nim bez ściemy – tego jestem pewna.

Nie powinno się nigdy mówić nigdy. Ale mam niemal niezbitą pewność, że nigdy nie będę w Palermo i w Taorminie. Już nie te lata, nie ta dolina, nie te siły i chęci, nie te finanse. Nawet gdybym wygrała w totolotka (zresztą i tak nie gram) – przecież ja nie wsiądę do samolotu!
Na razie przykazałam Zuzannie, by się tam syciła sycylijskimi klimatami podwójnie, również w moim imieniu. Może też zawędrują tam kiedyś moi synowie. Podróżują wszak po Europie. Dobrze, że nie muszą już, tak jak ich starzy przed laty, żyć za żelazną kurtyną.

Zdjęcie nocnej uliczki w Palermo ukradłam Zuzie z jej wpisu na FB.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.