TRZYNASTEGO

Nie dość, że szaro i niezimowo, to jeszcze głupio. Niewiele spałam, choć nie mam jakichś większych problemów – prócz tego, że przez całe życie trapiły mnie kłopoty ze snem. Trapiły, trapią i pewnie trapić będą po kres moich dni.
Dzień rozpoczęłam na ponuro, a potem potoczył się jeszcze gorzej. Trzynastki często były dla mnie pechowe i w dniu z tą datą nie powinnam się zabierać za kuchenne porządki przedświąteczne. Bo faktycznie! Zabrałam się i popsułam zmywarkę. Bu.

Dziś jest rocznica „wybuchu” stanu wojennego. W ową pamiętną niedzielę pewnie jeszcze długo spalibyśmy sobie z Jankiem w ciepłym łóżku (jak ponoć pewien późniejszy prezes), nie mając pojęcia, co w telewizorze mówi generał J., gdyby nie zbudziły nas matki moich uczniów, zatrwożone o los swoich dzieci przebywających wówczas na dziecięcych wczasach.
W Lubniewicach nie było żadnych czołgów ani koksowników, a że spadło sporo śniegu, z Lidką K. i Krysieńką G. wybraliśmy się na sanki. Nazajutrz w szkole się okazało, że mamy się rozejść do domów, więc poszliśmy do biblioteki gminnej nawypożyczać książek, żeby mieć co czytać w te niespodziewane przyspieszone ferie. Tyle że Krysieńce rychło zrobiło się smutno, bo jej mąż musiał zostać w przedłużonym wojsku. 😦
Tak zapamiętałam pierwsze dni sprzed 37 lat…

A poza tym w adwentowym wianku – nie tylko wspomnieniowym – mam jeszcze parę gałązek:

– Zanosi się na to, że w zielonogórskim piśmie „Inspiracje” ukażą się fragmenty mojej „Peluni”. Mam być zaanonsowana jako przykład emerytki aktywnej, ale nie powiem, żeby mnie to specjalnie cieszyło.
– W „Mojej Przestrzeni Kultury” nr 3 (ma wyjść w marcu) będą dwa moje teksty, o Gałczyńskim (w miarę nowy) i o polskich laureatach literackiego Nobla (stary).
– Przeczytałam „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy. Dobre, przejmujące.
– Czytam „Ucho Igielne” Myśliwskiego. To najnowsza jego książka. Zatapiam się w klimatach zielonej doliny, której już nie ma… W lipcu br. też odwiedziłam sandomierskie Ucho Igielne.
– Na FB właśnie zaliczyłam ostatni dzień zabawy w „7 dni – siedem książek”. Siódemka, którą wybrałam (choć mogłabym 17 albo nawet 77) to (w kolejności, jak je zamieszczałam): „Lalka” Prusa, „Sposób na Alcybiadesa” Niziurskiego, „Poezje” Gałczyńskiego, „Mały Książę” Exupery’ego, „Noce i dnie” Dąbrowskiej, „Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa i właśnie „Ucho igielne”.
– Młodzieżowym słowem roku 2018 został „dzban”. Szkoda, że nie dzwon („Wiesz, dlaczego dzwon głośny? Bo wewnątrz jest próżny”), ale i tak mi się podoba.

Jutro będę myła kolejne szafki. Dziś muszę się pilnować, bo jeszcze kilka godzin tej trzynastki przede mną.

PS – Wianek adwentowy z czterema świeczkami po raz pierwszy widzieliśmy wiele lat temu u naszych przyjaciół z West Berlin i od tamtej pory co roku te świeczki zapalamy i my.

Reklamy

3 komentarze do “TRZYNASTEGO

  1. Siostrzana duszyczko, uduchowiona siostrzyczko – obie mamy pół/zepsute zmywarki. Pocieszyłam Cię w nieszczęściu? No wiem, wiem, że nie…

    Emerytko aktywna, nie przejmuj się, tylko ciesz drukiem fragmentów „Peluni” w „Inspiracjach” oraz innych owoców Twojego intelektu w „MPK”. Lepsze to niż pisać do szuflady. Szczególnie „Inspiracje” – kto wie, co z tego wyniknie.

    Nie zgodziłam się, żebyś dodała mnie do zabawy w siódemkę, teraz trochę Ci zazdroszczę. A raczej porównuję się – spacerując wzdłuż tych raptem kilku półek z książkami towarzyszącymi nam w Kidbrooke. Na mojej liście znalazłby się Myśliwski z „Ostatnim rozdaniem”, Ian McEwan z „Amsterdamem”, chyba Margaret Atwood z „Podręczną”, na pewno Shirley Jackson z „Loterią i innymi opowiadanimi”. A potem miałabym problem… Z dawniejszych lat „Chłopi”, ale czytani już po trzydziestce, na emigracji… Z zamierzchłej młodości – raczej Szklarski zamiast Niziurskiego. No i musiałabym stoczyć walkę wewnętrzną, decydując pomiędzy Calvino a literaturą iberoamerykańską. A Orbitowski i „Inna dusza”, bydgoska, jak ja?! Możliwości już dawno wyczerpane, a ja się dopiero rozkręcam. „Małe życie” Yanagihary, nieporywające językowo, a jednak tak bliskie sercu, bo nowojorskie do szpiku. Za dużo tego. Pora umierać.

    Trzynastka nie chce się odczepić, fakt. Jest w dodatku 13:30. Gardło boli, walizkę trzeba pakować. Syn wpisany na czarną listę szkolnych nieobecności, noga się nie goi. Z moich tekstów na 13 grudnia, wydrukowali tylko jeden, drugi się nie zmieścił, powodem przedświąteczna hiperaktywność reklamodawców. A tyle się starałam. Itd. itd. itd.

    Byle do czteranstego! ❤

Odpowiedz na zm.muszynski Anuluj pisanie odpowiedzi

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.