ŻEBY NIE BYŁO

Żeby nie było, że coś nazmyślałam (w poprzednim wpisie) z tym Miłoszem i przypisami. Mam wydania Dzieł Gałczyńskiego z różnych lat i oto co jest w nich:

1. Konstanty Ildefons Gałczyński, Dzieła w pięciu tomach, Czytelnik 1957-60,
Poezje, tom 2, Czytelnik, 1957.
Weryfikacja tekstu Natalia Gałczyńska. Przypisy Andrzej Stawar.
Str. 844:
„Poemat  dla zdrajcy – Pierwodruk: „Nowa Kultura”, r. 1952; nr 3. Poza treścią moralno-polityczną motywy powstania wiersza są następujące: Gałczyński kochał malarstwo bizantyjskie, często czytał prace prof. Wiktora Łazariewa i oglądał fotografie mozaik i ikon. Szczególnie lubił jedną, przedstawiającą dwóch aniołów jako moce niebiańskie. Mówił, że chciałby napisać utwór jak ta ikona – wyraźnie w dwóch tonacjach: jasnej i ciemnej. Jasną tonacją jest „szara wiklina”, „sianokosy i śniegi”, słowem ojczyzna, ciemną – zdrajca.”
Jeszcze ani słowa o Miłoszu! Za to pojawia się rosyjski (czyli wówczas radziecki) historyk sztuki, profesor uniwersytetu w Moskwie.

2. Dzieła w pięciu tomach, Warszawa Czytelnik 1979, Poezje tom 2.
Brak informacji o autorze przypisów.
Str. 859:
„Poemat dla zdrajcy – Pierwodruk: „Nowa Kultura”, r. 1952, nr 3. Wiersz powstał w związku z odmową Czesława Miłosza powrotu do kraju. Poza treścią moralno-polityczną – poeta uważał, że człowiek powinien dzielić dobrą i złą dolę ze swoim narodem na swojej ziemi – motywy powstania wiersza są następujące: Gałczyński kochał malarstwo bizantyjskie…” – i dalej już tak jak w roku 1957.
Swoją drogą – skąd w roku 1979 wziął się dopisek o Miłoszu? Jeszcze nim ten powrócił do łask jako noblista? To wydanie Dzieł, acz z roku 1979, w księgarniach znalazło się w roku 1980, czyżby przypisy uzupełniono w ostatniej chwili? A jeśli tak, ciekawe, jaka intencja przyświecała redaktorom i wydawcom? Żeby pokazać, że Gałczyński był be? Czy cacy?

3. Wielotomowa edycja dzieł zebranych K.I.G. z okazji 110. rocznicy urodzin poety, 2014-15.
Portret muzy, Wiersze zebrane tom II.
Copyright by Kira Gałczyńska, Mikołaj Gałczyński, 2014.
Prószyński i S-ka, Warszawa 2014.
Str. 955 –
przypis (znowu nie ma autora) jak ten z roku 1979, tylko po zdaniu o odmowie Miłosza dodano jeszcze takie: „Również inni pisarze potępili wówczas pozostanie Miłosza na emigracji – na przykład Antoni Słonimski i Kazimierz Brandys.”
Żeby pokazać, że nie tylko Gałczyński był be? 😉

A swoją drogą… Jaki się wtedy podniósł wrzask, jakie opluwanie Miłosza! Poemat Gałczyńskiego na tym tle rysuje się dość niewinnie. Inni koledzy po piórze o wiele bardziej dali czadu. Kłamca, zdrajca, swołocz, wróg robotników i chłopów, farbowany wieszcz – to tylko niektóre z epitetów, resztę można przeczytać tu: https://wiadomosci.wp.pl/czeslaw-milosz-zerwal-z-polska-rozpoczal-sie-festiwal-nienawisci-6037585286267521a
Niektórzy z nich pewnie też „dawali wyraz” z powodu określonego zapotrzebowania, prywatnie myśląc zupełnie co innego. Tchórze i koniunkturaliści? A kto jest bez winy?
Takie były czasy…

„Poemat dla zdrajcy” – pomijając już sprawę Miłosza – to jednak nie jest poezja najwyższych lotów. Kilka dobrych metafor, jak ta „a ty mi ciągle z dna pamięci wypływasz jak topielec”, ładne apostrofy do mazurskich lasów i jezior, ale reszta – socrealistyczny produkcyjniak. Zwłaszcza ostatnia część poematu, ta o myśli szopenowskiej i warcie stalinowskiej, żeby nam Truman nawet nie próbował światła zgasić, bo „Pięści zaciśniemy. Strzeżemy. I ustrzeżemy”.
A tfu! Zapewne dopisał to na kolanie, bo trzeba było „dać wyraz”. Podobnie „przyozdobił” przepięknego „Wita Stwosza”, częścią IX pt. „Finał”, gdzie do dzieła Wita Stwosza i największych dzieł ludzkości jednym tchem dopisał „Manifest komunistyczny”.

Ciekawe były czasy…

To może jeszcze parę „perełek” z tej działki. Tenże opluwany, a potem gloryfikowany Miłosz, po śmierci doczekał się kolejny raz plucia. Pamiętam, jak konserwa krakowska i środowiska związane z o. Rydzykiem oburzały się, że ma spocząć w krypcie kościoła na Skałce, a jakim prawem taki Litwin, który nienawidził Polski i katolicyzmu, ma leżeć obok prawdziwych patriotów i profanować narodowy panteon.

Ciekawe to były czasy…

Dzisiaj polskie piekiełko ma się jeszcze lepiej. Ciekawe, czy i gdzie Miłosz zniknie z nazw ulic. A Gałczyński? Ojczyznę sławił w niezliczonych wierszach, lecz tę socjalistyczną, więc niesłusznie. Że już o większych jego grzechach nie wspomnę. O noblistce Szymborskiej też wciąż niektórzy krzyczą, że sławiła Stalina i rewolucję. Też ją wymażą? Kogo jeszcze?

Stomma w najnowszej (22/2017) „Polityce”: „W Olsztynie na przykład nie spodobał się Jacek Kuroń, który szereg  lat przesiedział w peerelowskich więzieniach. Kolej na Brandysa, Mikołajską, Lipińskiego… Następnie ci, co rzucili słuszny Zachód dla czerwonej Warszawy: Słonimski, Tuwim, Gałczyński, Pruszyński, Cat-Mackiewicz, Infeld, Lange…”

Ciekawe to są czasy…

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.