NIEDZIELECZKA

” Moczyk proszę odstawić na półeczkę, wyniczki będą jutro” (prof. Jan Miodek cytujący laborantkę).

Nadużywanie zdrobnień to okropna maniera. Wiem, choć czasem sama nadużywam. Dziś, gdy zdarzyła się tak udana niedzieleczka, mam ochotę na nadużycie tym bardziej. 😉
Zatem – parę foteczek i kilka słóweczek komentarza.

Rzeczka, ławeczka i czarna porzeczka.

Potem była rowerowa wycieczka i pyszna rybeczka (bez zdjęć).

Po powrocie – na tarasie kaweczka.

Na początku wpisu – o moczyku, na koniec –  o meczyku. Nie! O pięknym MECZU – finał mundialu: Francja – Chorwacja. Zwyciężyli Francuzi. Zasłużyli na złoto, choć my kibicowaliśmy dzielnym Chorwatom. No cóż, srebrne medale też nie od macochy. A scena, gdy w ulewnym deszczu przemoczeni do nitki prezydent Francji i pani prezydent Chorwacji wyściskali wszystkich jak leci, równie przemoczonych, zawodników obu drużyn, z pewnością przejdzie do historii.

O czym radośnie doniosła Haneczka, ilustrując wpis jeszcze jednym zdjęciem – z naszej podróży do Chorwacji, bo się godzi! 🙂

Też kaweczka – i kamienna ławeczka – w Splicie. 🙂

Reklamy

2 komentarze do “NIEDZIELECZKA

  1. Haneczko,

    zacznę od końca, czyli od Waszych zgrabnych łydeczek, na które się napatrzeć nie mogę! 😀
    Dodam od razu, że moim marzeniem było, aby udała się misja z kupnem ławeczki – aby zasiadały na niej jak najcześciej Wasze śliczne pupeczki. 😉

    Tęskno… Tydzień temu jadło się Wasze porzeczki, słuchało szumu Waszej rzeczki.
    Tymczasem weekend londyński z innej zupełnie beczki.

    Pół meczu przesiedziałam z synem w szpitalu. Napisałam pościk, ale połowę zmazałam, bo by mi za bluzgi konto na fejsie zamknęli. Bluzgi nie o moczyk, a o krewkę, której zresztą syn nie oddał, po prostu wyszliśmy w połowie badań. Noga boli dalej, wyruszy w świat niewyleczony. Może Niemcy go porządnie zbadają, po sąsiedzku, póki należymy do Europy..

    Z niemieckiego szpitaliku mamy zupełnie inne wspomnienia – same dobre. I już się cieszę na nasz rejonowy w Żninie. Marcela trafiła doń w piątek, trzynastego – zahaczyła nóżką w japonce o wór ze śmieciami (potłuczona butelka…). W dwie godziny zbadali ją, prześwietlili stopę, 27-letni chirurg naciął palec z dwóch stron, znalazł rozerwane ścięgno, założył trzy szwy wewnętrzne, pięć zewnętrznych. Na gips się młoda mama nie zgodziła, no bo jak – z dwójką maluchów?! Jeździ po domu na kręconym fotelu, pchana przez 2-letniego Stasia, z roczną Basią na kolanach. Jak mi to wszystko opowiadała przez telefon w sobotę rano, z właściwą sobie werwą i poczuciem humoru, o mało się nie posiusiałam ze śmiechu. Choć to w gruncie rzeczy horror.

    Londyńska rzeczywistość zupełnie inna. Tego, co dziś zobaczyłam w szpitalnej poczekalni, odzobaczyć się nie da. To tak na koniec i zupełnie serio. 😦

    • Ojojoj, jak mi przykro. Faktycznie sporo smutków w tej beczce. 😦
      Ale nie smuć się, Słoneczko. Dostaniesz przy okazji słoiczek porzeczek z cukrem. Albo nawet dwa. I buteleczkę naleweczki. ❤

      Jeszcze raz dzięki za misję ławeczkową!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.