TRYPTYK PRZETWÓRCZY

CZĘŚĆ PIERWSZA 

Król Borowik Prawdziwy szedł lasem
postukując swym jednym obcasem,
a ze złości brunatny był cały,
bo go muchy okrutnie kąsały.
Wreszcie usiadł strudzony pod dębem
i na alarm rozkazał bić w bęben.
– Hej, grzyby, grzyby!
Przybywajcie do mojej siedziby,
przybywajcie, skoro świt, z chorągwiami,
wyruszamy na wojnę z muchami. (…) /Jan Brzechwa/

Gdy chodzę po lesie szukając grzybów, często mam przed oczami obejrzane kiedyś przedstawienie, w którym te wszystkie prześlicznie wystrojone czubajki, surojadki, opieńki i modraczki próbowały się wymigać od pomożenia królowi, dopiero pułk dzielnych muchomorów załatwił sprawę. Kapitalną inscenizację wiersza Brzechwy przygotował dziecięcy teatrzyk z podstawówki w Międzyrzeczu. Obejrzałam ją w czasie wojewódzkiego przeglądu uczniowskich teatrów, na który i ja zawiozłam grupę swoich szkolnych artystów. Ach, dawne czasy. I miłe wspomnienie.
Dziś do leśnej siedziby sporo grzybów przybyło pod nasze nogi. Może nie całymi pułkami, ale w ilościach satysfakcjonujących na pewno. Co smakowicie i sprawnie przełożyło się na kolację grzybową na dziś, zupę ze świeżych grzybów na jutro, pięć słoiczków grzybowej marynaty i jeden sznurek grzybów do suszenia. Jak na inaugurację sezonu – całkiem nieźle.

CZĘŚĆ DRUGA 

Tryptyk porzeczkowy

czarna porzeczka

rzucona garścią przypadku
do mego ogrodu
w czarnych rękawiczkach
trzyma żałobę
w największe upały Czytaj dalej