WDT

Na fejsbuku, gdzie na stronie gubeńsko/gubińskiej (dawne zdjęcia i wspomnienia) zamieszczono niedawno fotografię powyższą, przeczytać można rozliczne komentarze (w tym i mój).
WDT – zwany wudetem – to w czasach mojego dzieciństwa i gubińskiej młodości był Wiejski Dom Towarowy (wiejski, choć Gubin to miasto, bo zawiadywany przez Gminną Spółdzielnię – chyba takie było wytłumaczenie, dokładnie nie wiem).
W tym pięknym poniemieckim budynku (przed wojną mieściło się tam muzeum, o czym, dzięki fejsbukowej stronie, wiem – tak jak wielu – dopiero teraz) dziś zorganizowano by nie „dom towarowy”, lecz  GALERIĘ HANDLOWĄ. Zresztą takowa właśnie powstała w pobliżu fary i nijak się ma architektonicznie do dawnej zabudowy miasta, po której nie został prawie kamień na kamieniu.

A dlaczego o tym piszę? Bo p. Stefan Pilaczyński mnie poprosił o jakieś, choćby najmarniejsze, wspomnienie o WDT. Potrzebne było na natychmiast, więc coś pośpiesznie wymodziłam (tym łatwiej mi poszło, że te buciki w jednym z opowiadań to przecież moje! 😀 ).
Tekst jest już w niecodzienniku:
https://kobietadomowa.wordpress.com/codziennie-choc-jedno-zdanie/buty-made-in-czechoslovakia/

PS – a czy ja informowałam, że w ostatnim (z września) kwartalniku „Gubin i Okolice” są moje dwa tekściki, o wyjazdach do Kosarzyna i śliwkach gubinkach? Nie informowałam? No to proszę!
Link do biuletynu:
file:///C:/Users/user/Downloads/biuletyn.pdf

/zdjęcie ze strony FB: Guben/Gubin jakiego nie znamy – Historia to nasza pasja;)/

Reklamy

2 komentarze do “WDT

  1. Mam ci ja duże zaległości w czytaniu wszystkiego, co publikujesz, że o komentarzach nie wspomnę. A jak się teraz zebrałam, poczytałam, i postanowiłam tak hurtem, trochę ciepłych słów przesłać, to już muszę udać się do zajęć obowiązkowych….
    Ech, życie…
    Serdeczności.

    • Elu Sy, liczę na to, że po zajęciach obowiązkowych znajdziesz chwilkę, by napisać coś o WDT, wszak był on miejscem, gdzie i Ty zapewne kupiłaś niejedną fajną rzecz.
      Chociaż… Może lepsze kupowałaś w Lubsku. Kiedyś (w ósmej klasie) znęcone wieścią gminną, że w Lubsku jest lepsze zaopatrzenie, wybrałyśmy się tam z Leną po buty. Pociągiem ze stacji Gubinek! Buty tam sobie kupiłam, ale wcale nie powalały – raczej wmawiałam sobie, że są ładniejsze, niżbym kupiła w Gubinie… 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s