ZALEGŁOŚCI I ZANIEDBANIA

Zaniedbałam moje poletko. Już od miesiąca leży odłogiem. Co gorsza, nadal brak mi zapału do jego uprawiania. Nie bloguję, nie wymyślam nowych tekstów, w ogóle nic. Może to minie. Na razie znikąd pomocy. Nawet natura się sprzysięgła. W winniczce miewałam pomysły pisarskie i snuły mi się po głowie całe akapity, ale wygląda na to, że szpaki nam wyżrą owoce, zanim te zdążą dojrzeć. Albo może nawet nie szpaki, tylko jakieś paszkoty, czort je wie. I nie będzie winobrania, a tym samym – pomysłów. Jesień zapowiada mi się na bezwinną i bezwenną.

Ale cóż ja mogę wymyślić, żeby powalić czytelników? Jola Cz. napisała o anorektyczce, Zuza o roku 2022 w Polsce po-pisowskiej i pozaunijnej, Beata M. o poparzonej, która już nie chce żyć (tak przypuszczam, bo książki nie czytałam), a Julita S. o wypasanych i wypasaczach (nie miałam pojęcia o takim zboczeniu!).
Czym ja je przebiję?

W tak zwanym międzyczasie skończyło się lato. To znaczy astronomicznie się skończyło i żegnaliśmy je na tarasie owinięci w koce, wzmacniając ducha winem merlot i oliwkami. Choć i to realne nie powalało upałami. Również wrzesień, w ubiegłym roku gorący, teraz już na starcie przyniósł jesień. Po raz pierwszy od stu lat ANI RAZU nie pływałam w jeziorze i już wrześniowo zaczęłam październiczeć, a nawet chwilami listopadowieć, co jest ewidentnie oznaką jesieni życia….

Wypożyczyłam z biblioteki trzy książki – biografie: „Stachura. Biografia i legenda” Mariana Buchowskiego, „Stryjeńska. Diabli nadali” Angeliki Kuźniak i „Michalina Wisłocka. Sztuka kochania gorszycielki” Violetty Ozminkowski. Zaczęłam od Stachury. Czytam bez zachwytu – nie ze względu na postać bohatera, tylko na sposób przekazu. Chyba popełnię o tej książce i w ogóle o Stachurze osobny wpis (więc jednak mam ochotę coś pisać?).

Zamierzaliśmy w drugiej połowie września pojechać w Beskidy (Krynica, Muszyna, Żegiestów – nigdy tam nie byłam; łemkowskie chaty i specjały kulinarne…). Ale prognozy zapowiadające fatalną pogodę pokrzyżowały nam plany, do tego dołożyła się jeszcze choroba Krysieńki – zrezygnowaliśmy.

W zamian mieliśmy tydzień obfitych grzybobrań, bo był wysyp w naszej okolicy (a i pogoda na Ziemi Lubuskiej dużo lepsza niż w Beskidach). Zaś drugi tydzień dopełnił rekompensaty. Wybraliśmy się do Świeradowa, na kilka dni (od środy do niedzieli) zakończonych spotkaniem podpływowym.
Wyjazd nam się udał bardzo, choć ten Świeradów tyleż piękny, co i drogi, bo tam wszystko na Niemca nastawione. Ale co tam, raz się żyje. 🙂

Pochodziliśmy trochę po górach i po knajpach, postowarzyszaliśmy się pospływowo, zrobiliśmy ustalenia na wiosenne spotkanie przedspływowe i potem kolejny spływ litewski. Pogoda nam dopisała. Było wery sympatysz. Tak ogólnie, bo zdarzyły się też szczegóły sympatysz mniej. Na przykład najdroższe danie w jednej z wypasionych restauracji pt. stek z jelenia, który w naszym wyobrażeniu miał rozpływać się w ustach, a okazał się być totalną podeszwą. Którą to podeszwę Janek zgryzł i przeżuł, zamiast reklamować, bo powiedział, że miałby poczucie wyrządzenia przykrości szefowi kuchni, a zwłaszcza przemiłej kelnerce, i potem dłużej by się tym truł, niż trawił ten stek.

Świeradów jest śliczności. Prawdziwe uzdrowisko, nieźle odpicowane. Szklarska Poręba czy Cieplice, choć na swój sposób „klimatyczne”, mimo wszystko nie mają podskoku. A jaki Dom Zdrojowy!! (pozostałość po Schaffgotschach). Góry Izerskie też zacne, malownicze. Pierwszy raz tam byłam (nie licząc przelotnego pobytu na Stacji Wolimierz, gdy odwiedziliśmy Wojtka) i mam nadzieję, że nie ostatni.

PS – sprawdziłam w Wikipedii: na sto procent szpaki. Takie jak ten na zdjęciu. Całe stada! 

Reklamy

4 komentarze do “ZALEGŁOŚCI I ZANIEDBANIA

  1. Szpacy żrą, a Ty wdzięcznie narzekasz… ;). Ja od trzech dni narzekam silniej, gdyż od poniedziałkowego poranka nie palę. Ślinotok nieustanny, ssanie jakoweś, myśli uczesane w jednym kierunku: ale bym sobie zapalił 😦
    Dam radę! A Twoje miesięczne zaniedbanie to drobiazg. Zimą nadrobisz, mrozy i zawieje pozytywnie zadziałają. Wena lubi sannę.

    • Wacuszko 🙂
      zimą nadrobię! Tym chociażby, że przepiszę tu tegoroczny dziennik spływowy. 😉
      Względem „ssania jakowegoś”, powtarzam: ssij „Detusan”. Chociaż… On jedynie zmniejsza kaszel palacza, a idzie wszak o działania radykalne, a nie tylko łagodzące. Bądź dzielny. I oby Twój przykład zainspirował mojego chudzinę…

  2. Hanku,

    jak na domatorów, to… ho! ho!, nieźle się rozpodróżowaliście w tym roku 🙂 Znamy się ponad trzy lata i mam wrażenie, że ten „lat” jest Waszym rekordowym, jeśli chodzi o liczebność wyjazdów!
    Piękny Świeradów! Piękni Wy!
    Nawet szpak piękny, choć taki szkodliwy… 😉

    Co do pisania – próbować się wzajemnie inspirować nie zaszkodzi. Opowiem Ci wyczerpująco, tak jak obiecałam, jak powstał pomysł na moją drugą książkę. A że to będzie przez łzy, bo moja pierwsza niewydana… Usiądziemy na pryczy poznańskiej, pewnie z winkiem i dwiema szklankami jak rok temu… popłaczemy razem nad życiem nieopisanym. Może Frida coś nam podpowie?

    Do tego czasu czytaj! To jeszcze trzy tygodnie, ze trzy lektury mogłabyś wciągnąć.

    Posłuchaj McEwana:
    „Dobry pomysł to cenny towar” – a propos problemu z brakiem weny, brakiem zahaczki.
    Ale przede wszystkim:
    „Lubimy, co najmniej od renesansu, wierzyć, że wybitność artysty czy naukowca to sprawa jego oryginalności. (…) Dzieło lub odkrycie jako boskie akty stworzenia, coś z niczego. A przecież to niemożliwe. Najpierw trzeba nasiąknąć cudzymi pomysłami i talentami z przeszłości. Oraz skorzystać z kontekstu i ducha własnej epoki. (…) Wszyscy stoimy na ramionach gigantów.”
    Ok, to mówi duży o wielkich, ale nie mamy problemu z przeniesieniem jego rad na nasze skromne poletko początkujących, prawda?

    Więc nie zaniedbuj poletka! Czytaj innych, kładź sobie na biurku stosiki takich, których lubisz, czytaj po kilkanaście stron i kombinuj. Może zadziała? (Ja tak czasem robię i działa!)

    O reszcie – w październikowym Poznaniu, gdy przyjdzie nam listopadowieć na pryczy. A może zaszalejemy i odrobinkę pogrudniejemy?
    😀

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.