A ŹRÓDŁO, A ŹRÓDŁO WCIĄŻ BIJE

Od pierwszego dnia świąt bożonarodzeniowych mamy w domu wyciek. Coś gdzieś skądś ciecze, wsiąka i nasącza, a nawet już pokapuje. Dziś, piątego dnia po starcie, wyciek obejmuje swoją połacią już całkiem spory obszar.


W święta nie wypadało kuć w kafelkach i w betonie, więc mąż zaczął w środę. Wspomaga go (myślą i czynem oraz udostępnieniem stosownych narzędzi) nasz ulubiony hydraulik – jednakowoż źródło wycieku nadal pozostaje nienamierzone. I jak w piosence Kaczmarskiego – wciąż bije…
Tylko gdzie???
Chociaż Janek już od wczoraj twierdzi – niczym pewien prezes – że jest już blisko prawdy, prawda owa wciąż się nie chce odkryć. Za to odkrywają się coraz większe fragmenty łazienki do remontu. Że już o wyłączeniu jej z użytku i zapyleniu nie wspomnę.

Więc na koniec roku życzyłabym sobie – i nam tego wszyscy życzcie – zlokalizowania i usunięcia awarii.

A Wam, Kochani Czytelnicy, niech w nadchodzącym roku biją wyłącznie źródła zdrowia, miłości i radości.

PS – Miałam napisać tekst o postanowienio-niepostanowieniach na nowy rok, a tu się źródło wybiło na pierwszy plan. Też niezły temat. 😉

PPS – Mam najdzielniejszego męża na świecie.

Reklamy

8 komentarzy do “A ŹRÓDŁO, A ŹRÓDŁO WCIĄŻ BIJE

  1. Chyba, sorry zauroczyłam bo na widok jednego z ostatnich zdjęć domu pozazdrościłam, że tak się świetnie trzyma(dom) i wcale ale to wcale nie potrzebuje remontu,lub choćby zwykłego „poprawienia makijażu”. No i masz! P.S. Pozdro dla najdzielniejszego męża na świecie. 🙂

    • Nie zauroczyłaś. Małe chińskie rączki zrobiły taki bubel. Bo wyobraź sobie, akcja już czwartego (!) podtapiania dzieje się wciąż z tą samą rurą. Która miała być wieczna, a ma kaprys rozszczelniać się co rusz na innym odcinku! O tym, że raz nawet skutkowało to zdjęciem kawała podłogi w salonie i wielką dziurą w betonie (Janek naprawdę jest dzielny), nawet nie wspomnę. 😉
      Ten najnowszy wyciek na szczęście już namierzony, a nasz ulubiony hydraulik nieoceniony – więc w rok 2018 wstąpimy suchym krokiem (choć w rozbebeszonej łazience).
      Czego i Tobie życzę. 😉
      Pozdrawiamy i DO SIEGO! ❤

  2. Haniu,

    uff, z komentarzy dowiaduję się, że źródełko namierzone!

    W Paryżu śledziłam z zapartym tchem jego losy i ciągle namierzone nie było.

    Gratuluję Jankowi, jego pracowitym, mężowiskim rączkom. Oraz „unbekannterweise” rączkom pana Radka.

    Czy pocieszy Cię fakt, że w Wersalu też sobie nie radzili i do dziś nie radzą z kanalizacją…? Ichnie słynne fontanny ponoć zawsze przysparzały kłopotów, do dziś nie uporano się z renowacją. Ale i przysłowiowa woda w kranie (przecież to największy pałac w Europie, rezydencja w porywach dziesięciu tysięcy dworzan z przyległościami oraz gości) nie zawsze była dostępna; akweduktów ciągnących ją z daleka nigdy nie ukończono, niektóre stały, porzucone, przez dziesięciolecia w szczerym polu, skądinąd dodając mu urody, i marniały.
    Dworzanie, jak na kulturalnych wersalczyków przystało, odlewali się w związku z tym, gdzie popadło, po klatkach schodowych (na nich najwyraźniej wzorują się polskie dresy z blokowisk).

    Pocieszyłam Cię choć troszkę…?
    😉

    • Pocieszyłaś oraz ucieszyłaś. Dzięki! ❤

      A także uraziłaś – ale nie nas, tylko (cytuję Janka) trzon narodu polskiego, bo jak można nazwać go dresami lejącymi po blokowiskowych klatkach? Toż on sam kwiat i sól z soli! 😉 😀

      DO SIEGO, Zuzanno oraz M & M. ❤

  3. Współczuwam się z Wami. Na szczęście Jan jest Wielkim Naprawnikiem (nie przekręciłem?), i da radę. Jako ten Makgajwer, którego spływową operację okularniczą zapamiętam na zawsze. Parę dni temu dokonał On innej operacji-rozebrał doszczętnie, do najmniejszego pizdryka, aparat fotograficzny znanej marki, usunął feler i złożył. Aparat działa.
    Co się tyczy kulturalnych wersalczyków: nie tylko „odlewali się, gdzie popadło”, 🙂 ale i stawiali w ten sam sposób kloce, bądź nadawali paczki. Ależ tam musiało schodzić „odekoloń”!
    Dużo dobra Wszystkim w 2018!

    • Tak, Naprawnik – nie pokręciłeś.
      Rura już Jankiem i Radkiem wymieniona, wyciek wysycha, a kachelkami zajmiemy się ponoworocznie.
      Wersalczycy fe, zaś Makgajwer – MISZCZOSTWO świata!

      Dużo dobrego wzajemnie. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s