LICZBA PIERWSZA

2, 3, 5, 7, 11, 13, 17, 19, 23, 29, 31, 37, 41… Liczby pierwsze.

Czemu właśnie one? Krótko i na temat: z powodu 41, o czym za chwilę (gdyby nie mąż matematyk, ten wpis wyglądałby zupełnie inaczej, pewnie zdobiłyby go jakieś kwiatki, ptaszynki i inne „babskości”).

Przy okazji – alem tłuk i niedouk! Właśnie dowiedziałam się od Janka, że 1 nie jest liczbą pierwszą – bo myślałam, że jest. Pewnie mnie tego uczyli w zamierzchłej przeszłości, ale – patrz wyżej. 😉

Wisława Szymborska napisała „liczbowy” wiersz, choć nie o liczbach pierwszych:

„Liczba Pi
Podziwu godna liczba Pi
trzy koma jeden cztery jeden.
Wszystkie jej dalsze cyfry też są początkowe
pięć dziewięć dwa, ponieważ nigdy się nie kończy” (…).

Szkoda, że nie ma dzieła literackiego wierszem lub prozą o liczbach pierwszych (w każdym razie ja takiego nie znam). One też nigdy się nie kończą… 😀

Skończyłam wykaz liczb pierwszych na 41, bo od wczoraj oznacza ona naszą kolejną rocznicę ślubu. Miło było przy kominku i szklaneczce whisky poprzypominać sobie pierwsze lata naszej tegorocznej Liczby Pierwszej.
❤ ❤

Reklamy

12 komentarzy do “LICZBA PIERWSZA

  1. „Wytrawny ów gog zaraz na początku roku zapuścił nieostrożnie sondę w naszą klasę. Jak się potem wyraził, nigdy jego sonda nie wyniosła na powierzchnię podobnie ohydnych miazmatów niewiedzy i pomieszania pojęć.
    Nie dowierzając jeszcze, zaczął od elementów, wezwał do tablicy Pędzelkiewicza, kazał mu napisać pięć kolejnych liczb „pierwszych”. Pędzelkiewicz najpierw długo się zastanawiał, rozdziawiwszy paszczę i wytrzeszczywszy z przerażenia oczy, a potem napisał: 1, 2, 3, 4, 5. Dziadzia zadrżał, ale zapytał, wciąż jeszcze spokojnie:
    – Czy naprawdę te wszystkie liczby są pierwsze?
    – Nie, nie- odparł niepewnie Pędzelkiewicz.
    – A które?
    – No, te na początku: jeden, dwa…- odparł Pędzelkiewicz i utknął. Dziadzia zaśmiał się wtedy straszliwie. Podszedł do tablicy i napisał: 2, 3, 5, 7.
    – A może zgodzisz się łaskawie, kochassju, że to są liczby pierwsze?
    Pędzelkiewicz nie zgodził się i z uporem twierdził, że liczba siedem jest liczbą ostatnią.
    Dziadzia opadł na krzesło”.
    Ten fragment zawsze powoduje u mnie zdrowy, długotrwały rechot. Zresztą każdy, dowolnie wybrany fragment, o dowolnej porze i w dowolnym wieku. Czytam to dzieło obrazami, i wyjątkowo wyraziście widzę Pędzelkiewicza z rozdziawioną paszczą. Niziurski zawsze jest pod ręką.

    • O RANY!!!! Słabiński zwany Słabym natychmiast powinien przynieść pszczołę, żeby mnie nią pokarać (jak w powieści chciano zrobić „Szekspirowi”) – jak ja mogłam zapomnieć o TYCH liczbach pierwszych?! Wszak to z mojej równie ulubionej jak Twoja lektury. Tyle że już dawno do niej nie zaglądałam, a i sklera mnie łupnęła, gdym pisała ten post. 😦
      Wacuszko, dziękuję. ❤

      Przeczytałam Jankowi na głos i się uśmialiśmy bardzo.

  2. Moja wiedza matematyczna jest zdecydowanie szczątkowa (prof. Kłosowicz określał takie jednostki kwiecistym mianem „osły dardanelskie”, pamiętasz?), ale kiedyś trafiłam na artykuł dotyczący ciągu Fibonacciego, który mnie, typową humanistkę bardzo zaciekawił. Okazało się, że Pan Mietek, moje dwie zaprzyjaźnione matematyczki, Zięciunio, nawet syn Janek i jeszcze parę innych osób, którym ja, neofitka, usiłowałam swoją fascynacje złotym podziałem wszechświata przedstawić – oni wszyscy sprawę mieli już dawno rozpoznaną. A dla mnie nadal jest to zupełnie niezrozumiałe, skąd, dlaczego, co wspólnego ma matematyka z przyrodą i dlaczego tak jest. Leonardo z Pizzy zwany Fibonaccim był geniuszem, jak wielu starożytnych…

    Oczywiście, trochę pamiętam z tego ślubu. Moje zagubienie, jakąś niepewność, czy Hania aby na pewno wie, co robi (na szczęście wiedziała!), czy Janek zawsze będzie taki, (oczywiście, nadal jest taki!). Serdeczne gratulacje z życzeniami dalszych szczęśliwych lat.

    • Kto to mógł wtedy wiedzieć… Nie tylko Ty, my z Jankiem również.
      A Wy z Panem Mietkiem na tzw. ślubnym kobiercu to wiedzieliście?
      Grunt, że się nam udało! 😀 Dzięki za życzenia i wzajemnie.

      Janek oczywiście wie o Fibonaccim, ale liczy teraz jakieś słupki i nie ma czasu mi wyjaśnić. 😉
      Może i dobrze, bo czy pojęłabym?

  3. Mam tak jak Ela – wszyscy wokół wiedzą o Fibonaccim, co odkryłam pewnego niezbyt pięknego dnia. Mąż (ależ oczywiście!), córka, pierwszy narzeczony córki (fizyk!), syn. Może mąż córki nie wie? (psycholog, w nim cała nadzieja…) 😉

    Haniu, już Wam gratulowałam na priv, ale z przyjemnością się powtórzę – jesteście z Jankiem pierwszą parą na mojej liście par. Bo Was lubię oraz lubię myśleć, że jesteście szczęśliwi razem.
    🙂 ❤

    • A niech Ci tam będzie. Dziś od rana jest tyyyle słońca (wczoraj i przedwczoraj też było – zaraz ruszam polatać po nadjeziornym lesie), że z radością przytakuję temu pierwszeństwu na liście. 😀
      Dzięki raz jeszcze! ❤

  4. Oj, Haniu, odpowiem przekornie, nic się nam „samo” nie udało, po prostu, my mądre niewiasty, znalazłyśmy przystojnych oraz spolegliwych partnerów. My po czterdziestu latach małżeństwa (to ja i Pan Mietek) zaczynamy przemyśliwać o przejściu na „ty”.
    Zuza, na Twoim miejscu nie liczyłabym na psychologa,statystycznie wypada im inteligencja powyżej średniej krajowej…..
    Obu Paniom serdeczności posyłam.

    • Pani Elu – a ja powiem przekornie, że wolę myśleć, że to mój przystojny oraz spolegliwy partner mnie znalazł. 😉 😀

      Nie przechodźcie z Panem Mietkiem na ty, przecież i Wy, i my lubimy sobie „popan/i/ować, i co teraz będzie?
      Życzymy Państwu wszelkiej pomyślności z okazji czterdziestolecia!

      • Drogie Panie z większym niż nasz, godnym szacunku stażem:
        oni nas czy mi ich, kto kogo znalazł, to mniej istotne moim skromnym zdaniem, bo tak naprawdę los nas ku sobie skierował te 25-40 lat temu. Na dobre i na złe. 🙂 Jak widać po powyższym, bardziej na dobre. Ja dopatruję się recepty na nie w poczuciu humoru, którego nam z Panem Miłoszem nie brakuje, a i Paniczowi Mietkowi oraz Pannie Ninie przekazać zdołaliśmy w genach. I tak to się jakoś wszystko kręci na tej małżeńskiej karuzeli marzeń i powszednich zdarzeń.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s