4 i 1/2 + 99 + 3 + 9 + 36159

1.
Cztery i pół dnia trwał mój detoks okołoświąteczny. Wczoraj laptop wrócił do łask (a z innych dróg łączących z wirtualem celowo nie korzystam).
Tylko cztery i pół dnia, lecz i tak się cieszę. Każda godzina bez kompa jest cenna.

2.
Dziewięćdziesiąt dziewięć – tyle miałam powiadomień na fejsie, kiedy tam zajrzałam po przerwie. Wiele z nich (ponad trzydzieści) to życzenia świąteczne. Sama również na swojej stronie napisałam przed świętami życzenia dla znajomych oraz zamieściłam moc podziękowań i odwzajemnień.

Tak się teraz śle życzenia. Wirtualnie, esemesowo. W lepszym wypadku – głosowo, przez telefon. A tradycyjnie – pisząc życzenia na kartkach pocztowych – już bardzo rzadko.
Teraz jest taniej, szybciej, kolorowiej, niby weselej, bo wiele z tych życzeń ma postać śpiewających filmików. Ale czy naprawdę z myślą o bliskich, z sercem?

3.
Trzy „fizyczne” kartki świąteczne. Ja w tym roku tylko tyle napisałam i wysłałam (a cztery dostaliśmy).

4.
Dziewięć książek mam do przeczytania. Co najmniej dziewięć. Większość to prezenty, a niektóre sama sobie kupiłam, np. „Widnokrąg” Myśliwskiego i „Notatnik z Altengrabow” Gałczyńskiego.
Zaczęłam od „Widnokręgu” i właśnie wraz z bohaterem wędruję po tych schodach w Sandomierzu, w górę i w dół. Z Rynku w dół i znowu na Rynek, obok Domu Długosza. Kilkakrotnie już je z Jankiem przemierzaliśmy… Nawet przeczytałam mu fragment książki i zamarzyło mi się, którędy, choć okrężnie, pojedziemy w przyszłym roku ku na spływ litewski: znowu jak w r. 2014 – przez Sandomierz i Kazimierz.

Czekają na mnie m.in. „Krzyż na Perczynie” i „Śladami rodzinnych korzeni” Mirka Kowzana, „Dygot” Jakuba Małeckiego i „Jak zawsze” Zygmunta Miłoszewskiego”, a także „Nieznane więzi natury”, trzecia część z trylogii Wohllebena.
A jeszcze „Dymny” Moniki Wąs (to mój prezent choinkowy dla Janka). A jeszcze – wstyd się przyznać! – najnowszy przekład „Mistrza i Małgorzaty”. Już od roku czeka! Gdyby doń dodać jeszcze ze trzy książki już od dawna czekające na półce – uzbierałoby się nawet więcej niż dziewięć.

Kiedy ja to przeczytam???

5.
Trzydzieści sześć tysięcy sto pięćdziesiąt dziewięć wejść na moją „Kobietę domową”. Tyle przed chwileczką pokazał mi licznik. Wiem, że większością zaglądających jest mój najwierniejszy czytelnik, Wacuszka. Poza nim wiem o kilku jeszcze osobach. Właściwie tylko one zostawiają komentarze, za co jestem im wdzięczna.
Ale aż tyle tysięcy? Kto mi je nabił? Nawet jeśli połowę z tego moi stali czytelnicy, kto się kryje za pozostałymi piętnastoma tysiącami? Jacy jeszcze zaglądający? Szkoda, że jedynie licznik zatwierdza ślady ich bytności, że nie zostawiają komentarzy.

Lecz nie można chcieć za wiele. Czytelnicy moi, Wy znani mi i Wy nieznani – wszystkim bardzo, bardzo dziękuję.

Reklamy

4 komentarze do “4 i 1/2 + 99 + 3 + 9 + 36159

  1. Haniu … Janku cudnie, że rozmawiacie też w realu 😉 Co do tych anonimowych czytelników, znam jednego. Nat Cię czyta, teksty ocenzurowane przez matkę swą, o ile ją, tu mamy do czynienia z konfliktem pokoleń, wciągną czyta do końca 🙂
    Podpisano:
    Wierna czytelniczka Hani

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s