GROCH Z KAPUSTĄ SPOD CHOINKI

… Czyli różności przedświąteczne w kilku akapitach.

Zareagowałam na apel strony „Recenzje Agi”, by nadsyłać teksty o tematyce świątecznej. Wysłałam swój (napisany w dużym stopniu „na bazie” „Peluni”), ukazał się jako jeden z pierwszych. Ponadto wszystkie bożonarodzeniowe teksty z tej strony zamieszczam na swojej osi czasu na FB. W każdym jest standard – i w każdym też coś nowego, ciekawego.
Mój tekst zamieściłam również tu, w niecodzienniku:https://wp.me/P3waVI-19M

Uszka, pierogi, mięsiwa i co tylko da się zamrozić – uwarzyłam i zamroziłam. Reszta to już na bieżąco. Czyli tuż, tuż. Wigilię będziemy mieli dość licznie rodzinną, już się cieszę.
A co do porządków, za którymi nigdy nie przepadałam – działam z doskoku. Jednego dnia radośnie, drugiego bez zapału, trzeciego wcale. Mężczyźni domowi podobnie. Jeśli w tym tempie nie zdążymy do świąt, też nie stanie się tragedia.

Zamówiłam sobie dziś w Znaku piąty tom najnowszego wydania Dzieł Gałczyńskiego; przypadkiem, dzięki znajomej, się dowiedziałam, że takowy już istnieje. I nie są to, jak w poprzednich wydaniach Dzieł, przekłady pióra poety, tylko całkowita nowość: „Notatnik z Altengrabow” (zapiski z pobytu w obozie jenieckim).
Więc, prócz książkowych mikołajowych spodchoinkowych radości, już wkrótce zapowiada mi się dodatkowa lektura. Tylko kiedy ja to przeczytam? Ubiegłoroczny najnowszy przekład „Mistrza i Małgorzaty” do dziś leży i czeka. Taka ze mnie czytelniczka!

Robię korektę kolejnych rozdziałów najnowszej książki Eugeniusza Kurzawy, tym razem jego własnej – o Regionie Kozła.
Ponadto zapowiada mi się bycie panią od przecinków w jeszcze jednym projekcie, ale o tym na razie tylko tyle, że sprawa ma związek z moim odnalezionym po latach nauczycielem. Bardzo to jest sympatyczne odnalezienie. W liceum świeżo rozpoczynający wówczas pracę Mirosław Kowzan uczył mnie wychowania muzycznego, lecz przede wszystkim zapamiętałam go jako opiekuna zespołu bigbitowego „Kasprzacy” i – ZWŁASZCZA – opiekuna kabaretu „Kasperek”. Bo byłam tego kabaretu członkinią, jedną z tzw. Sióstr Gęgorskich (drugą była Małgocha). Chyba nawet wyprzedziłyśmy Siostry Sisters z kabaretu Lipińskiej!

Ach, jakie to cudne wspomnienia. Mirka odnalazłam po latach jako człowieka wielu talentów i pasji. Autora dwóch książek – „Krzyż na Perczynie” i „ Śladami rodzinnych korzeni”.
A te nazwy zespołu i kabaretu to od Kasprzaka – moje liceum nosiło kiedyś jego imię (potem uznane za niesłuszne i zastąpione Bolkiem Chrobrym – pisałam już tutaj o tym w „Niech tkają swój szalik”).

Przydałyby się jakieś wspominki licealno-kabaretowe… A tymczasem tekst o pierogach wciąż nienapisany, choć (wciąż) mam nadzieję, że to zrobię. Chyba poproszę świętego Mikołaja o dodatkowe lata życia. 😉 Albo może trafię na pieroga z grosikiem, to mi się życzenie spełni.
Albo w Nowy Rok zrobię postanowienie NIE LENIĆ SIĘ, NIE ODKŁADAĆ NA ZAŚ. I może wreszcie go dotrzymam.

Jedną z obowiązkowych potraw na kolacji wigilijnej jest u mnie kapusta z grzybami. Pyszności. Robię ją zawsze tak, jak robiła moja mama (a grzyby zbierał i suszył tato). Teraz ja mam własnoręcznie zbierane grzyby, ususzone przez Janka. Może tę tradycję przejmą kiedyś nasze dzieci?
Zaś wczoraj na lubniewickim wigilijnym jarmarku jadłam kapustę z grochem (przygotowaną przez panie z Klubu Seniora).
Też bardzo smaczna. 🙂

WESOŁYCH, SMAKOWITYCH ŚWIĄT!

Reklamy

2 komentarze do “GROCH Z KAPUSTĄ SPOD CHOINKI

  1. Hanuś, życzę Ci owych wymarzonych, dodatkowych lat życia z całego serca! Na czytanie, pierogowanie i spotykanie – się ze mną.
    U mnie też opornie, jeśi chodzi o odchyły od Maminej Wigilii. Ninka poprosiła mnie w tym roku o przepisy, co zapewne już wiesz z priva. Moje serce zapulsowało jak pierniczek na blasze. Marzenia się spełniają. Mogę umierać spokojnie. 😉
    Chodził mi po głowie piernik toskański, inne eksperymenta, skoro córa przejęła tradycję. Ale nie – mąż i syn mają dość stresu w pracy i szkole. 😉
    Nigdy też nie wypróbowałam polskich wigilijnych alternatyw – grochu z kapustą czy klusek z makiem. Nooo… jakoś nie.
    Za to serce mi mocniej zabiło, kiedy zobaczyłam Klub Seniora w Twoim tekście. Przypomniał mi się nasz… Ech.
    Ja dziś zaliczyłam gar bigosu, kapustę wigilijną, ciasto na piernik i na białe kruche ciasteczka. I zupę grzybową, bo barszcz kłóci się z moją białą dietą. Oj, będą jednak krzywe miny przy wigilijnym stole.
    Oglądamy „Befra”, więc rzuciłam się na „Wzgórze psów”. Jezusiczku, jak wciąga. A mam już zaczęte CZTERY inne lektury. Więc i ja pozwolę sobie poprosić świętego M. o dodatkowe lata życia. 😉
    Z roboczym, przedświątecznym pozdrowieniem!

    • Prawie Seniorko Zuzo!
      Ja dziś zamierzam się wreszcie rzucić w wir sprzątaniowy, ale czy się sama przy tym przedwcześnie nie odwiruję – się okaże.
      A zupę grzybową (choć ona u nas nigdy nie była w tradycji) będę robić przedwigilijnie (zamierzam jutro), bo mam pozamrażane grzybki z jesieni. Ach, ach, ach… ❤

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.