MŁYNARSKI & MŁYNARSKI

Kapuśniak to jedna z najlepszych zup na zimę. Według mojego męża robię ją przepyszną. Tak jak dziś (zdjęcie jest z netu, lecz moja wygląda równie smakowicie).

Zaczynam od kapuśniaku, ale będzie też o żurku.

Wczoraj była pierwsza rocznica śmierci Wojciecha Młynarskiego.
Z tej okazji cały dzień spędziłam z dwoma Młynarskimi.
Od rana Trójka nadawała piosenki Wojciecha – w jego i cudzych wykonaniach, a co jedna, to wiadomo: mistrzostwo (wszystkich napisał ponoć ok. 2000).
Wieczorem zaś w trójkowym koncercie gospodarzem-gościem-głównym wykonawcą był Jan Młynarski, syn Wojciecha.
Ten to jest dopiero multi! Zaprezentował się w aż trzech produkcjach muzycznych:
– z piosenkami ojca – Młynarski Plays Młynarski ( wykonawczyni dwóch piosenek – Gaba Kulka)

– z Jazz Bandem Młynarski-Masecki – przedwojenny polski jazz, swingujące big bandy międzywojnia

– z zespołem Warszawskie Combo Taneczne (śpiewał z tą samą „warsiawską” manierą co Stasiek Wielanek)

BOMBA!

A wracając do piosenek Wojciecha Młynarskiego – kultowe, dowcipne, mądre, genialne, ponadczasowe, jeszcze paru przymiotników można by użyć. Gdyby kazano mi wskazać tę jedną jedyną, najlepszą spośród nich – nie umiałabym wybrać. Wczoraj w Trójce najczęściej grano „Żniwną dziewczynę”, ze dwa razy też „Leszczynę”, ze trzy razy „Przyjdzie walec i wyrówna”, tyleż samo „Balladę o tych, co się za pewnie poczuli” (ach, ileż wydźwięków aktualnych!), a i bardziej „lyryczne” też były, jak „Och, ty w życiu”…

Zaś wczorajszy wieczorny koncert zainaugurowano odtworzeniem piosenki „Żurek” w wykonaniu samego Mistrza. https://www.youtube.com/watch?v=gY9o4K9OysM

Tekst, ponad wszelkie aktualności aktualny, przytoczę w całości:

Jakaś przykrość nawet nieduża
Pech przypadek zły losu traf
Innych ludzi od razu wkurza
Wciąga niby w błotnisty staw
Zaś gdy mną zły los zakolebie
Chcąc mnie wprawić w psychiczny niż
To ja wszystko to biorę w siebie
A na zewnątrz marmur i spiż
W środku wulkan na Filipinach
Co udaje tylko że śpi
A na zewnątrz ironia kpina
Lekkie ramion wzruszenie i
Krok do domu kieruję prędki
i gdy z nerwów trafia mnie szlag,
ściany mojej skromnej kuchenki
są cichymi świadkami jak…

Marcheweczkę ciach-ciach-ciach,
pietruszeczkę ciach-ciach-ciach
porek i selerek trach- siekam.
I nastawiam gaz na full,
rosołeczek bul bul bul,
a ja siadam jak ten król-czekam.
Śmietaneczka- tak tak tak,
zasmażeczka- co za smak,
kiełbaseczka sucha jak wiórek.
Tak gotuję sobie przez
dłuższy czas, aż gotów jest
najwspanialszy lek na stres- żurek!

Aż się nasze życie ponure
odmieniło tak nagle, że
nie musiałem uciekać w żurek,
chociaż nerwy wciąż żarły mnie
Rok osiemdziesiąty dziewiąty
czerwiec radość i w oczach blask
I nadziei promyczek złoty
że się zaczął wspaniały czas
A po chwili potwarz, obmowa
W polskim piekle ślina i żółć
A kto z kotła wychyli głowę
Zaraz inni ściągną go w dół
I gazeta leci mi z ręki
I nerwowy trafia mnie szlag
I znów ściany mojej kuchenki
Są cichymi świadkami jak…

Marcheweczkę ciach-ciach-ciach….

Tu wam dogram na wspomnień strunie
Myśl niegłupią która tak brzmi
Że ten żurek przeciw komunie
Jakby lepiej smakował mi
Dziś mój żurek i to mnie smuci
Nie bulgocze jak złoty sen
Jakich przypraw bym nie dorzucił
to smak psiakrew jakiś nie ten
I tak marzę by w swoim domu
Wreszcie życie normalne wieść
Nie jeść przeciw czemuś lub komuś
No po prostu usiąść i zjeść
Złość nie wraca najmniejszym echem
i ucichło pretensji sto,
jest w porządku, mądrze, jest w dechę,
a ja wtedy co robię? Co?

Marcheweczkę ciach-ciach-ciach,
pietruszeczkę ciach-ciach-ciach,
porek i selerek, ach, sieknę,
i nastawię gaz na full,
rosołeczek bul-bul-bul,
popróbuję jak ten król – świetnie!
Śmietaneczka tak-tak-tak,
zasmażeczka – co za smak,
kiełbaseczka sucha jak wiórek….
W krąg normalnie, miło jest,
a ja jestem bliski łez,
że to nie jest lek na stres
tylko ciach-ciach z marcheweczka,
rosołeczkiem, zasmażeczką,
kiełbaseczką i włoszczyzną,
wyznam panstwu, szczerze wyznam,
jakem Polak i mężczyzna,
że to, z pieprzem i śmietaną,
moja zupa ukochana,
którą mogę jeść od rana:
żurek!

Oj, tak, gdy nas coś wkurza, to wspaniałym lekiem na stres jest „marcheweczkę ciach, ciach, ciach, pietruszeczkę ciach, ciach, ciach, porek i selerek trach – siekać”. Nie tylko przeciw komunie czy obecnie nam panującym. Mnie dziś wścieka, że znów ta stara sklerotyczka zima, co z braku pamięci nie pozimiła w grudniu ani w styczniu, teraz, w pełni marca przypomniała sobie, że trzeba by śniegiem sypnąć, wiatrem świsnąć, mrozem ścisnąć. Bu!!!

Więc posiekałam ciach i trach i ugotowałam garnek kapuśniaku.
Na to zimnisko równie dobry lek jak żurek. 😉

Reklamy

4 komentarze do “MŁYNARSKI & MŁYNARSKI

  1. Wszystkim ludziom, co do pracy spieszą
    I tramwajom, co po szynach mkną.
    Wszystkim kwiatom, co się słońcem cieszą,
    Wszystkim kotom, co na oknach śpią.

    Listonoszom roznoszącym listy
    I uczniowi, co do szkoły gna.
    I gołębiom szarym jak dzień mglisty:
    WESOŁEGO POWSZEDNIEGO DNIA!

    Mamom, które walczą z porządkami,
    I tatusiom, którym czasu brak.
    I maluchom nad ich zabawkami,
    I babuniom zabieganym tak.

    Ekspedientce i starszemu panu,
    Co na skwerek wyprowadza psa.
    Strunom skrzypiec, gitar, fortepianów:
    WESOŁEGO POWSZEDNIEGO DNIA!

    Hanuś, ja tym razem krócej (oby…), ale znów mnie zainspirowałaś, więc wklejam mniej (?) znane teksty Wojciecha M. Potrafiłabyś rozpoznać? Dzwoni gdzieś? Słyszysz muzyczkę Niemena…

    Blisko, blisko… 🙂 Ja miałam wtedy 10 lat, kochałam Krystynę Boglar i jej „Każdy pies ma dwa końce” oraz „Nie głaskać kota pod włos”. Na „Rodzinę Leśniewskich” w „Teleranku” tak gnałam z kościoła, że o mało nóżek nie pogubiłam.

    Moje dziecięce spotkanie z Młynarskim… Wspomniane w tym tygodniu, telepatia jak nic.

    A dziś byłam na pogrzebie koleżanki (prawie) poetki, prawie w moim wieku… Kolega przeczytał kilka jej utworów po mszy, łezka popłynęła… Miała talent, chwilami potrafiła tekściorzyć niczym Młynarski, pomyśłałam sobie. 😦

    No to jeszcze „Kolęda rodzinna” z „Rodziny Leśniewskich”. Wiem, że to niższa półka z bogatej kolekcji Mistrza, ale może warto.

    Nad miejskimi dachami
    nad naszymi głowami,
    radościami, troskami,
    jakie były i będą
    by nam oczy błyszczały
    żeby usta się śmiały
    płyń kolędo, rodzinna kolędo.

    Gospodaruj po mieście
    pomóż mamie przy cieście
    tacie zrób brodę z waty
    niech ją dobrze przyklei
    gwiazda błysła na niebie
    i czekają na Ciebie
    serca pełne świątecznej nadziei.

    Złączą się przy Twym chórze
    dłonie małe i duże
    z dorosłymi głosami
    złączą glosy dziecinne
    Trzej Królowie przystają
    – co tak dźwięczy – pytają
    – to kolęda, kolęda rodzinna.

    Przy Gabie Kulce aż mi się komputer zawiesił. A kapuśniaczek uwielbiam. ❤

    • Ach, jakże mi przykro, że z powodu tzw. przepaści pokoleniowej nie mam niestety tych odniesień do Teleranka i Rodziny Leśniewskich, acz pamiętam, rzecz jasna, że taki serial był w tv. W latach siedemdziesiątych ósmych czy ciut późniejszych już byłam małżonką mojego kol. małżonka, a jeszcze nie mieliśmy dzieci, więc sama widzisz, dziura i co innego mi w głowie było… 😉
      Za to mogę wspomnieć, że jeszcze w charakterze niemałżeńskim spędziliśmy raz noc w moim pokoju w akademiku (koleżanki na wyjeździe) z całonocnym towarzyszeniem nam radia Trójki i w nim – Wojciech Młynarski śpiewał „Koza u rena krechę ma”. 😀 https://www.youtube.com/watch?v=xrgKcuVw8oU

      A czemu komputer przy Gabie Kulce się zawiesił? Z zachwytu czy z dezaprobaty?

    • No very much geniusz był – całkiem serio! 🙂 A te jego obyczajówki i portreciki – perły.
      Mnie np. jak dziewczę młode, ale i do dziś, bardzo po/wz/rusza/ło wyznanie Żorżyka, gitarzysty basowego:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s