697 FOTEK

Aż tyle zdjęć mamy w komputerze w folderach „Londyn i Szkocja” i „Szkocja c.d.”! W dodatku to liczba po wstępnym usunięciu tych najgorszych, tj. zamazanych. Powtarzam: zamazanych – bo już nieostre są „normalnym” efektem pracy idiotenaparatu i naszych umiejętności. Nie to co fotografie wykonane przez Zuzę, która z dobrym sprzętem w dłoniach i przy oku przymierza się, przykuca, przybliża, potem selekcjonuje, obrabia… Jak na fotografkę po kursach przystało. A my w pędzie i na półślepo, o jejku, jakie widoki, szybko, rób zdjęcie, bez przymiarek, często przez szybę samochodu, trach, trach.
Ale co tam. Nieostre czy ostre, mniej czy bardziej udane – Londyn i Szkocja dzięki nim pozostaną z nami. I w naszych rozmowach. Bo już z zapisem wrażeń i wspomnień gorzej, z powodów meblowych i innych brakoczasowych. Jednakowoż dzień za dniem mija, więc wreszcie coś wymodziłam – o Plockton. Aczkolwiek z przyczyn w/w nie całkiem samodzielnie. Pozżynałam co nieco od Zuzy.
Zapraszam do niecodziennika:https://kobietadomowa.wordpress.com/codziennie-choc-jedno-zdanie/miasteczko-bajeczka/

A tymczasem mała cząstka spośród tych sześciuset dziewięćdziesięciu siedmiu, krótki fotoreportaż z pięknych dziesięciu dni na Wyspach Brytyjskich:

 Przylot, lotnisko Stansted.

 Greenwich Park.

 Pub londyński.

 Rejs Tamizą i te słynne mosty, ach…

 Westminster Bridge.

 Z czerwonymi autobusami w tle. Zdjęcie nie oddaje tych pędzących londyńskich tłumów (spacerują i przystają jedynie turyści). To miasto przytłacza wielkością, ale fascynuje wielonarodowością, wielokulturowością.

 Sky Garden. Widok z 36 piętra (a palmiarnia jeszcze wyżej, zaś poniżej Janek, ten malutki pośrodku).

 Typowy obrazek „przez szybę”. Witaj, Szkocjo!

 Jak Bieszczady, tylko razy sto (albo i dwieście).

 Przed zamkiem Blair – wiatr dął, a dudziarz duł.

 Kilka spośród komnat Blair Castle (aż kapało od bogactwa). Tylu zwiedzających, że ten pośrodku już nie ma głowy do tych tłumów.

 Rycerze dwaj – i niedźwiedź (ale nie Wojtek, choć słynny brunatny niedźwiedź Wojtek – żołnierz 22 Kompanii, też wylądował w Szkocji i tam dokonał żywota w edynburskim zoo).

 Zamek Eilean Donan i fotografująca go Zuzanna (też się tutaj trochę przymierzyłam do zdjęcia, a co!).

Pozuję przed zamkiem Duncraig. Nie wiem, jak oni to robią, ale na trawniku nie było żadnych chwastów, tylko parę grzybków na obrzeżach.

 Słoneczną ścieżką do Plockton.

Odpływy, przypływy, wrzosy i owce…

Taras z widokiem w jednym z pubów.

 Isle of Skye – mosty, fiordy, klify, wodospady…

 i piwo lokalne.

 Jeden z z najbardziej popularnych przystanków na wyspie Skye. Wszyscy się fotografowali z tą piękną krową – a Janek znowu z papierochem.

 Tak wysoko! Aż mój lęk wysokości przycichł z zachwytu.

 W szkockiej czapce na szkockim szlaku.

 Gdzie ja wlazłam?!! (po jeszcze paru metrach zrobiłyśmy w tył zwrot).

 A to już wczesny ranek w dniu powrotu – i taka destylarnia po drodze.

 Tęcza na pożegnanie.

 Bye, bye, Szkocjo.

 Lotnisko Johna Lennona w Liverpool; żegnają nas Zuza z Miłoszem i Beatlesi.

Coraz więcej już mija dni od powrotu do domu. Coraz bardziej ściska mi się serce od tych wspomnieniowych wzruszeń…

 

Reklamy

4 komentarze do “697 FOTEK

  1. Ja zaś muszę!! pokazać Londyn Mężu. Jakoś nam ten wyjazd schodzi – kolejny raz, na drugi, albo i trzeci plan, nawet wiem, z jakiego powodu. Z niechęci PanaMietkowej do latania.
    Też byłam Londynem zachwycona.
    Serdeczności.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s