60 KRZESEŁ, 3 BILLBOARDY, 1 DESKA

Miasto półwojewódzkie Gorzów Wielkopolski (jak je czasem nazywam w ramach posiadania przez Lubuskie dwóch stolic – Gorzowa i Zielonej Góry) miało kiedyś kilka kin. Najsłynniejsze to – powstałe jeszcze przed wojną – Słońce, od dawna już nieistniejący Capitol (na to natrafiłam jedynie w jakiejś wspomnieniowej wzmiance), Muza (czy jeszcze istnieje?) i przede wszystkim najnowocześniejsze swego czasu – Kopernik. Wacław – uzupełnisz?
Do Kopernika w latach 80. jeździłam na „Konfrontacje Filmowe”. To był taki PRL-owski wynalazek sprowadzający co roku na nasze ekrany najlepsze filmy światowe. Dziś, gdy, powiedzmy, w USA jednego dnia odbywa się światowa premiera jakiegoś filmu, nazajutrz już jest wyświetlany w Polsce. Kiedyś trzeba było czekać miesiącami lub latami, stąd taka uczta dla kinomanów – „Konfrontacje”. Pamiętam, jak zostałam wgnieciona w fotel „Dzikością serca” Lyncha (wtedy jeszcze lubiłam Nicolasa Cage’a) czy „Kucharzem, złodziejem, jego żoną i jej kochankiem” Greenawaya, z rewelacyjną kreacją Helen Mirren. A muzyka z tych filmów! Piosenka Chrisa Isaaka z „Dzikości” – https://www.youtube.com/watch?v=ToT0yAM2WU4
Ścieżka dźwiękowa z „Kucharza” (muzyka Michaela Nymana) https://www.youtube.com/watch?v=ToT0yAM2WU4
Do dziś mam to w uszach.
Tak samo jak dźwięk aramejskich słów, którymi posługują się Jezus i Żydzi w  „Pasji” Gibsona – ten z kolei film wgniótł mnie w kinie Słońce, rzecz jasna już w latach nie tak odległych jak czasy „Konfrontacji”.
„Tumultam et muram”? Jakoś tak to brzmiało. Zamęt w mieście…

W mieście Gorzów po kinie Kopernik już dawno ślad zaginął. Teraz, w epoce multipleksów, Gorzów ma swoją galerię (nawet kilka) i kilkusalowe kino Helios. Z popcornem i coca colą, to oczywiste. W nim też widziałam parę bardzo dobrych filmów, jak choćby „W ciemności”, „Miasto 44”, „Papuszę”… Były czasy.
Ale czyżby się zmyły?
W przededniu (czy raczej w przednocniu) hollywoodzkich Oskarów zapragnęłam obejrzeć chociaż jeden z nominowanych filmów (pomijam „Mojego Vincenta”, bo ten widziałam już w Poznaniu). Sprawdzam zatem repertuar. Same jakieś Greye, pantery, jaskiniowce i jaskółki. Ani jednego tytułu z tych nominowanych. Może już były i się wybyły? Ale żeby w ten szczególny weekend nie zaproponować widzom choćby jednego z oskarowej półki?
Na szczęście jest w Gorzowie (w Miejskim Ośrodku Sztuki) należące do sieci kin studyjnych Kino 60 Krzeseł. Kiedyś tam widziałam „Porozmawiaj z nią” Almodovara. Co ma w weekendowym repertuarze? „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”. Hura! No to jedziemy!

I pojechaliśmy. Seans niedzielny, na godz. 20. Dawne krzesła to teraz wygodne miękkie fotele, zajęte przez kilkanaście, góra 20 osób. Cicho, ciepło, kulturalnie. I bez popcornu!
Film – taki jak należało się spodziewać po zapowiedziach i nominacjach, czyli bardzo dobry. Chodzi mi po głowie, by napisać o nim osobny tekst, więc teraz tylko tyle. Obraz amerykańskiej prowincji ze złymi ludźmi, w których jest dobro. Rewelacyjni: Frances McDormand (dostała Oskara za główną rolę kobiecą), Sam Rockwell (Oskar za drugoplanową rolę męską – perełka!), Woody Harrelson (też by mógł dostać). I jeszcze parę innych ciekawych kreacji aktorskich. Bo też i w filmie naprawdę jest co grać.

Od pewnego czasu nie jesteśmy abonentami nc +, więc Canal + (jak przed laty, gdy Oskara dostała „Ida”) odkodował się na noc Oskarów już nie dla nas… Miałam wobec tego pomysł, że po powrocie z kina jakoś przetrwam do tej drugiej w nocy i będę w Trójce słuchać przekazu z gali, a także rozmów w studio. By nie usnąć, będę przy tym prasować, jak zwykłam to czynić, gdy zależy mi na obejrzeniu czegoś w telewizji. Stojąc przy desce do prasowania, raczej nie sposób zasnąć, a przy okazji łączę przyjemne z pożytecznym.
Nawet specjalnie odłożyłam w tym celu ze trzy wyschnięte już prania. Jednak, z całym szacunkiem dla redaktora Jaźwińskiego i zaproszonych przez niego gości, słuchać o ceremonii to nie to samo, co ją zobaczyć. Mniejsza o czerwony dywan, kreacje i dekolty pań czy grepsy prowadzących. Ale te emocje, zaciskanie kciuków, łzy radości – nie usłyszę ich przez radio. Emocji zresztą miałam tego wieczoru aż nadto – i w sali kinowej, tj. płynących z ekranu, i w drodze powrotnej – przez cały czas rozmawialiśmy z Jankiem o „Trzech billboardach”.
Więc nawet nie rozstawiałam deski. Poszłam spać.
Rano dowiedziałam się, że „Mój Vincent” nie dostał Oskara. Szkoda. Ponoć było do przewidzenia, że przegra z disneyowską produkcją „Coco”, i tak się stało.

Prasować będę dziś. Przy teatrze telewizji – „Boulevard Voltaire”. Już to kiedyś widziałam, ale z przyjemnością obejrzę ponownie. Wiśniewska i Gajos też grają oskarowo.

Reklamy

4 komentarze do “60 KRZESEŁ, 3 BILLBOARDY, 1 DESKA

  1. I tem sposobem prześcignęłaś swoją rzekomo światową koleżankę! 😀 😀 😀
    Ja mianowicie, zamieszkała w mieście stołecznym Londyn, nie widziałam ŻADNEGO z tegorocznych kandydatów do (dużego) Oscara. Widziałam „Vincenta”, tak jak i Ty, w Poznaniu. Nawet chyba siedziałaś koło mnie…? 😉

    Zazdroszczę więc wczorajszego senasu, i to w takim fajowym kinie, i towarzystwie. 🙂 Brzmi dużo lepiej niż prasowanie całą noc, choć to też ciekawa forma celebracji, a nawet pionowej prostracji (sorry za daleko idące skojarzenie, ale czytam akurat wiesz o czym).

    Haniu, „Wild at Heart” to ja widziałam z brzuszkiem z Ninką w środku! Mam niemniej gorące wspomnienia. Musiałam mianowicie powstrzymać się od rzygania przez około dwie godziny (pierwszy trymestr pierwszej ciąży). Ale mąż zarządził kino i nie było zmiłuj. Na szczęście mieliśmy niedaleko, ze Strzałkowskiego do Rialta na Jeżycach. Co tam widziałyśmy my obie w 2016?! Chyba „Dziewczynę z pociągu”?

    Do dziś mam odruch wymiotny, gdy słyszę piosenkę Chrisa Isaaka. 😉

    Dzięki za przerwanie mi czymś miłym smutnej lektury. ❤

    • O, biedna Ty Kobieto Nieświatowa. 😉 Mąż tyran na całe życie obrzy/ga/dził Ci piękną piosenkę Chrisa I. Odmień kierunki – Ty męża przymuszaj do kina, jako ja uczyniłam. Zamierzam kontynuować! 😀

      Tak, w Rialcie „Dziewczyna z pociągu”. Ale „Wołyń” jednak w Starym Browarze widziałyśmy. Ambitne kino też gości w galeriach. Żeby nie wyszło, że Gorzów tak mocno gorszy od Poznania – w Heliosie wyświetlają dziś „Vincenta”.

      PS – Słoneczko, w Krakowie pójdziemy do teatru! ❤

  2. Uzupełniam. W Gorzowie do 1973 (rok wyjazdu z Gorzowa) działały: Słońce, Capitol (na Wawrzyniaka, na moim Zawarciu), Muza, Kolejarz, oraz w sezonie letnim – Letnie (nad Słońcem, z jedną ścianą brezentową). Bywałem we wszystkich, lecz najczęściej w Słońcu, nieco rzadziej w Capitolu, zaś w Muzie i Kolejarzu bardzo rzadko. Nie ta dzielnica. 😉 Nie pamiętam, kiedy otwarto największe – Kopernik. Podczas pobytów w Gorzowie, już rodzinnie, chodziliśmy do Słońca. W Koperniku byliśmy dwa- może trzy razy, w osiemdziesiątym piątym przyciągnął nas (zasadniczo syna) hit „Neverending Story”. Jak ten Limahl zawodził! Bardzo mi się ów film nie podobał. Pewnie dlatego, że nie do mnie kierowany. Słońce ostatni raz odwiedziłem w dziewięćdziesiątym piątym – magnesem był tym razem Forrest Gump. Wzruszałem się…

    • Z tym Limahlem Ty ucierpiałeś, lecz syn na pewno był przeszczęśliwy – i to jest przykład właściwej postawy ojcowskiej. Ja odwrotnie – raz skatowałam Jasia filmem „Labirynt”. Nie, żeby mi się tak podobały filmowe baśnie z goblinami i innymi stworami, nigdy nie lubiłam fantasy – lecz tam grał David Bowie. I durna matka chciała sobie popatrzeć na jednego z muzycznych idoli, posłuchać dobrej muzyki, a niespełna pięcioletnie dziecko się zwyczajnie bało tych potworów. Co mnie w końcu oświeciło, że wyszliśmy z kina (Wczasowicz – w Lubniewicach) przed końcem? Powrót macierzyńskiego rozsądku czy coraz większe marudzenie Jasia? Już nie pamiętam… 😦

      Wacuszko, dziękuję za uzupełnienie. Wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s