POWROTY

„Z Hamburga do Lubniewic wróciłem wozem drabiniastym.
Dziś wydaje mi się to zabawne, lecz wtedy nie było mi do śmiechu. Kiedy ze strzępów cudzych relacji i własnej pamięci posklejałem tę historię, refleksję miałem tylko jedną – że na stare lata będzie co opowiadać wnukom.”
Tak zaczyna się moje opowiadanie w „Nikomu się nie śniło”.
Jest jednym z dziewiętnastu tekstów będących efektem projektu „Wykup słowo”. Ze słów, które wykupiono i których mieliśmy użyć w tekstach, ja wybrałam między innymi Ildefonsa, miłość, radość, podjadka, raniuszka, rozchełstanie, a także wolność i demokrację.

Pisząc ze świadomością, że opowiadanie będzie wydane drukiem, chciałam przy jednym ogniu upiec kilka pieczeni. Prócz szlachetnego zamiaru wspomożenia wybudzonego ze śpiączki strażaka, prócz nadziei, że tekst spodoba się temu czy owemu czytelnikowi, chciałam sobie zrobić prezent. Nawet kilka prezentów, tak jak w opowiadaniu jest kilka powrotów. Nie tylko „powrót wozem drabiniastym”, jako końcówka pewnej podróży. Kto czytał, ten wie.

Historia miłości Ildka i Igi oczywiście jest zmyślona, lecz osadzenie tej pary w realiach lubniewickich końca lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku już nie. Pisarz nie powinien zdradzać, co i skąd wpakował do swojego utworu, lecz przecież starzy lubniewiczanie z pewnością pamiętają, jak było przed prawie trzydziestu laty.
Ilu z nich w czasach, gdy jeździło się do Niemiec na saksy, przyśniłoby się, że po roku 1989 nastąpią takie zmiany?
Chciałam więc „uwiecznić na kartach literatury” (ale to dumnie brzmi!) moje ukochane Lubniewice, z okresu gdy już na dobre zaczęłam zapuszczać w nich korzenie.
Starą szkołę, przerobioną później na ratusz, siedzibę władz – obecnie miejskich (Lubniewice odzyskały prawa miejskie w roku 1994).
Ośrodek zdrowia, którego już nie ma (w tym miejscu budują właśnie „Biedronkę”).
Plac przed „Rusałką” – kiedyś parking, na którym uczyłam się ruszać pod górkę, zwalniając ręczny hamulec, a dziś piękny ryneczek naszego miasteczka z fontanną i „panienką” w centralnym punkcie.
Zamkowe kawiarnie, dostępne dla turystów i mieszkańców (dziś mamy księcia, który ogrodził „Zamek”…).
Garbatym brukiem pokryte uliczki i jezioro Lubiąż, jedną z naszych największych atrakcji…

Głównego bohatera ochrzciłam wykupionym imieniem Ildefons. Oczywiście wiersze swojego wielkiego imiennika zna on na pamięć!
To kolejny z powrotów – do mojej fascynacji poezją Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, szczególnie silnej, gdy byłam młoda.

To jest w ogóle powrót do czasów mojej młodości. Do tego, co się działo na progu polskiej niepodległości. Rok 1989, w którym rozgrywa się akcja utworu, to przecież początek naszej demokracji. „Prawdziwej demokracji” po wielu latach „demokracji ludowej”, jak piszę w opowiadaniu.
Tu oddaję głos recenzentce naszego tomu (http://zapiskinaserwetkach.blogspot.com/):
„A co takiego „nikomu się nie śniło”?
Na pewno trzydzieści lat temu nie śniło nam się, że świat będzie wyglądał i funkcjonował tak, jak widzimy za oknem. W opowiadaniu „Powrót” Hanny Bilińskiej – Stecyszyn, znajdującym się na początku zbioru, wielu z nas powróci we wspomnieniach do lat młodości. Zabawne perypetie głównego bohatera uświadamiają długą drogę, jaką przebyliśmy i zmiany, jakie zaszły w naszym kraju, w ciągu ostatnich trzydziestu lat.”

W punkt! Właśnie o to mi chodziło.

Powiem więcej. Czy w czasach tamtych zmian i euforii przyśniłoby się nam, że za niespełna 30 lat nadejdzie czas czarnych marszów? Pisząc przed rokiem to opowiadanie, byłam już świadkiem, jaki to kruchy twór ta demokracja, jak nią można manipulować, jak sobie zawłaszczać przez „jedynie słuszną opcję”.

Ale to już zupełnie inna historia.

Na koniec jeszcze kilka zdań recenzentki na temat naszego zbioru:
„ Antologia „Nikomu się nie śniło” jest książką, którą wzięłabym na bezludną wyspę, ponieważ zawiera w sobie mnóstwo opowieści, a te, po odłożeniu tomu, same się dalej snują, dopowiadają i śnią. Po każdym opowiadaniu robiłam przerwę, aby pobyć z tekstem, z puentą, w atmosferze, która wniknęła w moją duszę, posłuchać poruszonych strun i powyobrażać sobie dalsze ciągi. Aby posmakować słów i metafor.
Każde opowiadanie jest inne, uszyte z odmiennej tkaniny, uplecione niby z tych samych wyrazów, jak z klocków, lecz różniące się od siebie jak gotycka katedra, współczesna galeria handlowa i wiejska, drewniana chata. Na każde rzucałam się z zachwytem i wpisywałam nazwisko autora do wyszukiwarki z nadzieją, że natrafię na jego/jej książkę, która chwyci mnie w sidła tak, jak jego/jej, opowiadanie, i uwięzi na długie godziny.
Kawał dobrej roboty!
Polecam!”

Kupujcie zatem (wspomożecie fundację „Światło”) i czytajcie! 🙂

Reklamy

2 thoughts on “POWROTY

  1. Zła wiadomość – że Biedrę w Lubniewicach budują. Ojej, ojej, ojej.
    Dobra – cała reszta. Udało Ci się! Brawo, Han! Bez bumu, i proszę. Podoba się. I słusznie.
    Cieszę się i gratuluję.

    • Dzięki. A co do „Biedry”, dla mnie to dobra wiadomość. Wreszcie będę miała gdzie kupować świeże ryby. No, powiedzmy – drugiej świeżości. 😉
      Bo Janek już nie jest łowny, a w „Dino” są tylko mrożone.

      Przy okazji nie odmówię sobie przytoczenia jednego z moich ulubionych fragmentów z „M i M”:
      ” – Przepraszam – przemówił oszołomiony tą niespodziewaną napaścią Andrzej Fokicz – przyszedłem
      w innej sprawie i jesiotr nic tu nie ma do rzeczy…
      – Jakże to, jesiotr nie ma nic do rzeczy, skoro jest zepsuty?
      – Przysłano nam jesiotra drugiej świeżości – oznajmił bufetowy.
      – Kochaneczku, to nonsens!
      – Co nonsens?
      – Druga świeżość to nonsens! Świeżość bywa tylko jedna – pierwsza i tym samym ostatnia. A skoro
      jesiotr jest drugiej świeżości, to oznacza to po prostu, że jest zepsuty.” 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s